fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Ustrój i kompetencje

Urząd odpowiada za zawinioną opieszałość

Żądający przed sądem odszkodowania za straty poniesione wskutek nieterminowego załatwienia sprawy administracyjnej musi precyzyjnie wykazać okresy bezczynności i to, że winę za nią ponosi wyłącznie opieszały urząd
Takie wnioski płyną z wyroku Sądu Najwyższego z 23 listopada 2007 r. (sygn. IV CSK 281/07). Dotyczy on sprawy wniesionej przez małżonków K. przeciwko gminie Jastarnia.
Małżonkowie K. wygrali licytację prowadzoną przez komornika i kupili w 1997 r. nieruchomość z budynkiem pensjonatowym. W 1998 r. złożyli w gminie wniosek o pozwolenie na modernizację i remont kapitalny tego budynku. Burmistrz nie nadał sprawie biegu. W lutym 2000 r. wystąpił do powiatowego inspektora nadzoru budowlanego o nakaz rozbiórki tego obiektu. Inspektor odmówił. Budynek był w złym stanie. Jednak nie kwalifikował się do rozbiórki, tylko – jak chcieli małżonkowie K. – do remontu i przebudowy. Wojewoda, do którego odwołał się burmistrz, utrzymał w mocy decyzję inspektora.
W październiku 2001 r. małżonkowie K. zdecydowali się wnieść do wojewody zażalenie na bezczynność burmistrza w załatwieniu wniosku o pozwolenie na remont i modernizację. Wojewoda uwzględnił skargę, wyznaczył termin załatwienia sprawy i nakazał wyjaśnienie przyczyn przewlekłości. W grudniu 2001 r. burmistrz wydał decyzję odmowną. Przyczyną była niezgodność przedstawionego planu realizacji remontu z decyzją o warunkach zabudowy. Chodziło o wysokość obiektu. Zgodnie z tą decyzją budynek powinien być obniżony o jedną kondygnację. I to się powinno znaleźć w dokumentacji. Tymczasem małżonkowie K. dokumentacji nie uzupełnili. Wojewoda uchylił tę decyzję. Uznał bowiem, że wezwanie, by doprowadzić do zgodności dokumentacji z decyzją o warunkach zabudowy, było nieprecyzyjne. W 2002 r. małżonkowie K. złożyli następną skargę na bezczynność burmistrza. Ale tę sprawę wojewoda umorzył, bo przed jej zakończeniem, w styczniu 2003 r., burmistrz zatwierdził projekt realizacyjny i wydał pozwolenie. Małżonkowie K. wystąpili przeciwko gminie Jastarnia o odszkodowanie za straty, które ponieśli wskutek przewlekłości postępowania. Polegały one na utracie korzyści, jakie uzyskaliby, gdyby sprawa została załatwiona na czas i pensjonat zaczął przynosić zyski. Biegła wyliczyła, że zyski te od 1 czerwca 1999 r. do lutego 2003 r. wyniosłyby 335 tys. zł. I taką kwotę przyznał sąd małżonkom K. Sąd II instancji zmienił ten wyrok tylko w części dotyczącej odsetek. Zasadniczo art. 35 § 3 kodeksu postępowania administracyjnego daje urzędom na załatwienie sprawy jeden miesiąc. Ponieważ jednak małżonkowie K. musieli dostosować dokumentację techniczną do decyzji o warunkach zabudowy, oba sądy przyjęły, że pozwolenie na remont i modernizację powinno być wydane w ciągu trzech miesięcy, stosownie do art. 35 § 5 kodeksu postępowania cywilnego. W skardze kasacyjnej gmina argumentowała, że przewlekłość postępowania była zawiniona nie tylko przez nią. W znacznej mierze przyczynili się do tego małżonkowie K., którzy nie uzupełnili dokumentacji. Urząd przekonywał, że także gdyby wydał pozwolenie w terminie, małżonkowie K. nie byliby w stanie przeprowadzić remontu w czasie przyjętym przez sądy, a więc również nie osiągnęliby zysków wyliczonych przez biegłą. Remont wymagał kilkusettysięcznych nakładów. Tymczasem z zeznań podatkowych za lata 1998 – 2000 małżonków K. wynika, że ich działalność gospodarcza przynosiła straty. W 2001 r. ze względu na złą sytuację finansową i toczące się przeciwko nim postępowanie egzekucyjne uzyskali zwolnienie z kosztów. SN uwzględnił skargę kasacyjną gminy. Sprawa wróciła więc do ponownego rozpatrzenia. – W tego rodzaju kwestiach trzeba bardzo szczegółowo ustalać przyczyny przewlekłości – mówił sędzia. – Tego też wymaga Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu. Sądy zaś tej kwestii należycie nie rozważyły. Nie uwzględniły faktu, że małżonkowie K. nie mieli odpowiednio przygotowanej dokumentacji. Nie ma też ustaleń potwierdzających tezę, że remont byłby zakończony już w 1999 r. – Spodziewane korzyści w takich sprawach muszą być wykazane z dużym prawdopodobieństwem – podkreślił sędzia Jan Górski. A tego małżonkowie K. nie uczynili. Także opinia biegłego jest niejednoznaczna. Organy administracji obowiązane są załatwiać sprawy bez zbędnej zwłoki. Taki nakaz zapisany został w art. 35 § 1 kodeksu postępowania administracyjnego. Załatwienie sprawy wymagającej postępowania wyjaśniającego powinno nastąpić nie później niż w ciągu miesiąca, a sprawy szczególnie skomplikowanej – nie późnej niż w ciągu dwu miesięcy od wszczęcia postępowania. Do terminów tych nie wlicza się m.in. okresów opóźnień spowodowanych z winy strony. Na niezałatwienie sprawy w terminie można złożyć zażalenie do organu administracji publicznej wyższego stopnia. Organ ten, jeśli uzna je za uzasadnione, musi wyznaczyć dodatkowy termin oraz nakazać wyjaśnienie przyczyn i ustalić osoby winne opieszałości, a w razie potrzeby także podjąć środki zapobiegające naruszaniu terminów załatwiania spraw w przyszłości. wyślij e-mail do autora: i.lewandowska@rp.pl
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA