fbTrack

Poradniki

Jak skutecznie złożyć reklamację

Rzeczpospolita
Pochopnie kupiony bubel, produkt, który źle działa, towar niekompletny lub bez instrukcji obsługi – to typowe problemy klientów już kilka dni po wizycie w sklepie, zwłaszcza podczas sezonu przedświątecznego i styczniowych wyprzedaży. Przypominamy, jak skorzystać z ustawowych uprawnień i skutecznie złożyć reklamację.
Trzeba pamiętać, że przywileje konsumenckie opisane poniżej nie dotyczą wszystkich zawieranych transakcji, lecz tylko handlu rzeczami ruchomymi (ubraniami, sprzętem AGD i RTV, samochodami, żywnością, meblami, zabawkami itp.). Przepisów o sprzedaży konsumenckiej nie stosuje się więc np. przy nabywaniu własności mieszkań. Ponadto jedną ze stron transakcji musi być osoba fizyczna, która nabywa towar lub usługę w celu niezwiązanym z jej działalnością zawodową lub gospodarczą, czyli na prywatny użytek.
[b]Przykład [/b] [i]Ojciec kupuje synowi komputer na prezent gwiazdkowy. Prosi jednak sprzedawcę, aby wystawił mu fakturę „na firmę”, bo chce koszty zakupu wrzucić w koszty prowadzonej przez siebie jednoosobowo działalności gospodarczej. Jeśli tak zrobi, nie może potem skorzystać np. z uprawnień związanych z niezgodnością towaru z umową, bo kupującym komputer nie jest konsument.[/i]
Nie ma natomiast znaczenia, czy zakupów dokonujemy w tradycyjnym sklepie, czy np. w Internecie, z tym że w tym ostatnim wypadku mamy jeszcze kilka innych przywilejów, o których mowa w dalszej części dodatku. Nie ma też znaczenia, czy towar jest przeceniony lub sprzedawany w promocji. Reklamować nie wolno tylko tych wad i usterek, z których powodu cena produktu jest niższa. Wszystkie inne niezgodności towaru z zawartą umową podlegają reklamacji na takich samych zasadach jak przy zwykłym zakupie. Jeżeli towar okaże się wadliwy, nie ma cech, o których zapewniał nas sprzedawca, albo ma inne właściwości, z których nie jesteśmy zadowoleni, to najczęściej mamy dwa sposoby, aby dochodzić swoich racji i zgłosić reklamację. Pierwszy to tryb ustawowy i obowiązkowy – tzw. odpowiedzialność za niezgodność towaru z umową. Podobny tryb funkcjonował poprzednio pod nazwą rękojmi. Druga ścieżka, do której przestrzegania dobrowolnie zobowiązuje się z reguły producent towaru (rzadziej sprzedawca), to gwarancja jakości. Gwarancji udziela się najczęściej w specjalnym dokumencie (karcie gwarancyjnej) albo w reklamie produktu. Niezgodność towaru z umową to nie tylko wady fizyczne produktu, ale też brak odpowiedniej dokumentacji (np. instrukcji obsługi w języku polskim), brak cech, o których istnieniu zapewniał publicznie sprzedawca w ofercie, reklamach lub przez oznakowanie towaru. Tak wynika z art. 4 ust. 3 ustawy z 2002 r. (patrz ramka o podstawach prawnych). Niezgodność towaru z umową może również polegać na braku właściwości, które cechują towar tego rodzaju. [b]Przykład [/b] [i]Od zakupionych butów po kilku dniach noszenia odpadły elementy ozdobne. Klientka zwróciła się do sklepu o nieodpłatną naprawę obuwia, ale sprzedawca stwierdził, że nie podlega to reklamacji. Nie miał racji, bo w tym wypadku niezgodność z umową polegała właśnie na utracie właściwości, których klientka obiektywnie oczekiwała od tego towaru. Dlatego w razie odmowy naprawy dopuszczalne jest żądanie albo obniżenia ceny, albo nawet odstąpienia od umowy, bo niezgodność z umową jest istotna (buty tracą walory atrakcyjności i estetyki), a ich naprawa u szewca może być kosztowna (w porównaniu z ceną ich zakupu u sprzedawcy).[/i] [b]Co może zrobić klient, który stwierdzi, że zakupiony przez niego towar jest niezgodny z umową? Ma do wyboru dwa roszczenia – doprowadzenie do stanu zgodnego z prawem przez naprawę albo przez wymianę na nowy produkt[/b] Zarówno naprawa, jak i wymiana muszą być nieodpłatne.Wybór jednej z dwóch opcji (wymiana czy naprawa) należy do klienta, a nie do sprzedawcy. Dlatego tak ważne jest zgłoszenie reklamacji na piśmie, bo wtedy – w razie sporu – istnieje dowód, jakie roszczenie zgłosił nabywca produktu. Wybór klienta wiąże sprzedawcę. Nie może on np. naprawić towaru zamiast dokonać żądanej przez klienta wymiany. Zmiana sposobu rozpatrzenia reklamacji (np. naprawa zamiast wymiany) jest możliwa, ale tylko za zgodą kupującego. Decyzja należy do klienta – może się zgodzić, aby sprzedawca, zamiast wymieniać towar, naprawił go, ale nie musi na to przystawać, jeśli wolałby wymianę. Klienci rzadko mają świadomość, że przepisy dają im w tej mierze silną pozycję. Od zasady, że to klient decyduje, czy woli wymianę czy naprawę towaru, jest tylko jeden wyjątek. Gdy naprawa lub wymiana nie są możliwe (np. sprzedawca wyprzedał już całą partię towaru, nie ma możliwości przekazania wadliwej rzeczy do serwisu) albo wymagają nadmiernych kosztów. To sklep powinien jednak udowodnić, że nie jest w stanie naprawić towaru albo wymienić go na nowy. Przepisy przewidują jedynie, że przy ocenie, czy koszty byłyby nadmierne, trzeba wziąć pod uwagę m.in. wartość towaru, rodzaj i stopień wykrytych wad, niedogodności dla kupującego w razie np. odmowy wymiany na nowy i długiego czasu naprawy itp. Na dojście do porozumienia w tych sprawach klient i sprzedawca mają maksymalnie 14 dni, bo inaczej zacznie działać domniemanie, że sklep reklamację uwzględnia (gdy sprzedawca nic nie zrobi), albo pojawi się nawet możliwość odstąpienia klienta od umowy (gdy np. sklep nie zgodzi się wymienić towaru, bo najchętniej by go naprawił). Jeżeli sklep sam – bez porozumienia z klientem – zmieni sposób usunięcia wady, to przepisy stają po stronie konsumenta. Uznaje się bowiem, że sprzedawca nie odrzucił roszczeń kupującego i tym samym je uznał. [b]Przykład[/b] [i]Klientka kupiła mikser. Po kilku tygodniach stwierdziła, że jedna z części działa wadliwie. Zażądała więc od sklepu wymiany produktu na nowy. Po upływie 14 dni pracownik sklepu zadzwonił do klientki z informacją, że zamiast wymienić sprzęt, dokonał jego naprawy. Konsumentka może odmówić przyjęcia naprawy, bo to do niej należał wybór – naprawa czy wymiana. Sklep był związany jej żądaniem i nie mógł samowolnie zdecydować o tym, żeby mikser naprawić, zamiast wymienić na nowy. Ponadto przez 14 dni milczał, co oznacza, że uznał roszczenia i sposób usunięcia wad sugerowany przez klientkę za uzasadniony. Klientka może więc odmówić przyjęcia naprawy i wyznaczyć na piśmie dodatkowy termin, aby sklep wymienił mikser na nowy.[/i] Choć nie jest wymagane zgłoszenie reklamacji na piśmie, warto ją złożyć właśnie w takiej formie i albo wysłać do sklepu listem poleconym ze zwrotnym poświadczeniem odbioru, albo zanieść osobiście w dwóch egzemplarzach i poprosić o pisemne potwierdzenie przyjęcia reklamacji na jednym z nich. Czasami sprzedawca dysponuje gotowymi formularzami reklamacyjnymi, ale przepisy nie wymagają korzystania z nich dla ważności reklamacji. Jednym z poważnych błędów popełnianych przez klientów, którzy chcą złożyć reklamację, jest brak określenia, czego domagają się od sprzedawcy – wymiany czy naprawy. Gdy tylko poinformujemy sprzedawcę o usterkach i pozostawimy mu wybór sposobu załatwienia sprawy, to może to zostać potraktowane jako zawiadomienie o istnieniu wady, a nie żądanie jej usunięcia. Najlepiej więc złożyć pisemną reklamację, dokładnie w niej sprecyzować, czego się od sprzedawcy domagamy, oraz poprosić o potwierdzenie przyjęcia pisma reklamacyjnego. Pisemna reklamacja przyda się też do udowodnienia, że nie chodziło nam o realizację uprawnień z tytułu gwarancji jakości – sprzedawcy nie uda się wtedy wmówić nam (i ewentualnie sądowi), że mieliśmy na myśli roszczenia gwarancyjne, a nie ustawowe uprawnienia z tytułu niezgodności towaru z umową. Sprzedawca musi niezwłocznie, a najpóźniej w ciągu 14 dni (następujących kolejno po sobie, a nie roboczych), ustosunkować się do naszych żądań naprawy lub wymiany towaru na nowy. Brak odpowiedzi oznacza, że sprzedawca uznaje nasze zgłoszenie za uzasadnione i zgadza się na sposób załatwienia reklamacji określony przez nas w żądaniu (czyli naprawę albo wymianę). Nie jest zachowaniem tego terminu poinformowanie przez sprzedawcę dzień wcześniej, że towar został wysłany do ekspertyzy, a swoje uwagi do reklamacji sklep zgłosi dopiero po jej otrzymaniu. Nie wystarczy też przesłanie klientowi samej treści ekspertyzy rzeczoznawcy – sklep powinien jasno określić, czy przyjmuje, czy odrzuca zarzuty klienta, bo to on jest stroną umowy. Na korzyść klienta działa zasada, że musi mieć możliwość zapoznania się z odpowiedzią sprzedawcy w maksymalnie czternastodniowym terminie. Tak wynika z art. 61 kodeksu cywilnego, który przewiduje, że oświadczenie woli składane innej osobie uznaje się za złożone, gdy doszło do niej w taki sposób, aby mogła się ona zapoznać z jego treścią. Jeżeli nasza reklamacja zostanie uwzględniona, pojawia się problem, jak szybko sprzedawca musi dokonać wymiany lub naprawy towaru. Przepisy mówią o „odpowiednim czasie”, przy czym należy brać pod uwagę rodzaj towaru i cel jego nabycia. Jeżeli sklep nie dotrzyma np. terminu naprawy, to może być to powodem do odstąpienia od umowy, gdy niezgodność towaru z umową jest istotna. Zastosowanie pojęcia „odpowiedni czas” na wymianę lub naprawę powoduje jednak, że każdy przypadek powinien być oceniany indywidualnie i nie ma uniwersalnej reguły, którą można zastosować do wszystkich sytuacji. Co istotne, klient może ze sklepem indywidualnie określić termin naprawy albo wymiany (w zależności od tego, czego żądał). Jeżeli nie dojdziemy do porozumienia ze sprzedawcą, to najlepiej na piśmie wyznaczyć mu odpowiedni – naszym zdaniem – termin na dokonanie naprawy. Nie powinien on w zasadzie być dłuższy niż 14 dni. Czasem jednak termin naprawy musi być krótszy. [b]Przykład[/b] [i]Kobieta kupuje przed Bożym Narodzeniem kreację sylwestrową. Przy jej mierzeniu w domu pękł źle wszyty suwak. Klientka zażądała więc naprawy. Sprzedawca się na to zgodził, ale powiedział, że usunie usterkę w ciągu 14 dni. Kobiety to nie zadowala, bo termin nie gwarantuje, że zdąży w naprawionej kreacji pójść na bal sylwestrowy. Ponieważ niezgodność towaru jest na tyle istotna, że suknia nie nadaje się do normalnego użycia, klientka może odstąpić od umowy. Co więcej – może się domagać naprawienia szkody powstałej z powodu konieczności szybkiego zakupienia innej kreacji, która była droższa (szkodą jest wtedy różnica w cenie obu kreacji).[/i] Trudno też uznać 14 dni za odpowiedni termin na wymianę towaru, gdy sprzedawca cały czas dysponuje takim asortymentem i może od razu dokonać wymiany towaru na nowy. Składając reklamację z powodu niezgodności towaru z umową, konsument ma możliwość żądania obniżenia ceny albo nawet rezygnacji z umowy, ale w pierwszej kolejności musi skorzystać z uprawnienia do żądania wymiany lub naprawy produktu. Żądanie obniżki ceny jest dopuszczalne dopiero wtedy, gdy nie można (lub byłoby to nadmiernie kosztowne dla sprzedawcy) naprawić albo wymienić towaru, a także gdy nie dojdzie do naprawy lub wymiany towaru w odpowiednim czasie. Obniżka ceny jest możliwa również wtedy, gdy konsument byłby narażony na znaczne niedogodności przy realizacji