Bacznych obserwatorów to nie dziwi. To nic innego jak powtórzenie psychodramy, która wydarza się w polskiej polityce od dekad. Oto więc na początek znudzeni skrajną polaryzacją życia partyjnego Polacy domagają się „trzeciej siły”, normalności. Pojawia się polityk, który taką ofertę składa. W dalszej kolejności buduje w pośpiechu formację, opierając się najczęściej na politycznych rozbitkach, wypchniętych z innych partii. Na fali nowości partia zyskuje poparcie. Nabiera masy. Wchodzi do Sejmu, a potem znika, rozpływa się, najczęściej dobijana brakiem powagi i profesjonalizmu lidera.
Ileż razy byliśmy tego świadkami? I wciąż dajemy się nabierać. Tylko w ostatnich dekadach to scenariusz politycznych losów Janusza Palikota, Pawła Kukiza, Ryszarda Petru i Szymona Hołowni. Formacja tego ostatniego tym się różni od poprzednich, że wciąż istnieje i ma w Sejmie 31 posłów; klub, bez którego koalicja rządowa straciłaby większość. W tym sensie Polska 2050 jest niezbędna do rządu demokratów. Czy jednak przetrwa do końca kadencji? Oto jest pytanie.
Dlaczego Polska 2050 zniknie?
Prywatnie posłowie Polski 2050 nie kwestionują poparcia dla rządu Donalda Tuska, ale z goryczą mówią, że tej partii – która miała być „nadzieją na normalność” – już nie ma. Dlaczego? Zapomnijmy na chwilę o żelaznych prawidłach polskiej polityki. Otóż grzechem numer jeden projektu politycznego Polska 2050 jest osoba założyciela – marszałka Szymona Hołowni. Formacja zbudowana na jego niewątpliwym talencie stała się jego zakładnikiem.
Czytaj więcej
Wyniki wyborów na przewodniczącego Polski 2050 udowadniają to, co udowodniło już głosowanie posłó...
Dla wielu Hołownia to uosobienie narcyzmu i ambicji. Dla innych braku dojrzałości i wytrwałości. Choć trudno mu odmówić fantastycznego talentu. Tyle że talent i sukces chodzą w parze bardzo rzadko. Co jest jeszcze potrzebne? Wytrwałość, pokora, rozumienie, że polityka, jak wszystko inne, wymaga wielkiego wysiłku i ciężkiej pracy. Wzorcem z Sèvres są obaj liderzy największych polskich partii; oni je stworzyli i oni je ciągną (pod różnymi nazwami) od trzech dekad. Szymon Hołownia chciał pójść ścieżką blitzkriegu. A to okazało się możliwe tylko w krótkim dystansie. Takie też są komentarze wśród polityków Polski 2050. Partia nie może być tylko i wyłącznie wehikułem politycznych ambicji jednego człowieka.