W poniedziałek prezydent Karol Nawrocki przedstawił projekt swojej inicjatyw podatkowej – podwyższenia progu podatkowego w PIT ze 120 tys. zł obecnie do 140 tys. zł oraz programu „PIT Zero. Rodzina na plus”, czyli zwolnienia z PIT rodzin z dwójką dzieci i więcej, do wysokości dochodów 140 tys. zł rocznie.
Jakie korzyści z zerowego PIT-u dla rodzin
Projekt nie rozwiewa wszystkich wątpliwości, ale przy pewnych założeniach można policzyć, na jakie korzyści mogłyby liczyć polskie rodziny. Przypomnijmy, że wedle obecnie obowiązującej skali podatkowej, dla dochodu do opodatkowania w wysokości do 120 tys. zł rocznie obowiązuje 12-proc. stawka PIT, a kwota wolna od podatku wynosi 30 tys. zł. Nadwyżki po przekroczeniu progu 120 tys. zł opodatkowane są stawką 32 proc.
Czytaj więcej
Zwolnienie z PIT dla rodziców z dwójką i więcej dzieci to pierwsza propozycji podatkowych nowego prezydenta, która ma trafić do Sejmu. W poniedział...
W nowym systemie PIT-zero dla rodzin z co najmniej dwójką dzieci, każdy z rodziców miałby w ogóle nie płacić podatku dochodowego przy dochodach do 140 tys. zł, co dawałoby łącznie 280 tys. zł kwoty wolnej dla rodziny. Prawdopodobnie z systemu zniknęłaby za to obecnie obowiązująca ulga prorodzinna.
Wedle szacunków przygotowanych w poniedziałek przez firmę Grant Thornton, w 2026 r. osoba otrzymująca minimalne wynagrodzenie (4,8 tys. zł brutto) osiągnęłaby więc korzyść na poziomie ok. 75 zł na miesiąc, a jeśli oboje małżonków zarabiają minimalną pensję – byłoby to ok. 150 zł na rodzinę na miesiąc. Roczna korzyść dla rodziny to więc 1800 zł.
Dodajmy, że bez zmian osoba z minimalnym wynagrodzeniem zapłaciłaby ok. 2 tys. zł rocznie podatku, a po uwzględnieniu ulgi prorodzinnej – 900 zł. Po ewentualnych zmianach – nie zapłaci podatku w ogóle.
Czytaj więcej
Nowy prezydent Karol Nawrocki ma szereg propozycji zmniejszających obciążenia dla naszych portfeli. Na razie precyzyjne wyliczenia kosztów są niemo...
Jakie maksymalne zyski z PIT dla rodzin
Z kolei osoby otrzymujące przeciętne wynagrodzenie (zakładając, że będzie to w 2026 r. ok. 9 tys. brutto) zaoszczędziłyby na podatku ok. 500 zł miesięcznie, czyli ok. 1000 zł na miesiąc i 12 000 zł na rok w przypadku rodziny – wylicza Grant Thornton.
Im wyższe zarobki, tym oczywiście zyski z prezydenckiego rozwiązania będą potencjalnie wyższe. Wytykają to zresztą politycy z koalicji rządowej, podkreślając argument, że to prezent dla bogatych, a najsłabiej uposażone rodziny niewiele na tym zyskają.
Z wyliczeń Grant Thornton wynika, że osoba z wynagrodzeniem ok. 10 tys. zł brutto miesięcznie zyskałaby 613 zł na miesiąc (a rodzina – ponad 1200 zł), zaś przy dochodzie 15 tys. zł miesięcznie – 1400 zł na osobę. Maksymalna korzyść miałaby wynosić 1433 zł na miesiąc i 17 200 zł rocznie na osobę.
Z projektu wynika, że z ulgi podatkowej dla rodzin z dwójką i więcej dzieci nie mogłyby korzystać tzw. milionerzy płacący daninę solidarnością, a także przedsiębiorcy rozliczający się w innej formie niż skala podatkowa (np. rozliczający się podatkiem liniowym 19 proc.).
Czytaj więcej
W obliczu zmian demograficznych trzeba wydłużyć czas aktywności zawodowej i ułatwić ją kobietom oraz niepełnosprawnym – rekomenduje OECD.
Ile rodzin może skorzystać ze zwolnienia z PIT-u
Warto tu dodać, że liczba potencjalnie uprawnionych do zwolnienia z PIT-u z tytułu posiadania dzieci byłaby całkiem spora. Można szacować bowiem, że w Polsce mamy ok. 1,6 mln rodzin z dwójką pociech oraz 0,27 mln – z trójką (rodzin z jednym dzieckiem może być ok. 0,8 mln, rodziny z trójką dzieci, które są już zwolnione z PIT, ok. 60 tys.). Łącznie więc chodzić może o nawet 1,85 mln rodzin czy inaczej – ponad 3,6 mln podatników.
W związku z dosyć dużą grupą docelową, koszty zerowego PIT dla rodzin również mogą być wysokie, sięgając szacunkowo 20–30 mld zł. To dosyć dużo biorąc pod uwagę obecne obciążenie finansów publicznych nakładami na obronność i wojsko. Polska jest w procedurze nadmiernego deficytu, a dziura w kasie państwa w tym roku ma wynieść rekordowe 289 mld zł.
Nawrocki podkreśla, że celem jego projektów jest wsparcie rodzin i zachęcenie Polaków do posiadania większej liczby dzieci, ze względu na kryzys demograficzny. Zapytaliśmy ekonomistów, czy takie programy mogą rzeczywiście zwiększyć dzietność.
Ulgi podatkowe a chęć posiadania dzieci
– Gdyby Polskę było na to stać, to można zrezygnować ze wszystkich podatków – ironizuje prof. Witold Orłowski z Akademii Vistula. – Ale oczywiście pieniędzy w budżecie nie mamy za dużo, więc trzeba pytać, czemu ma służyć prezydencka inicjatywa? W zasadzie jest to powtórzenie programu 800+, tym razem w formie obniżki podatku, a prodzietnościowe skutki 800+ są w zasadzie żadne – ocenia Orłowski.
– Jeśli w projekcie ustawy prezydent pokaże prawdziwe źródła finansowania swojej inicjatywy, a także przedstawi twarde dowody, że publiczne wsparcie finansowe wpływa na wzrost liczby urodzeń, to możemy o niej porozmawiać – mówi nam Łukasz Bernatowicz, wiceprezes BCC. – Jeśli te dwa warunki nie zostaną spełnione, to można prezydenckie pomysły uznać za populistyczne hasła – dodaje.