fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Lekarze i pielęgniarki

Z powodu strajku szpitalom brakuje na wypłaty

Szpitale nie wypłacają wynagrodzeń strajkującym lekarzom, ale nie jest to kara za protest. Nie dostają po prostu pieniędzy z Narodowego Funduszu Zdrowia, bo strajkujący przetrzymują dokumentację dotyczącą wykonanych zabiegów i świadczeń medycznych
Pracownicy szpitali w Radomiu i Zabrzu alarmują, że nie otrzymują pieniędzy za dyżury za czas strajku. Zapowiadają walkę w sądach pracy.
-Dyrektor szpitala ma obowiązek wypłacić wynagrodzenie pracownikom niestrajkującym nawet wtedy, gdy zakład ponosi straty wskutek strajku - mówi Krzysztof Bukiel, przewodniczący Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy.
Placówki szpitalne czerpią środki na swoją działalność z pieniędzy przekazanych im przez NFZ w ramach kontraktów za wykonane usługi na rzecz pacjentów. Wiele strajkujących placówek pomaga chorym tylko w trybie ostrego dyżuru. Lekarze nie przeprowadzają planowych zabiegów operacyjnych i nie przyjmują w przychodniach. Pełnią dyżury, w czasie których zapewniają opiekę pacjentom, ale tylko tym wymagającym pomocy ze względu na zagrożenie życia lub zdrowia. Dodatkowo, w ramach protestu, ograniczają wypełnianie i przekazywanie dokumentacji pacjentów wymaganej do rozliczeń z NFZ. W efekcie dyrekcje mają problemy ze zdobyciem pieniędzy na wynagrodzenia administracji i niestrajkującej części personelu medycznego. Przykładem może być Specjalistyczny Szpital Wojewódzki w Radomiu. Jego zadłużenie z powodu strajku urosło do ponad 11 mln zł.
-Mamy poważne problemy finansowe, dlatego nie mogę płacić terminowo wynagrodzeń swoim pracownikom, w tym należności za dyżury pełnione przez strajkujących lekarzy. Nie jest to z mojej strony odwet na protestujących. Po prostu konta szpitala są puste, bo wpływy z NFZ są o kilka milionów niższe od planowanych. Dzieje się tak, bo nie możemy wystawiać faktur na faktycznie wykonane usługi -mówi Luiza Staszewska, p.o. dyrektor Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego w Radomiu.
Problemu nie widzi Zdzisław Szramik, przewodniczący OZZL w województwie podkarpackim. Nie wie nic o tym, by szpitale z powodu strajku nie wypłacały protestującym wynagrodzeń za dyżury i pensji pozostałym pracownikom. Ewentualne zawirowania mogą być jego zdaniem próbą skłócenia załóg.- Nie mamy na razie kłopotów z pieniędzmi na wypłaty. Strajk w moim szpitalu został zawieszony, ale lekarze w dalszym ciągu nie przekazują dokumentacji, na podstawie której wystawiamy faktury NFZ. W związku z tym wpływy w porównaniu z takim samym okresem roku ubiegłego spadły z 7 mln do 2,5 - 3 mln zł - mówi Bernard Waśko, dyrektor Szpitala Specjalistycznego im. Fryderyka Chopina w Rzeszowie.
Szpital radzi sobie tylko dlatego, że był w bardzo dobrej sytuacji finansowej i nie miał długów. Większym zagrożeniem dla przyszłości tego i innych szpitali jest zbliżający się termin upływu wypowiedzeń umów o pracę, jakie w proteście złożyli lekarze.
-Za kilka tygodni może się okazać, że nie będzie dla kogo zdobywać pieniędzy na wynagrodzenia -podkreśla dyrektor Waśko.
Masz pytanie do autora, e-mail: t.zalewski@rzeczpospolita.pl
Nie ma wątpliwości, że za okres strajku, czyli za czas powstrzymywania się od wykonywania pracy, wynagrodzenie się nie należy. Jeżeli zatem lekarze w czasie strajku nie leczą pacjentów, nie należy im się pensja. Inaczej wygląda sytuacja, gdy pod hasłem strajkowym lekarze zapewniają wprawdzie fachową pomoc, ale nie wypełniają części dokumentacji potrzebnej do uzyskania przez szpital refundacji z Narodowego Funduszu Zdrowia. Takie działania na tle obowiązujących norm prawa pracy należy uznać za akcję protestacyjną w ramach sporu zbiorowego. Przepisy wyłączają prawo do wynagrodzenia tylko za strajk. Prowadzenie akcji protestacyjnej, nawet uciążliwej dla pracodawcy, np. skutkującej wymiernymi stratami, nie upoważnia go do niewypłacania wynagrodzenia za czas prowadzenia akcji protestacyjnej, chyba że normy układowe obowiązujące w szpitalu tak przewidują.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA