fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Jak zarządzać wydatkami

Nadchodzi trudny rok dla inwestorów

Rzeczpospolita
Cezary Adamczyk
Zyski z akcji w tym roku nie były już tak wysokie jak w latach poprzednich. Do tego doszła nienotowana od trzech lat inflacja, która powoduje, że realnie przestajemy zarabiać. W 2008 roku czas pomyśleć o bezpieczniejszych formach oszczędzania
Podjęcie decyzji, gdzie trzymać oszczędności w przyszłym roku, nie będzie łatwe. Na giełdzie, gdzie do tej pory zarabialiśmy najwięcej, sytuacja zdecydowanie się pogorszyła. Wzrost kursów akcji na warszawskim parkiecie był w tym roku najmniejszy od czterech lat. W przypadku firm tworzących WIG20, po uwzględnieniu prawie 4-proc. inflacji, możemy mówić o realnej stracie. Obroniły się jedynie najmniejsze spółki zgrupowane w indeksie sWIG80, którego wartość wzrosła prawie o 23 proc.
Przyczyn takiej sytuacji jest kilka. Po pierwsze, mamy poważny kryzys na rynku amerykańskich nieruchomości i coraz większe obawy związane z recesją. A jeśli gospodarka USA zwolni, z pewnością odczuje to także gospodarka światowa. Dla giełd, w tym warszawskiej, to zła wiadomość. Do tego dochodzi drugi poważny problem – rosnąca na świecie inflacja, która powoduje wzrost stóp procentowych. A wyższe stopy przekładają się na wzrost kosztów działania firm, a zatem spadek ich zysków. Tę tendencję widać zresztą już teraz. Wprawdzie przedsiębiorstwa bez problemu sprzedają swoje towary, jednak z kwartału na kwartał czerpią z tego coraz mniejsze zyski. Duże znaczenie dla ich rachunku finansowego mają też rosnące koszty zatrudnienia.
W Polsce będziemy mieli też problem z wysychającym strumieniem pieniędzy płynących do funduszy inwestycyjnych. Przez cały rok napędzał on koniunkturę na parkiecie. W listopadzie po raz pierwszy w tym roku więcej umorzono jednostek, niż ich kupiono. Okazało się, że bez pieniędzy inwestorów trudno jest utrzymać tak wysokie ceny akcji, z jakim mieliśmy do czynienia jeszcze w połowie roku. Trzecia ważna sprawa, która może mieć istotny wpływ na giełdę, to zapowiedź prawdziwego boomu prywatyzacyjnego. Na rynek mają trafić miedzy innymi dwie firmy energetyczne, GPW, BGŻ, Zakłady Azotowe Tarnów. Firmy prywatne też planują emisje. Giełda szacuje, że będzie ich w 2008 roku około 70. Gdy połączymy to z mniejszym zainteresowaniem Polaków funduszami, scenariusz na 2008 rok okaże się mało optymistyczny. Co prawda nie musi się on sprawdzić, ale przed podjęciem decyzji o inwestowaniu w akcje warto go uwzględnić. W 2008 roku do łask mogą natomiast powrócić obligacje skarbowe. Po kilku latach odwrotu od tej formy inwestycji – co było spowodowane bardzo niskim oprocentowaniem – teraz sytuacja powoli się zmienia. Rosnąca inflacja zmusza banki centralne do prowadzenia bardziej restrykcyjnej polityki pieniężnej. To z kolei powoduje systematyczny wzrost rentowności obligacji. Dla tych, którzy już mają papiery w portfelach, to zła wiadomość. Może to być natomiast dobry pomysł dla rozpoczynających inwestycje. Nie oznacza to, że powinniśmy od razu kupować obligacje. Warto poczekać prawdopodobnie do połowy roku, ponieważ wtedy Rada Polityki Pieniężnej, zdaniem analityków, powinna poradzić sobie z rosnącą inflacją. W czasie zwiększających się stóp procentowych oraz bardzo napiętej sytuacji na giełdach warto pomyśleć o funduszach rynku pieniężnego. Można je potraktować jako poczekalnię przed wejściem w bardziej ryzykowne inwestycje. Te najbezpieczniejsze fundusze zdołały, jako jeden z niewielu rodzajów lokat, utrzymać realną wartość naszych pieniędzy. Trzeba bowiem pamiętać, że w mijającym roku inflacja zjadła praktycznie całe zyski z lokat i obligacji. Gdy dołożymy do tego 19-proc. podatek Belki, okaże się, że realnie nasze inwestycje przyniosły straty. Sytuacja jest bardzo nieklarowna, ale wiele wskazuje na to, że 2008 rok nie będzie łaskawy dla posiadających akcje. Nie oznacza to, że walory spółek powinny całkowicie zniknąć z portfeli inwestorów. Ich udział powinien być jednak ograniczony do 30 – 40 proc. Najlepiej wybierać spółki, których akcje dość dobrze zachowują się w czasie ewentualnej dekoniunktury, np. firmy zaspokajające podstawowe potrzeby konsumentów, z sektora ochrony zdrowia, zakłady użyteczności publicznej. 50 – 60 proc. portfela powinny zająć inwestycje bezpieczne, np. lokaty bankowe, obligacje, fundusze gwarantowane, produkty strukturyzowane. Inwestycje gwarantowane warto podzielić na dwie części: jedną ulokować na długo, drugą na krótki czas. Pozwoli to zareagować np. na ewentualną poprawę nastrojów na giełdzie i dość szybko przenieść tam środki.Do 10 proc. oszczędności jak zawsze warto przeznaczyć na inwestycje, np. w dzieła sztuki, bo po pierwsze takie lokaty sprawiają przyjemność, a po drugie w Polsce boom na rynku sztuki jest dopiero przed nami.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA