Wyższe pensum, dyżury w szkołach, zmiana ścieżek awansu zawodowego i podwyższenie minimalnego wynagrodzenia za pracę nauczycieli – to założenia proponowanej przez Ministerstwo Edukacji i Nauki „szóstki dla nauczycieli”, czyli propozycji zmian dotyczących pracy i płacy. Do projektu negatywnie odniosły się związki zawodowe. „Nie widzimy pola do negocjacji, ponieważ nie otrzymaliśmy propozycji znaczącego podniesienia wynagrodzenia” - oświadczyła Rada Krajowej Sekcji Oświaty i Wychowania NSZZ „Solidarność”. Z kolei zdaniem ZNP „wprowadzane zmiany nie mają w żadnym stopniu charakteru projakościowego i stanowią jedynie następną, po likwidacji gimnazjów, próbę zmniejszenia przez obecny rząd kosztów związanych z wynagrodzeniami nauczycieli”.

„Związek Nauczycielstwa Polskiego występuje do Ministra Edukacji i Nauki z postulatem, aby obecny rząd zaprzestał kolejnych prób »zwiększania prestiżu« zawodu nauczyciela, ponieważ każda tego typu próba kończy się dramatycznym pogorszeniem statusu zawodowego nauczycieli oraz utratą zatrudnienia” - przekazał w swoim stanowisku ZNP.

Czytaj więcej

ZNP: Część nauczycieli nie jest w stanie wypracować 20 godzin przy tablicy

W piątek w rozmowie z Radiem Maryja stanowisko związków skrytykował Przemysław Czarnek. Stwierdził, że Ryszard Proksa, przewodniczący Krajowej Sekcji Oświaty i Wychowania NSZZ „Solidarność” „mija się z prawdą, kiedy mówi, że nie ma pieniędzy zabezpieczonych na podwyżki wynagrodzeń nauczycieli”. - Mamy blisko 4 mld zł w rezerwie w projekcie budżetu na zmiany w oświacie, z czego blisko 3 mld zł są na podwyżki już w przyszłym roku. Kiedy pan przewodniczący mówi, że nie ma pieniędzy na poprawę warunków pracy nauczycieli, to pragnę przypomnieć, że tylko w ostatnim roku – w ciągu ostatnich 15 miesięcy na przełomie lat 2020/2021 – z rządowych pieniędzy do organów prowadzących, do samorządów, trafiło 5 mld zł - mówił.

- Takich pieniędzy nigdy nie było w oświacie. Dlatego dobrze jest mówić językiem prawdy, a nie językiem Donalda Tuska. Tego typu argumenty wystawia właśnie przewodniczący PO (cztery dni temu Tusk spotkał się ze Sławomirem Broniarzem, szefem ZNP - red.). Chciałbym, żebyśmy bazowali na prawdzie przy reformie oświaty (…). Prawda jest taka, że musimy podnieść wynagrodzenia dla nauczycieli po to, żeby uatrakcyjnić zawód nauczyciela, ale też musimy zmienić system. Nauczyciel ma być dla ucznia, a nie dla biurokracji ani dla korepetycji - dodał minister edukacji.

Czarnek przekonywał, że „język używany przez związkowców, w tym także pana Ryszarda Prokse, jest kompletnie nielogiczny”.- Chcemy wprowadzić pensum w ramach 40-godzinnego czasu pracy. Jednocześnie chcemy odbiurokratyzować zawód nauczyciela po to, żeby te kilka godzin, które nauczyciele spędzają na biurokrację, poświęcili uczniom. Nauczyciele są dla ucznia, a nie dla biurokracji. Chcemy doprowadzić do sytuacji, w której rodzice i uczeń będą mogli skorzystać z konsultacji u nauczycieli będących w szkole, by pomóc mu podciągnąć się w nauce. To wszystko w ramach 40-godzinnego czasu pracy. Nikt nie będzie od nauczycieli wymagał ani jednej godziny więcej niż dzisiaj pracuje - powiedział, nie odnosząc się do argumentu ZNP, który zauważał, że „obowiązkowe pensum wszystkich zajęć ewidencjonowanych na podstawie przedłożenia rządowego wzrasta łącznie o 12 godzin tygodniowo” a „zaproponowane zmiany w systemie czasu pracy nauczycieli stanowią rozwiązania restrykcyjne i trudno je uznać za przejaw szczególnej dbałości Ministra Edukacji i Nauki o wzrost prestiżu zawodu nauczyciela”.

Gdzie związki zawodowe były, kiedy rządziło PO i PSL i od 2012 roku?

Przemysław Czarnek

- Jeśli pan przewodniczący Ryszard Proksa twierdzi, że podwyżka wynagrodzenia zasadniczego o ponad tysiąc zł brutto z poziomu 2940 zł – mówię o nauczycielu początkującym – do ponad 4 tys. to żadna podwyżka, albo że podwyżka wynagrodzenia zasadniczego nauczyciela dyplomowanego tak samo o tysiąc złotych – ale przeciętnie będzie to o ok. 1350 zł podwyżki miesięcznie – to jest żadna podwyżka, to chciałbym zapytać, gdzie związki zawodowe były, kiedy rządziło PO i PSL i od 2012 roku? przez kolejne 4 lata podwyżka dla nauczycieli wynosiła 0 zł - kontynuował Czarnek. ZNP zwracał uwagę, że obecnie „najwyższa stawka wynagrodzenia zasadniczego dla nauczyciela dyplomowanego wynosi 4.046 zł, zatem stawka wynagrodzenia zasadniczego (bez dodatku stażowego) za jedną godzinę pracy wynosi 54 zł”, tymczasem „po zmianie stawka wynagrodzenia zasadniczego (bez dodatku stażowego) za jedną godzinę pracy wynosić będzie 41,1 zł”.

Według oświatowej „Solidarności” Ministerstwo Edukacji i Nauki całkowicie ignoruje albo pomija jej stanowiska i opinie zgłaszane w ostatnich miesiącach. Na 18 listopada zaplanowane są kolejne rozmowy przedstawicieli resortu edukacji z „S”.

Autopromocja
Subskrybuj nielimitowany dostęp do wiedzy

Unikalna oferta

Tylko 5,90 zł/miesiąc


WYBIERAM