naprawy lub wymiany. Z tych też powodów można żądać odstąpienia od umowy, ale musi być spełniony jeszcze jeden warunek – niezgodność towaru z umową jest istotna. Argument o braku satysfakcji z zakupu albo niewiara, że uda się szybko naprawić produkt, nie są wystarczające, by już od samego początku żądać od sprzedawcy zwrotu pieniędzy. [b]Przykład[/b] [i]Klientowi przestał działać rzadki model aparatu fotograficznego, zażądał więc wymiany na nowy egzemplarz. Sprzedawca nie spełnił tego żądania, co pozwala klientowi albo zażądać obniżenia ceny, albo odstąpić od umowy. Kłopot w tym, że obniżka ceny nie rozwiązuje problemu klienta, który i tak nie może tym aparatem robić zdjęć. Dlatego ma prawo odstąpić od umowy, bo usterka będąca przyczyną reklamacji jest istotna.[/i] [b]Przykład[/b] [i]Do skomplikowanego sprzętu RTV renomowanego producenta, ale importowanego z Chin, nie było instrukcji obsługi. Klient zwrócił się więc z reklamacją do sprzedawcy, aby ten dostarczył mu jej polską wersję. Sprzedawca stwierdził, że nią nie dysponuje, ale jednocześnie powiadomił konsumenta, że autoryzowany przedstawiciel producenta sprzedaje takie instrukcje w formie elektronicznych skanów przez swoją stronę internetową. Koszt zakupu takiej instrukcji to 48 zł (sam sprzęt kosztował 4999 zł). W tej sytuacji klient nie może żądać odstąpienia od umowy z powodu braku instrukcji (nie jest to istotna niezgodność towaru z umową). Instrukcję może bowiem szybko nabyć gdzie indziej. Ma jednak prawo domagać się od sprzedawcy obniżenia ceny produktu o cenę tej instrukcji.[/i] [ramka][b]Fakty i mity na temat praw konsumentów[/b] Nieprawdą jest, że każdy towar można zwrócić do sklepu bez podania przyczyny w ciągu pięciu dni od momentu zakupu. Kilkanaście lat temu rzeczywiście konsumenci mieli taki przywilej, ale dawno został zniesiony. O możliwości zwrotu towaru decyduje dobra wola sprzedawcy, który może – ale nie musi – zgodzić się np. na oddanie prezentu, który nie przypadł do gustu obdarowanemu, albo odzieży w złym rozmiarze. Wszystko zależy od umowy między sprzedawcą a klientem. Jeśli sklep zgodzi się przyjąć zwrot, to najlepiej poprosić, aby sprzedawca napisał nam krótkie oświadczenie o tym na fakturze lub paragonie. Nieprawdą jest, że konsument powinien dokładnie zbadać towar przy zakupie lub dokonywaniu jego odbioru. Sklep musi jednak zapewnić kupującemu odpowiednie warunki techniczno-organizacyjne, aby umożliwić mu sprawdzenie produktu. Nieprawdą jest, że reklamację można składać tylko wtedy, gdy przy zakupie udzielono nam gwarancji jakości. Brak gwarancji nie jest formalną przeszkodą w dochodzeniu roszczeń na podstawie trybu ustawowego, czyli niezgodności towaru z umową. Przepisy nie nakazują też, aby najpierw korzystać z gwarancji jakości. Udzielenie gwarancji nie powoduje również automatycznego wygaśnięcia uprawnień z tytułu niezgodności towaru z umową. Nieprawdą jest, że trzeba udzielać gwarancji dla bardziej skomplikowanych technicznie produktów, jak np. sprzęt RTV i AGD, samochody itp. Co prawda z reguły tak będzie, ale udzielenie gwarancji zawsze jest dobrowolne. Również tzw. gwarancja europejska nie jest obowiązkowa – jej udzielenie zależy od producenta lub sprzedającego. Nieprawdą jest, że uprawnienia gwarancyjne są takie same jak te wynikające z odpowiedzialności za niezgodność towaru z umową. Uprawnienia gwarancyjne kształtuje dokument gwarancyjny, a nie jakakolwiek ustawa. Przepisy określają jedynie, jaka powinna być forma oświadczenia o udzielaniu gwarancji, a także jakie dane trzeba podać w dokumencie gwarancyjnym, aby klient nie miał trudności, gdyby chciał skorzystać z gwarancji jakości.[/ramka] [b]Klient może zgłosić reklamację na podstawie niezgodności towaru z umową, czyli według trybu ustawowego, w ciągu dwóch lat od dnia dokonania zakupu[/b] Podstawą odpowiedzialności sprzedającego jest istnienie np. wady produktu w chwili wydawania towaru klientowi. Powstaje problem z udowodnieniem, że taka wada wtedy istniała. Konsument jest w o tyle lepszej sytuacji, że przepisy przyjmują domniemanie, że niezgodność towaru z umową istniała już w chwili zakupu, gdy wykryto ją w ciągu pierwszych sześciu miesięcy od dnia dokonania zakupu. To sprzedawca musi wtedy wykazywać, że było inaczej. Sytuacja zmienia się radykalnie, gdy minie pół roku od dnia dokonania zakupu. Wtedy to konsument musi – zgłaszając niezgodność towaru z umową – wykazać, że wada istniała już w dniu zakupu towaru. Nie łudźmy się, że sprzedawca nie wykorzysta takiej szansy i uzna, że mieliśmy rację, zgłaszając reklamację, choć nie przedstawiliśmy żadnego dowodu, że niezgodność towaru z umową istniała już w chwili zakupu. Klient ma też maksymalnie dwa miesiące od czasu wykrycia wady lub stwierdzenia innej niezgodności z umową na zawiadomienie o tym fakcie sprzedawcy (wyjątkiem jest żywność – w jej wypadku maksymalny termin na zawiadomienie wynosi trzy dni od stwierdzenia nieprawidłowości). Jeżeli nie dochowamy dwumiesięcznego terminu na zgłoszenie sprzedawcy nieprawidłowości, stracimy swoje ustawowe uprawnienia reklamacyjne (pozostanie nam tylko gwarancja, jeżeli udzielił nam jej producent). To częsta przyczyna odrzucania reklamacji przez sprzedawców – z reguły pojawia się wtedy, gdy klient najpierw próbuje dochodzić swoich roszczeń z tytułu gwarancji, a dopiero niezadowolony z tego trybu zaczyna zgłaszać pretensje do sprzedawcy w ustawowym trybie odpowiedzialności za niezgodność towaru z umową. [b]Przykład [/b] [i]Przed wyjazdem wakacyjnym małżeństwo zakupiło wózek dla małego dziecka. Podczas pobytu nad morzem ujawniło się kilka wad sprzętu. Po powrocie z urlopu rodzice zwlekali kilka tygodni, zanim zgłosili reklamację u sprzedawcy. Jeśli nie zdążyli zgłosić reklamacji w ciągu dwóch miesięcy od wykrycia usterek, to sklep może nie uznać ich roszczeń, powołując się na to, że utracili ustawowe uprawnienia reklamacyjne. Wtedy pozostanie im jedynie skorzystanie z gwarancji jakości producenta, jeżeli ją otrzymali. Jeśli natomiast zdążą ze zgłoszeniem wad przed upływem dwóch miesięcy od ich dostrzeżenia albo podadzą sprzedawcy późniejszą datę ich wykrycia niż rzeczywista, to sklep nie będzie miał podstaw do odmowy przyjęcia reklamacji, chyba że udowodni, iż od ujawnienia się wad upłynął okres dłuższy niż dwa miesiące. Najwłaściwszym sposobem postępowania klienta powinno być listowne powiadomienie sklepu – jeszcze podczas wakacji – o wykrytych wadach.[/i] [b]Uwaga! Utrata ustawowych uprawnień z tytułu odpowiedzialności za niezgodność towaru z umową dotyczy tylko nieprawidłowości, których konsument nie zgłosił w wymaganym dwumiesięcznym terminie.[/b] Jeśli potem wyjdą na jaw kolejne wady produktu, to można bez problemów dochodzić ich usunięcia, jeżeli oczywiście nie zapomni się tym razem o dotrzymaniu dwumiesięcznego terminu na zawiadomienie o nich sklepu. Gdy istnieje spór, czy wada istniała w momencie sprzedaży i wydania towaru klientowi, zastosowanie ma domniemanie, że tak było, jeśli jej ujawnienie nastąpiło w ciągu pierwszych sześciu miesięcy od transakcji. Dlatego sklepy, które chcą odrzucić roszczenia klienta, zamawiają opinie rzeczoznawców, z których wynika, że usterkę spowodowała eksploatacja produktu przez konsumenta. Tak najczęściej jest z obuwiem. Dla klienta opłacalne będzie zamówienie ekspertyzy fachowca wtedy, gdy nie obowiązuje już korzystne dla niego domniemanie istnienia wady w momencie nabywania towaru. Innym powodem jest to, że nierzadko sprzedawcy z góry odrzucają reklamację towaru, w którym wadę wykryto po sześciu miesiącach od zakupu, argumentując, że konsument w żaden sposób nie dowiódł (np. przez opinię biegłego rzeczoznawcy), że w chwili dokonywania transakcji istniała niezgodność towaru z umową (czyli np. wada fizyczna). [b]Uwaga! Sprzedawca nie ma prawa uzależniać złożenia pisma reklamacyjnego od wcześniejszego przedstawienia przez klienta ekspertyzy potwierdzającej, że wada istniała już przed sprzedaniem towaru. [/b] Niewątpliwie jednak brak takiej ekspertyzy może w praktyce utrudnić, a nawet uniemożliwić wyegzekwowanie od sprzedawcy jakichkolwiek roszczeń, co w wielu przypadkach skraca realny czas ich dochodzenia z dwóch lat do sześciu miesięcy (chyba że klient skorzysta z gwarancji jakości). W takich przypadkach można czasem liczyć na brak profesjonalizmu sprzedawcy, który nie dochowa terminu na odpowiedź – jeśli w ciągu 14 dni nie ustosunkuje się do naszej reklamacji (nie odrzuci jej), to będzie oznaczało, że uznaje nasze zarzuty. Opinie rzeczoznawców nie muszą jeszcze przesądzać o wyniku sporu, zwłaszcza gdy sprawa trafi do sądu. Tam są traktowane jako dowody z dokumentów prywatnych, a nie jak opinie niezależnych biegłych. Przydają się jednak w postępowaniu sądowym, zwłaszcza gdy dochodzimy roszczeń o poważniejsze zakupy (samochód, drogi sprzęt AGD i RTV). Ponadto warto pamiętać, że w postępowaniach uproszczonych, w których sądy rozstrzygają o większości spraw konsumenckich, sąd nie ma możliwości powołania swoich niezależnych biegłych (bo nie stosuje się w nich przewidującego ich powołanie art. 278 kodeksu postępowania cywilnego). [ramka][b]Opinia Grażyna Rokicka, prezes Stowarzyszenia Konsumentów Polskich[/b] Umawiajmy się ze sprzedawcami, aby móc potem zwrócić prezenty w ciągu kilku pierwszych dni po zakupie, i żądajmy, aby nam to wyraźnie zaznaczyli na paragonie. Wbrew pozorom wiele sklepów godzi się na to, chociaż nie ma ustawowego obowiązku przyjmowania zwrotów. Tymczasem odmowy przyjęcia zwrotów to jeden z najczęstszych problemów konsumentów po Bożym Narodzeniu i podczas styczniowych wyprzedaży.Trzeba też zwracać uwagę na terminy ważności. Przecież nie każdą żywność albo np. kosmetyki szybko zużyjemy. Tymczasem o ile zwracamy uwagę na cenę i opakowanie, o tyle data ważności już nas nie interesuje. To błąd, bo potem ryzykujemy zdrowie, jedząc nieświeże produkty, albo łudzimy się, że przeterminowany krem pomoże na zmarszczki. Uważajmy, czy promocje rzeczywiście są okazjami cenowymi. Przed świętami ceny rosną, aby potem często wrócić tylko do normalnego poziomu, a naiwni klienci wierzą w ich znaczącą obniżkę. Rozejrzyjmy się, porównajmy ceny w różnych sklepach w tym samym centrum handlowym albo na tej samej ulicy, skorzystajmy z internetowych porównywarek. Zbierajmy też paragony, i to koniecznie w ciemnym miejscu, aby nie blakły. Brak paragonu często utrudnia zwrot lub reklamację, w tym żywności, która czasami jest nieświeża. Gdy nie ma paragonu, przydaje się wydruk z terminalu karty albo wyciąg z banku.[/ramka] [ramka][b]Gdzie szukać przepisów[/b] - [link=http://aktyprawne.rp.pl/aktyprawne/akty/akt.spr?id=166809]ustawa z 27 lipca 2002 r. o szczególnych warunkach sprzedaży konsumenckiej oraz o zmianie kodeksu cywilnego (DzU z 2002 r. nr 141, poz. 1176 ze zm.)[/link] - [link=http://aktyprawne.rp.pl/aktyprawne/akty/akt.spr?id=80633]ustawa z 2 marca 2000 r. o ochronie niektórych praw konsumentów oraz o odpowiedzialności za szkodę wyrządzoną przez produkt niebezpieczny (DzU z 2000 r. nr 22, poz. 271 ze zm.)[/link][/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL