Reklama

Bogusław Chrabota: Podzwonne dla Szymona Hołowni, Polska 2050 zniknie. Co było jej grzechem nr 1?

Przedłużenie o dwa dni ostatecznego wyboru lidera Polski 2050 to tylko odłożenie agonii projektu politycznego, z którym wszedł do życia parlamentarnego Szymon Hołownia.

Publikacja: 11.01.2026 11:51

Szymon Hołownia

Szymon Hołownia

Foto: PAP/Marcin Obara

Bacznych obserwatorów to nie dziwi. To nic innego jak powtórzenie psychodramy, która wydarza się w polskiej polityce od dekad. Oto więc na początek znudzeni skrajną polaryzacją życia partyjnego Polacy domagają się „trzeciej siły”, normalności. Pojawia się polityk, który taką ofertę składa. W dalszej kolejności buduje w pośpiechu formację, opierając się najczęściej na politycznych rozbitkach, wypchniętych z innych partii. Na fali nowości partia zyskuje poparcie. Nabiera masy. Wchodzi do Sejmu, a potem znika, rozpływa się, najczęściej dobijana brakiem powagi i profesjonalizmu lidera.

Reklama
Reklama

Ileż razy byliśmy tego świadkami? I wciąż dajemy się nabierać. Tylko w ostatnich dekadach to scenariusz politycznych losów Janusza Palikota, Pawła Kukiza, Ryszarda Petru i Szymona Hołowni. Formacja tego ostatniego tym się różni od poprzednich, że wciąż istnieje i ma w Sejmie 31 posłów; klub, bez którego koalicja rządowa straciłaby większość. W tym sensie Polska 2050 jest niezbędna do rządu demokratów. Czy jednak przetrwa do końca kadencji? Oto jest pytanie.

Dlaczego Polska 2050 zniknie?

Prywatnie posłowie Polski 2050 nie kwestionują poparcia dla rządu Donalda Tuska, ale z goryczą mówią, że tej partii – która miała być „nadzieją na normalność” – już nie ma. Dlaczego? Zapomnijmy na chwilę o żelaznych prawidłach polskiej polityki. Otóż grzechem numer jeden projektu politycznego Polska 2050 jest osoba założyciela – marszałka Szymona Hołowni. Formacja zbudowana na jego niewątpliwym talencie stała się jego zakładnikiem.

Czytaj więcej

Artur Bartkiewicz: Polska 2050 wybiera swój koniec. Ma rozwiązanie złe i złe

Dla wielu Hołownia to uosobienie narcyzmu i ambicji. Dla innych braku dojrzałości i wytrwałości. Choć trudno mu odmówić fantastycznego talentu. Tyle że talent i sukces chodzą w parze bardzo rzadko. Co jest jeszcze potrzebne? Wytrwałość, pokora, rozumienie, że polityka, jak wszystko inne, wymaga wielkiego wysiłku i ciężkiej pracy. Wzorcem z Sèvres są obaj liderzy największych polskich partii; oni je stworzyli i oni je ciągną (pod różnymi nazwami) od trzech dekad. Szymon Hołownia chciał pójść ścieżką blitzkriegu. A to okazało się możliwe tylko w krótkim dystansie. Takie też są komentarze wśród polityków Polski 2050. Partia nie może być tylko i wyłącznie wehikułem politycznych ambicji jednego człowieka.

Reklama
Reklama

Foto: Rzeczpospolita/ Tomasz Sitarski

Kim jest dziś Hołownia? To w sumie najdziwniejsze. Bo to wciąż człowiek wielkiego sukcesu. Jeszcze do niedawna marszałek Sejmu, dziś wicemarszałek, jest jednak… człowiekiem złamanym. „Wygląda jakby był na lekach psychotropowych” – słyszę. Brak mu energii. Jest zgorzkniały. Czy się jeszcze podniesie? Rezygnacja z walki o fotel szefa partii raczej na to nie wskazuje.

Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz versus Paulina Henning-Kloska – konfrontacja ognia i wody

O jego błędach można by napisać doktorat, ale wielu wskazuje, że jednym z pierwszych było postawienie na Katarzynę Pełczyńską-Nałęcz. To ona stała się w partii – wobec marszałkowania Hołowni – osobą numer dwa. Było to wygodne, bo Pełczyńska-Nałęcz jest osobą niezwykle zdolną i sprawną – słyszę od polityków Polski 2050. Tyle że ma naturę politycznego walca; niszczy każdego, kto jest bądź może być jej politycznym przeciwnikiem. W relacjach z koalicjantami stawia na konfrontację, co musi prowadzić do dysfunkcyjności całego układu. Na dodatek idzie mocno „na lewo”. Czy ma takie poglądy, czy wobec kursu KO na prawo czuje tam polityczne frukty? Popiera podatek katastralny. Słyszę też, że to ona miała niepotrzebnie wpisać do agendy KPO reformę Państwowej Inspekcji Pracy. Tego nie może jej darować premier i to blokuje jej szanse na bardziej eksponowaną rolę w rządzie. 

Pełczyńska-Nałęcz jednak walczy. Przejęcie kontroli nad partią ma być trampoliną do jej awansu. Po drugiej stronie Paulina Hennig-Kloska. To zaprzeczenie partyjnej konkurentki. Polityczka przewidywalna i kompromisowa. Nie ma w sobie ani brutalności ani programowej konfrontacyjności. O ile więc Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz chce iść swoją ścieżką i ustawiać Polskę 2050 w kontrze do koalicjantów, Hennig-Kloska jest raczej za współpracą z koalicjantami, a może nawet – w przyszłości – wspólną listą z KO.

Czy trzecia droga ma sens?

Czy aby na pewno trzecia ścieżka jest niewyobrażalna? Otóż nie. Za próbą utrzymania kursu w kierunku centrum, odbudową formacji w oparciu o środowiska miejskie, progresywne, wolnorynkowe (w opozycji do KO) był Ryszard Petru i jego zwolennicy. Tyle że się okazało, iż nie ma dostatecznej politycznej mocy. Przegrał, można powiedzieć: jak zwykle, z kobietami.

Reklama
Reklama

Foto: Paweł Krupecki

Jaka będzie przyszłość Polski 2050? Mało kto wierzy w jej przyszłość. Którakolwiek z konkurujących polityczek wygra wybory na lidera, partia się rozpadnie. Podziały są zbyt poważne i brakuje autorytetu założyciela. Proces dezintegracji już się zaczął. O części posłów się mówi, że są dogadani z innymi klubami. Niektórzy deklarują, że w związku z rozpadem partii powstaną niezależne koła poselskie. Raczej wątpliwe, że renegaci zwiążą swoje losy z opozycją, choć nie można tego wykluczyć. Nie takie wolty widział polski Sejm.

Czytaj więcej

Powstaną nowe partie, które zagrożą Konfederacji i wypełnią pustkę po partii Szymona Hołowni

A jeśli chodzi o lidera koalicji, może się raczej czuć bezpieczny. Rozłamowcy z Polski 2050 są zbyt „poukładani” z rządzącymi, by stworzyć zagrożenie dla faktycznej przewagi koalicjantów w Sejmie. I na koniec wracamy do żelaznych prawideł polskiej polityki. Degradacja Polski 2050 – o ile rozpisany tu scenariusz się sprawdzi – posłuży w 2027 r. Donaldowi Tuskowi jako koronny argument do przekonywania wyborców, by nie wierzyli w magików. Twarda polityka i przyszłość Polski wymaga jasnych i rozsądnych wyborów. Opowieści o trzecich drogach trzeba włożyć między bajki.

Komentarze
Artur Bartkiewicz: Polska 2050 wybiera swój koniec. Ma rozwiązanie złe i złe
Komentarze
Estera Flieger: W sprawie bezpieczeństwa Polski nie ma miejsca na teatr
Komentarze
Michał Szułdrzyński: Spotkanie Donalda Tuska z Karolem Nawrockim oznacza odwilż w polskiej polityce
Komentarze
Jacek Czaputowicz: Gwarancje bezpieczeństwa dla Ukrainy. Bolesna lekcja dla Polski
Komentarze
Bogusław Chrabota: Popieram umowę Unii Europejskiej z Mercosurem
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama