Ubezpieczenia

Towarzystwa chętnie uznają szkodę za całkowitą

Jeśli nie zgadzamy się z towarzystwem, możemy zamówić niezależną ekspertyzę; jej koszty mogą być wliczone do odszkodowania
Fotorzepa, Marian Zubrzycki
Nawet po niedużej kolizji towarzystwa wolą uznać szkodę za całkowitą. Klienci na tym tracą
Pani Maria miała stłuczkę z winy innego kierowcy. Po kolizji samochód miał uszkodzony błotnik, felgę, zerwane lusterko i naderwaną blachę. Pani Maria likwidowała szkodę z ubezpieczenia OC sprawcy. Była zdziwiona, gdyż ubezpieczyciel uznał, że przy wartości auta 7 tys. zł koszty naprawy wyniosą 7,2 tys. zł. Zatem samochodu nie warto przywracać do stanu używalności, gdyż szkoda jest całkowita.
Ubezpieczyciel wyliczył wartość wraku na 5 tys. zł i przyznał odszkodowanie w kwocie 2 tys. zł. Pani Maria chce naprawić samochód i znalazła warsztat, który chce to zrobić za 3 tys. zł. Jednak towarzystwo nie zgadza się na zmianę swego stanowiska. Podobną sytuację miał pan Piotr, który likwidował szkodę z ubezpieczenia autocasco. Pojazd był ubezpieczony na 20 tys. zł. Towarzystwo uznało jednak, że wartość auta przed szkodą to 15 tys. zł, natomiast koszty naprawy oszacowało na 11 tys. zł. Wartość pozostałości auta ubezpieczyciel wycenił na 9 tys. zł i zaproponował 6 tys. zł odszkodowania. Pan Piotr nie zgadza się z taką wyceną wraku. Uważa, że możliwe jest sprzedanie go za 5 tys. zł, a nie 9 tys. zł.
[srodtytul]Różne metody wyceny[/srodtytul] Ustalenie, czy dana szkoda jest całkowita czy częściowa ma zasadnicze znaczenie dla wysokości odszkodowania. W przypadku szkody częściowej ubezpieczyciel pokrywa koszty naprawy (na podstawie rachunków albo przedłożonego kosztorysu). Natomiast przy rozliczeniu metodą szkody całkowitej wypłaca kwotę stanowiącą różnicę pomiędzy wartością rynkową pojazdu przed wypadkiem a wartością pozostałości. Czasem przejmuje wrak i wypłaca odszkodowanie w pełnej wysokości. W przypadku ubezpieczenia OC szkoda całkowita ma miejsce wtedy, gdy pojazd uległ zniszczeniu w takim stopniu, że nie nadaje się do naprawy, albo gdy koszt naprawy przekraczałby wartość pojazdu w dniu likwidacji szkody; przepisy prawa oraz orzecznictwo sądowe jednoznacznie wskazują, na takie stanowisko. Ubezpieczyciel nie może samowolnie określić, że szkoda jest całkowita wtedy, gdy koszt naprawy przekracza np. 80 proc. wartości pojazdu sprzed wypadku. Jeżeli tak robi, jest to działanie niezgodne z prawem. [srodtytul]Jest wybór[/srodtytul] Niekiedy towarzystwa argumentują, że gdyby klient otrzymał odszkodowanie np. w wysokości 70 proc. wartości auta sprzed szkody i nie naprawiając samochodu sprzedałby go np. za 50 proc., to uzyskałby w sumie odszkodowanie w wysokości 120 proc. wartości pojazdu. Tym samym uzyskałby odszkodowanie wyższe od poniesionej szkody. Takie stanowisko nie ma jednak umocowania w prawie. Gdy koszt naprawy pojazdu nie przekracza jego wartości sprzed szkody, wówczas poszkodowany – zgodnie z zasadami określonymi w kodeksie cywilnym – może wybrać sposób naprawienia szkody. Czyli może zdecydować się albo na naprawę pojazdu, albo na zapłatę kwoty odpowiadającej różnicy w wartości samochodu sprzed i po wypadku. [srodtytul]Kłopotliwy wrak[/srodtytul] Nadużycia pojawiają się też nierzadko już na etapie określania, czy szkoda jest całkowita, czy częściowa. Zdarza się np., że pracownik towarzystwa wpisuje jako nienadające się do użytku te elementy, które de facto nie zostały uszkodzone (choć były obok całkowicie zniszczonych). Z kolei w przypadku starszych samochodów zastosowanie stawek serwisowych i cen części od dilera łatwo prowadzi do wyliczenia, że naprawa jest ekonomicznie nieopłacalna. Jeżeli szkoda jest całkowita, poszkodowanemu przysługuje odszkodowanie w takiej wysokości, która umożliwi zakup takiego samego pojazdu, tej samej marki, typu, roku produkcji, przebiegu itd. Towarzystwo może przejąć pozostałość auta i wypłacić odszkodowanie w kwocie odpowiadającej wartości rynkowej. Najczęściej jednak ubezpieczyciele pozostawiają wrak poszkodowanemu i wypłacają odszkodowanie odpowiadające wartości auta przed wypadkiem, pomniejszone o wartość wraku. [srodtytul]Niekorzystne praktyki[/srodtytul] W przypadku pani Marii obliczenie wygląda więc tak: od 7 tys. zł odejmuje się wartość wraku, czyli 5 tys. zł. Do wypłaty pozostaje więc 2 tys. zł. O ile sam sposób obliczenia wysokości odszkodowania jest prawidłowy, to wyliczenie wartości pozostałości auta już niekoniecznie. Towarzystwa często zawyżają tę wartość do kwoty, za jaką sprzedanie wraku jest praktycznie niemożliwe. A równoczesnie zaniżają wartość auta przed wypadkiem. W takiej sytuacji uzyskane odszkodowanie nie pozwala na kupno nowego samochodu o wartości porównywalnej ze zniszczonym. Gdy poszkodowany nie może znaleźć firmy, która odkupi od niego wrak samochodu za cenę wskazaną przez ubezpieczyciela, powinien poinformować ubezpieczyciela o tym fakcie i poprosić o wskazanie miejsca, gdzie za taką cenę można sprzedać pozostałości pojazdu. Jeżeli towarzystwo nie wskaże takiego miejsca, powinno obniżyć wartość pozostałości i wypłacić różnicę. Gdy tego nie zrobi, pozostaje droga reklamacyjna, a w ostateczności sądowa. Jeżeli szkoda zakwalifikowana jest jako częściowa, wycena odbywa się zupełnie inaczej. Towarzystwa często dążą do oszczędności i próbują nakłonić klienta do skorzystania z tańszych zamienników części, choć zniszczone zostały oryginalne z logo producenta. Inna praktyka to pomniejszanie wartości części o stopień zużycia czy przyjmowanie niskich stawek za roboczogodzinę. W skrajnych przypadkach przy wycenie odszkodowania pojawiają nawet dwa kosztorysy dotyczące tej samej szkody: jeden na potrzeby kwalifikowania szkody jako całkowitej, drugi przy wycenie odszkodowania przy rozliczeniu metodą szkody częściowej. [srodtytul]Decyduje umowa[/srodtytul] Inaczej jest w autocasco, gdzie mamy to, na co zdecydowaliśmy się podpisując umowę. Częścią umowy są ogólne warunki ubezpieczenia i w nich znajdziemy definicje szkody całkowitej; zazwyczaj mieści się ona w przedziale 60 – 80 proc. wartości pojazdu sprzed wypadku, najczęściej jest to 70 proc. Podobnie jak w przypadku OC, klient otrzyma różnicę między wartością rynkową pojazdu sprzed szkody a wartością wraku pojazdu. Wartość auta przed wypadkiem nie musi być równa sumie ubezpieczenia, bo zazwyczaj od momentu podpisania umowy z towarzystwem zdążyła spaść. Wartość naprawy, czyli kwota kluczowa do określenia, czy naprawa samochodu jest opłacalna, odpowiada kosztom przywrócenia pojazdu do stanu sprzed wypadku. Zasady te są określone w OWU. Na przykład może być podane, że do wyliczeń bierze się maksymalne ceny części i maksymalne stawki. Zdarza się, że towarzystwa według innych stawek obliczają, czy szkoda jest całkowita, czy częściowa, a według innych ustalają wysokość odszkodowania, gdy auto nadaje się do naprawy; w tym drugim przypadku stosują niższe stawki. W przypadku pana Piotra wartość naprawy oszacowano na 11 tys. zł, a cenę auta przed wypadkiem na 15 tys. zł. Koszty naprawy wyniosły więc 73,33 proc. wartości auta przed wypadkiem. Zatem ubezpieczyciel mógł uznać szkodę za całkowitą. Wysokość odszkodowania to 15 tys. zł minus wartość wraku, czyli 9 tys. zł, co daje 6 tys. zł. [ramka][srodtytul]Własny klient lepiej traktowany[/srodtytul] - Przy likwidacji szkody z ubezpieczenia OC towarzystwo wypłaca odszkodowanie osobie, która nie jest jego klientem. Nie musi więc zabiegać o przedłużenie umowy (bo umowę zawarł sprawca wypadku, a nie poszkodowany). - Z tego względu przy OC nieprawidłowości są częstsze niż przy autocasco, choć przepisy prawa bardziej chronią poszkodowanego niż klienta towarzystwa.[/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL