Miłosz, Iwaszkiewicz – żywoty nierównoległe

Jeden pozostał nam w pamięci jako symbol duchowego oporu przed komunistycznym zniewoleniem, dostarczyciel inskrypcji na pomnik Ofiar Grudnia 1970 i autor cytowanego w kółko podniosłego wiersza „Który skrzywdziłeś człowieka prostego…”. Drugi, wręcz przeciwnie, jako wieloletni prezes ZLP, który dla podkreślenia związku z partią robotniczą kazał się pochować w stroju górnika – symbol kolaboracji.
Owszem, kolaboracji z klasą, o niebo wyżej stojącej niż prostackie wysługiwanie się komunizmowi przez większość środowiska; była to kolaboracja na swój sposób wykwintna, wysmakowana, na dodatek usprawiedliwiana koniecznością wyżebrania u czerwonego pewnych łask dla narodowej kultury i jej twórców. Kolaboracja jak gdyby sienkiewiczowskiego Petroniusza.W istocie, gdy przyjrzeć się postaciom obu wielkich poetów i ich twórczości, nie zadecydowała o tej odmienności losów jakaś zasadnicza różnica talentów czy też charakterów. Ani Miłosz nie był jednostką przesadnie przywiązaną do duchowej niezależności, czego zresztą dowiodło jego zachowanie w wolnej już Polsce, ani też Iwaszkiewicz nie połknął wcale, w przeciwieństwie do wielu swych rówieśników, bakcyla zachwytu maszerującymi równo w nogę „masami”.Można by się pokusić o dowód, że skłonność do kompromisu z Nową Wiarą była w obu wypadkach podobna. Mówiąc najkrócej: kolaboracja polityc...
Źródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL