Praca, emerytury, renty

Walka o rentę wciąż trwa, bo nie ma zgody wśród biegłych sądowych

Rozbieżności między ekspertami sąd powinien rozwikłać na rozprawie. Ich pisemne opinie nie wystarczą.
Henryk C., z wykształcenia technik maszyn przemysłowych, w trakcie kariery zawodowej wykonywał pracę kierowcy i mechanika samochodowego. Ze względu na nasilenie zapalenia trzustki i na schorzenia pozostałych organów wewnętrznych wystąpił do ZUS o przyznanie renty z tytułu niezdolności do pracy. Zakład odmówił.
Henryk C. odwołał się więc do sądu, a ten powołał biegłych do oceny stanu jego zdrowia. Okazało się, że nie byli zgodni w opiniach. Jeden z nich (chirurg) stwierdził czasową - na dwa lata - niezdolność do pracy. Pozostali biegli, w tym hepatolog, czyli specjalista od schorzeń, na jakie uskarżał się Henryk C., oraz biegły z zakresu chorób wewnętrznych i medycyny pracy, uznali, że jest zdolny do pracy. Na podstawie tych wszystkich opinii sąd okręgowy uznał, że Henrykowi C. renta nie przysługuje.
Henryk C. złożył apelację. Sąd apelacyjny orzekł, że wyrok sądu niższej instancji został wydany prawidłowo. Opinie biegłych były przygotowane zgodnie z wymaganiami określonym wart. 285 § 1 kodeksu postępowania cywilnego, a wnioski, jakie wyciągnął z nich sąd, nie przekraczały granic swobodnej oceny dowodów zgodnie z art. 233 § 1 k.p.c. Wobec tego, zdaniem SA nie było podstaw do powoływania kolejnych biegłych. Henryk C. przedstawił zaświadczenie o lekkim stopniu niepełnosprawności oraz zaświadczenie lekarskie, że ze względu na stan zdrowia odebrano mu prawo jazdy kat. C., bez którego nie mógł dalej wykonywać zawodu kierowcy. SA uznał jednak, że ustalenie "niepełnosprawności" na podstawie art. 4 - 5 ustawy z 27 sierpnia 1997 r. o rehabilitacji zawodowej i społecznej osób niepełnosprawnych (DzU nr 123, poz. 776 ze zm.), nie zawsze oznacza uznanie takiej osoby za "niezdolną do pracy" na podstawie art. 12 i 13 ustawy emerytalnej. Biorąc pod uwagę wykształcenie, wiek i predyspozycje ubezpieczonego, stwierdził, że nie można przyznać mu renty, gdyż ten jest wstanie podjąć się innej pracy w tym samym zawodzie albo po przekwalifikowaniu. Henryk C. złożył kasację. Sąd Najwyższy stwierdził, że sądy niższych instancji nie rozstrzygnęły rozbieżności między opiniami biegłych. Tym bardziej że część z nich nie zajęła się "potężną przepukliną widoczną gołym okiem na brzuchu". Biegła, która jako jedyna wydała korzystną dla niego opinię, nie miała możliwości ustosunkowania się do pozostałych opinii. Tymczasem rozbieżności należało rozwikłać poprzez zażądanie ustnego ich wyjaśnienia przez wszystkich biegłych (wyrok SN z 8 lutego 2002 r., IIUKN112/01). SN odsyłając sprawę do ponownego rozpatrzenia przez sąd apelacyjny, zalecił powołanie kolejnego biegłego, który oceni szanse ubezpieczonego na podjęcie innego zatrudnienia w ramach posiadanych kwalifikacji albo po przekwalifikowaniu (sygn. I UK 309/06).
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL