Reklama

Były wiceminister z PiS szokuje: „Polska finansuje terroryzm”

Krzysztof Tołwiński, były członek rządu Jarosława Kaczyńskiego, a obecnie lider partii Front, po raz kolejny udzielił wypowiedzi wpisującej się się w politykę propagandową Rosji. – On gra na zdestabilizowanie sytuacji w Polsce – ocenia działacz białoruski.

Publikacja: 10.01.2026 20:42

Krzysztof Tołwiński w 2007 r. był podsekretarzem stanu w Ministerstwie Skarbu Państwa w rządzie Jaro

Krzysztof Tołwiński w 2007 r. był podsekretarzem stanu w Ministerstwie Skarbu Państwa w rządzie Jarosława Kaczyńskiego.

Foto: PAP/Artur Reszko

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Kim jest Krzysztof Tołwiński i jaka jest jego rola w polityce?
  • Dlaczego wypowiedzi Krzysztofa Tołwińskiego budzą kontrowersje?
  • W jaki sposób Krzysztof Tołwiński jest związany z białoruską polityką?
  • Jakie zarzuty są kierowane pod adresem Fundacji Białoruski Dom?
  • Jakie działania Krzysztofa Tołwińskiego są postrzegane jako wsparcie dla propagandy białoruskiej?

W grudniu były wiceminister skarbu w rządzie PiS, Krzysztof Tołwiński pojawił się w mińskiej siedzibie Liberalno‑Demokratycznej Partii Białorusi. Siedząc u boku przewodniczącego ugrupowania Olega Gajdukiewicza, powiedział do kamer kilka słów, zarzucając Polsce… finansowanie terroryzmu. – To jest poważny problem utrzymywania przez państwo polskie ośrodka antybiałoruskiego za polskie podatki i na zasobach Ministerstwa Spraw Zagranicznych Rzeczypospolitej Polskiej, czym oni się szczycą. Ale to, co najgroźniejsze dla nas, szczególnie Polaków, to jest to, że jest to ośrodek terrorystyczny. Tam po prostu przygotowują terrorystów, którzy mogą być zagrożeniem dla ludności i dla państwa polskiego – oświadczył. – Mam nadzieję, że w najbliższym czasie służby bezpieczeństwa państwa polskiego zrozumieją, co się dzieje – dodał.

Czytaj więcej

Białoruś zwalnia 123 więźniów politycznych. MSZ: na liście nie ma Andrzeja Poczobuta

O czym mówił? O Fundacji Białoruski Dom, działającej na warszawskiej Saskiej Kępie. I to nie pierwszy raz, gdy były pierwszoplanowy polski polityk robi coś, co może ucieszyć mińską propagandę.

Krzysztof Tołwiński jest obecnie najbardziej prołukaszenkowskim i proputinowskim politykiem w Polsce

Kim jest Krzysztof Tołwiński? W politykę zaangażował się w latach 90., działając m.in. w PSL, z którego ramienia pełnił funkcję wicemarszałka województwa podlaskiego. Później związał się z PiS. W 2007 r. był wiceministrem skarbu państwa w rządzie Jarosława Kaczyńskiego, a trzy lata później został posłem w miejsce Krzysztofa Putry, który zginął w katastrofie smoleńskiej. W 2011 r. opuścił ławy przy Wiejskiej, do których nie udało mu się wrócić mimo licznych starań z różnych list, m.in. Kukiz’15 i Konfederacji.

Reklama
Reklama

W 2023 r. zarejestrował partię Front i to wówczas rozpoczął prawdziwą polityczną karierę. Tyle że nie w Polsce, a na Białorusi, gdzie często przyjmowany jest jako pełnoprawny polityk z Polski.

Czytaj więcej

Miłośnicy Putina i Łukaszenki mają partię w Polsce

Przykłady? W 2024 r. partia Front podpisała oficjalne porozumienie z Liberalno‑Demokratyczną Partią Białorusi, jedną z czterech legalnie działających w tym kraju. Jej przewodniczący, wspomniany wcześniej Oleg Gajdukiewicz, nie kryje swojego podziwu dla nieuznawanego przez Zachód prezydenta Aleksandra Łukaszenki, co podkreślał w wielu wywiadach. Na wniosek Tołwińskiego do międzypartyjnego porozumienia dopisano, że Europa XXI w. musi opierać się na zasobach gospodarczych, militarnych, politycznych i kulturowych Federacji Rosyjskiej.

Jak wynika z reportażu „Polskie matrioszki”, wyemitowanego w czerwcu 2024 r. przez Polsat News, działacze partii Front odpowiadali za ochronę ambasadora Rosji Siergieja Andriejewa, składającego w Dniu Zwycięstwa kwiaty w Mauzoleum Żołnierzy Radzieckich przy ul. Żwirki i Wigury w Warszawie. Po to, by uniknąć takiej sytuacji jak w 2022 r., gdy ambasador został oblany czerwoną farbą. W maju ubiegłego roku pisaliśmy w „Rzeczpospolitej”, że partia Front ponownie zajęła się ochroną ambasadora w Dniu Zwycięstwa.

Czytaj więcej

Polscy miłośnicy Władimira Putina pomogą ambasadorowi Rosji

Prawdziwy popis Tołwiński dał jednak przed rokiem, gdy na Białorusi odbyły się nieuznane przez Zachód wybory prezydenckie, w których – zgodnie z oficjalnymi informacjami – 87,5 proc. głosów zdobył Łukaszenko. Na wybory jako obserwatorzy wybrali się Tołwiński i inny były poseł PiS, Wacław Klukowski, którzy odbyli prawdziwe tournée po reżimowych mediach. „W sumie z wiceprzewodniczącym Wacławem Klukowskim udzieliliśmy powyżej 20 wywiadów z kilkugodzinnym materiałem filmowym” – pochwalił się Tołwiński w mediach społecznościowych. Jak wyliczał, wypowiadali się dla mediów chińskich, rosyjskich, a także oczywiście białoruskich. A w tym ostatnim przypadku chodziło o media ze ścisłej czołówki.

Reklama
Reklama

O czym mówili? – Jestem Polakiem i nie rozumiem ani władz swojego kraju, ani części społeczeństwa. To wygląda na elementarną zazdrość wobec procesów, które zachodzą na Białorusi, ponieważ Białoruś wykazuje wzrost. Procesy, które tutaj mają miejsce, bardziej przypominają demokrację i rozwój kraju niż to, co obecnie dzieje się w Polsce czy Europie – mówił przykładowo Tołwiński na antenie kanału Biełaruś‑1.

Te wybory różnią się od polskich z bardzo prostego powodu – to dzień demokracji i wyborcy to czują, przychodząc na wybory. Oprócz głosowania mogą coś zjeść, coś kupić, a także obejrzeć występy zespołów artystycznych

Wacław Klukowski dla agencji BiełTa

– Co mogę powiedzieć o tych wyborach? Zostały przygotowane naprawdę profesjonalnie, nie mam żadnych zastrzeżeń do tego, co się dzieje i jak wyposażone są lokale wyborcze – podkreślał z kolei Klukowski w rozmowie dla agencji BiełTA.

– To, co ci politycy robili na Białorusi, wypełnia definicję dyplomatycznej zdrady stanu. To jest czynne wspieranie wojny hybrydowej prowadzonej przez Putina i Łukaszenkę – komentuje „Rzeczpospolitej” Robert Tyszkiewicz, doradca marszałka Senatu i były poseł KO, specjalizujący się w tematyce Białorusi. Jednak nawet na tym tle najnowsza wypowiedź Tołwińskiego o tym, że Polska utrzymuje terrorystów, może zaskakiwać.

Krzysztof Tołwiński w rozmowie z „Rzeczpospolitą” potwierdza, że uważa Fundację Białoruski Dom za ośrodek terrorystyczny 

Co konkretnie miał na myśli? O wyjaśnienie tych słów zwróciliśmy się do samego Tołwińskiego. W rozmowie z „Rzeczpospolitą” potwierdza, że chodzi o Białoruski Dom w Warszawie, fundację działającą w willi, przekazanej jej w 2020 r. przez rząd Mateusza Morawieckiego. – Dwa lata temu zorganizowaliśmy pod nią zgromadzenie publiczne, informując, że jest to ośrodek kształcenia i koordynacji terrorystów – mówi nam Tołwiński.

Nie jest prawdą, że jesteśmy opłacani przez polski rząd. Fundacja utrzymywana jest z grantów i darowizn

Aleś Zarembiuk, prezes Fundacji Białoruski Dom

Reklama
Reklama

Czym w rzeczywistości zajmuje się Białoruski Dom? – Przede wszystkim już szósty rok z rzędu zajmujemy się pomocą osobom, które uciekają przed represjami ze strony reżimu Łukaszenki, także walką z łukaszenkowską i rosyjską dezinformacją. Polska odgrywa tutaj naprawdę ogromną rolę, bo gdyby nie udzielała schronienia takim ludziom, mielibyśmy na Białorusi nie 1,3 tys., ale kilkadziesiąt tysięcy więźniów politycznych, w tym białoruskich Polaków. Przeprowadzamy też kursy języka polskiego dla byłych więźniów politycznych, organizujemy dziesiątki wydarzeń kulturalnych i historycznych, wymiany młodzieżowe i seminaria edukacyjne. Na tym właśnie polega ten cały nasz rzekomy terroryzm – mówi „Rzeczpospolitej” Aleś Zarembiuk, prezes Fundacji Białoruski Dom. – Poza tym nie jest prawdą, że jesteśmy opłacani przez polski rząd. Fundacja utrzymywana jest z grantów i darowizn, a Skarb Państwa co prawda przekazał nam nieruchomość dla działań środowisk białoruskich, ale nie łoży na jej utrzymanie – dodaje.

Czytaj więcej

Putin i Łukaszenko mogą mieć swojego kandydata w wyborach prezydenckich w Polsce

To jednak nie koniec ostatnich działań Tołwińskiego, utrzymanych w duchu łukaszenkowskiej propagandy. Siedząc u boku Olega Gajdukiewicza z Partii Liberalno‑Demokratycznej, podpisał deklarację obradującego w Mińsku Kongresu Sił Patriotycznych za Pokojem i Rozwojem, skupiającego ponad 40 proputinowskich i prołukaszenkowskich organizacji z ponad 20 państw. W grudniu był też gościem rządowej telewizji Biełaruś‑1, gdzie m.in. skrytykował rozbiórkę sowieckich pomników w Polsce.

Krzysztof Tołwiński w rozmowie z „Rzeczpospolitą” twierdzi, że jest po prostu politycznym realistą, dostrzegającym, że Rosja nie stanowi żadnego zagrożenia dla Polski. – Wiedząc, jak wygląda sytuacja na świecie, nie widzę dzisiaj żadnych zysków z eskalowania konfliktów między Rzecząpospolitą Polską a Federacją Rosyjską. Wprost przeciwnie, widzę wszelkie korzyści wynikające ze współpracy – mówi. – Pochodzę z Podlasia, jestem polskim szlachcicem, moi przodkowie zawsze walczyli z Rosjanami, z Moskalami. Ja jednak z rusofobii potrafiłem się wyleczyć – dodaje z nieukrywaną dumą.

– W mojej ocenie pan Tołwiński leje wodę na młyn dyktatora. Putin z Łukaszenką zawsze grali na eskalację napięć w polskim społeczeństwie, by zdestabilizować sytuację polityczną, np. podsycając niechęć do Ukraińców, Białorusinów czy Żydów. I w tej grze ewidentnie uczestniczy Tołwiński – ocenia Aleś Zarembiuk.

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Polityka
Polska 2050 wybiera przewodniczącego. Ryszard Petru ujawnił wyniki
Polityka
Donald Tusk odpowiada na deklarację Jarosława Kaczyńskiego. „Bez Brauna? Nie ma szans”
Polityka
Czy Donald Trump weźmie Grenlandię siłą? Były wiceszef MSZ ma wątpliwości
Polityka
Jarosław Kaczyński odcina się od Grzegorza Brauna. „Przekroczył granice nieprzekraczalne”
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama