fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Ekonomia

Trzy scenariusze dla strefy euro

Krzysztof Rybiński
Archiwum
Liderzy strefy euro chyba w końcu zrozumieli, jak poważna jest sytuacja.
Na koniec października zaplanowany jest szczyt przywódców, podczas którego zostanie ogłoszony plan ratowania strefy euro. Według przecieków prasowych podczas szczytu zostanie ogłoszony plan podwyższenia kapitałów banków, na wypadek gdyby straty na greckich obligacjach okazały się bardzo duże i spowodowały, że kapitały banków spadną poniżej wymaganych minimów. Media informują, że jeżeli nie uda się podwyższyć kapitałów ze źródeł prywatnych, to ten ciężar spadnie na narodowe rządy, a skala dokapitalizowania banków może przekroczyć 200 mld euro. Jednak zanim liderzy strefy euro zasiądą do stołów negocjacyjnych zastawionych kawiorem, drogimi winami i dojrzewającymi francuskimi serami, powinni przejrzeć na oczy i przestać oszukiwać siebie i obywateli Unii. Przypomnijmy te medialne oszustwa tylko z kilku ostatnich miesięcy.

*

W czerwcu ogłoszono wielki sukces, na szczycie unijnym przyjęto kolejny plan ratowania Grecji, który tym razem miał być skuteczny. Plan do tej pory nie został ratyfikowany przez parlamenty krajów członków strefy euro, a rynki finansowe są przekonane, że teraz trzeba martwić się o Włochy, a nie o Grecję. W pakiecie dla Grecji przyjęto, że redukcja długu wobec prywatnych inwestorów (głównie banków) wyniesie 21 proc., podczas gdy rynek oceniał, że redukcja powinna wynieść 50 – 75 proc. Ponieważ zmarnowano kolejne kilka miesięcy, dzisiaj rynki oceniają, że konieczna redukcja wyniesie 75 – 90 proc.

*

15 lipca 2011 roku ogłoszono stress testy banków przeprowadzone przez dwa nowe prestiżowe ciała nadzorujące sektor bankowy w UE: Europejski Nadzór Bankowy i Europejską Radę Ryzyka Systemowego. Przypomnijmy, że oba ciała zostały powołane do życia po kryzysie 2008 – 2009 roku, żeby podnieść wiarygodność zarządzania antykryzysowego w Europie. W ramach tych testów ogłoszono, że francusko-belgijski bank Dexia nie potrzebuje podniesienia kapitału i że jest bezpieczny. Dwa miesiące później bank wpadł w takie tarapaty, że musiał zostać podzielony i znacjonalizowany (czyli jego zobowiązania zagwarantowały rządy Francji i Belgii). To bardzo słaby początek budowania wiarygodności przez te dwie nowe instytucje unijne.
Sytuacja jest bardzo poważna i najwyższy czas, żeby przywódcy unijni przestali oszukiwać siebie i obywateli i podjęli właściwe decyzje na podstawie właściwej diagnozy. A ta diagnoza brzmi następująco: jeżeli wzrost gospodarczy w krajach PIIGS nie przyspieszy, i to znacznie, to wszystkie kraje PIIGS zbankrutują, a największe ryzyko bankructwa dotyczy Włoch ze względu na olbrzymią skalę zadłużenia i stagnację gospodarczą. W przypadku Włoch bankructwo może nastąpić bardzo szybko, już w przyszłym roku. Są trzy możliwe scenariusze, w zależności od podjętych decyzji. Po pierwsze, dalszy druk pieniądza na olbrzymią skalę połączony z dokapitalizowaniem banków. To odroczy wyrok o kilka miesięcy, może o rok, potem nastąpi wyjście kilku krajów ze strefy euro i potężny kryzys o biblijnych proporcjach. Po drugie, dokapitalizowanie banków połączone z głębokimi reformami sektora finansowego, rynku pracy, deregulacji, finansów publicznych. W tym scenariuszu moje subiektywne prawdopodobieństwo sukcesu, czyli uniknięcia ciężkiej recesji w Europie, wynosi 30 proc., ponieważ oceniam, że społeczeństwa krajów południa Europy nie zaakceptują takich reform. Po trzecie, można wprowadzić nowe euro, co postulowałem dwa tygodnie temu na tych łamach. To jest według mnie jedyny scenariusz, który daje szansę na uniknięcie ciężkiej recesji w Europie, ponieważ przywraca konkurencyjność w krajach południa Europy, i może być łatwiej przyjęty przez społeczeństwa krajów PIIGS.

*

Niestety, liderzy strefy euro udowodnili w minionych miesiącach, że nie potrafią myśleć perspektywicznie, że cechuje ich narodowe polityczne kunktatorstwo zamiast myślenia w kategoriach przyszłości całej Unii. Jeżeli nie zmienią swojej postawy, to po kilkutygodniowej (lub kilkudniowej) euforii – że mamy kolejny program naprawczy – czeka nas potężny kryzys finansowy i recesja, po tym jak rynki finansowe się zorientują, że nie został rozwiązany najważniejszy problem, czyli brak wzrostu gospodarczego w krajach PIIGS. Autor jest profesorem i rektorem Uczelni Vistula
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA