W sądzie i urzędzie

Wyroki sądów zagranicznych w Polsce

Rzeczpospolita, Paweł Gałka
Od 1 lipca tego roku dużo łatwiej o wykonywanie w Polsce wszystkich zagranicznych wyroków wydawanych w sprawach cywilnych przez sądy państw pozaeuropejskich – zwraca uwagę radca prawny, doktorant na Uniwersytecie Gdańskim, prowadzący kancelarię prawniczą w Gdyni
Sprawa odszkodowania w wysokości 5 mln USD zasądzonego przez amerykański sąd od wydawcy tygodnika „Wprost” na rzecz Małgorzaty Cimoszewicz-Harlan z tytułu zadośćuczynienia za naruszenie jej dóbr osobistych („Rz”” z 6 października) daje asumpt do przyjrzenia się przepisom regulującym obecnie wykonalność w Polsce wyroków sądów zagranicznych spoza państw Unii Europejskiej.
Warunki i procedura wykonalności wyroków sądów państw unijnych (poza Danią) pozostają niezmienne od chwili naszej akcesji do Unii, gdyż regulowane są przez rozporządzenie Rady nr 44/2001 z 22 grudnia 2001 r. Również w odniesieniu do pozostałych państw europejskich Polska związana jest bądź konwencją z Lugano (Norwegia, Islandia, Szwajcaria, Liechtenstein a także Dania), bądź umowami bilateralnymi (Rosja, Białoruś). Można zatem przyjąć, iż w odniesieniu do znakomitej większości państw europejskich stosowanie przepisów kodeksu postępowania cywilnego jest w tym zakresie wyłączone. Gdy zaś chodzi o wykonalność wyroków sądów państw pozaeuropejskich, to zastosowanie mają przepisy z zakresu międzynarodowego postępowania cywilnego – część czwarta [link=http://www.rp.pl/aktyprawne/akty/akt.spr;jsessionid=D90C240EEF8448E59B1CC20B825A08D0?id=70930]k.p.c[/link]. Akurat ta część uległa gruntownej zmianie od 1 lipca 2009 r. wskutek nowelizacji k.p.c. z 5 grudnia 2008 r. [link=http://www.rp.pl/aktyprawne/akty/akt.spr?id=294152](DzU nr 234, poz. 1571)[/link].
[srodtytul]Pod warunkiem wzajemności[/srodtytul] Do niedawna art. 1146 § 1 stwierdzał, iż orzeczenie sądu zagranicznego podlega uznaniu pod warunkiem wzajemności, jeśli spełnione są kumulatywnie dodatkowe przesłanki: (1) prawomocność orzeczenia w kraju jego pochodzenia, (2) brak wyłącznej jurysdykcji sądów polskich lub sądów państwa trzeciego w sprawie, (3) umożliwienie pozwanemu możliwości obrony, (4) brak wcześniejszej zawisłości sporu przed sądami polskimi (lis pendens) lub wcześniejszego rozstrzygnięcia sporu przed sądem polskim (res iudicata), (5) niesprzeczność z podstawowymi zasadami porządku prawnego Polski, (6) brak obowiązku zastosowania w sprawie materialnego prawa polskiego. Przesłanki te znacząco ograniczały krąg spraw, w których wyrok sądu zagranicznego zasługiwałby w Polsce na uznanie, a zatem w konsekwencji podlegałby u nas wykonaniu. Jednak najskuteczniejszą barierą był bezwzględny wymóg wzajemności. W praktyce wyglądało to tak, że jeśli wyroki naszych sądów nie były wykonywane w danym kraju, to wyrok wydany przez sąd tego kraju nie mógł być wykonany w Polsce. Ponieważ w zdecydowanej większości państw wyroki sądów polskich nie były wykonywane, to i wyroki sądów zagranicznych zazwyczaj nie były u nas wykonywane, chyba że przewidywała to umowa międzynarodowa. Oczywiście taki stan rzeczy nie był idealny. Wzajemność mogła bowiem powstać jedynie wtedy, gdy któryś z krajów zaczął pierwszy wykonywać na swoim terytorium wyroki wydane w drugim kraju. Jednak sytuacja taka miała zasadniczy walor: w praktyce bowiem Rzeczpospolita sama decydowała o tym, wyroki jakich państw były w Polsce wykonywalne, a decyzja ta zapadała poprzez zawarcie umowy bilateralnej z danym państwem lub przystąpienie do konwencji międzynarodowej. Tym samym podejmowano w Polsce istotną decyzję sprowadzającą się do tego, iż uznawano, że system wymiaru sprawiedliwości państwa X zasługuje na takie zaufanie, iż można się zgodzić na wykonywanie w Polsce wyroków w nim wydanych. [srodtytul]Dzisiaj bariery nie ma [/srodtytul] Teraz art. 1145 stwierdza: „Orzeczenia sądów państw obcych wydane w sprawach cywilnych podlegają uznaniu z mocy prawa, chyba że istnieją przeszkody określone w art. 1146”. Zatem art. 1145 jest odpowiednikiem dawnego art. 1146, z tą wszakże nadzwyczaj istotną zmianą, iż usunięto z niego wymóg wzajemności. Natomiast nowy art. 1146 określa katalog przeszkód uniemożliwiających uznanie zagranicznego orzeczenia sądowego w Polsce, odpowiadający w dużej mierze katalogowi przewidzianemu przez dotychczasowy stan prawny. [wyimek]Czy możemy wyobrazić sobie sąd polski zasądzający 15 mln zł zadośćuczynienia za naruszenie dóbr osobistych?[/wyimek] Warunek wzajemności był barierą uniemożliwiającą wykonywanie w Polsce znacznej części wyroków wydawanych przez sądy zagraniczne. Miało to swoje praktyczne uzasadnienie, zważywszy że sposób działania, bezstronność oraz uczciwość systemów wymiaru sprawiedliwości wielu państw świata budzą uzasadnione wątpliwości. Co więcej, nawet wyroki orzekane w niektórych państwach przez skądinąd bezstronne i uczciwe sądy wydają się w Polsce dziwne, niesprawiedliwe czy niezrozumiałe. Wynika to z odmiennej kultury prawnej, innych zwyczajów i, co najważniejsze, z diametralnie odmiennego prawa, tak materialnego, jak i procesowego, jakie stosują w swoim orzekaniu owe sądy. Dotyczy to w szczególności sądów amerykańskich. Prawo stanów USA (a każdy ze stanów ma swój własny system prawny) jest zasadniczo odmienne od europejskiego, a wyroki ferowane przez sędziów znad Potomaku wydają się nam częstokroć dziwne. Przykład wyroku wydanego w sprawie „Wprost”” jest skądinąd dobrą tego egzemplifikacją. Czy możemy wyobrazić sobie sąd polski zasądzający 15 mln zł zadośćuczynienia za naruszenie dóbr osobistych? W Ameryce to jednak nic nadzwyczajnego. A przecież USA są państwem prawa, tego nikt im nie ujmuje. Czego więc możemy się spodziewać po sądach innych, znacznie bardziej egzotycznych państw? Czy wyroki tam wydawane dają obywatelom Polski gwarancję uczciwości, niezawisłości i obiektywizmu? Można w to wątpić. A przecież wszystkie one podlegają od niedawna wykonaniu w Polsce, jeśli tylko pozwany zostanie należycie powiadomiony o wniesieniu powództwa, a sam wyrok nie będzie naruszał klauzuli porządku publicznego. W wielu wypadkach powód sam zadba o prawidłowe zawiadomienie pozwanego o wszczęciu procesu; będzie to wszak leżało w interesie powoda, jeśli planuje on wyegzekwowanie owego wyroku w Polsce. A już sam wyrok będzie można zapewne uzyskać za odpowiednio wręczoną łapówkę. W takiej sytuacji pozwanemu nie pozostanie już nic innego, jak tylko powoływać się przed polskim sądem na klauzulę porządku publicznego. Zapewne w wielu sprawach klauzula ta będzie dlań skuteczną tarczą. W innych jednak jej zastosowanie nie będzie bynajmniej oczywiste. Przecież sąd polski w toku procedury zmierzającej do stwierdzenia wykonalności wyroku sądu zagranicznego nie będzie badał całej sprawy merytorycznie. Kontroli sądu polskiego podlega bowiem wyłącznie to, czy stwierdzenie wykonalności wyroku jako takiego nie narusza podstawowych zasad porządku prawnego RP; nie jest zaś rzeczą polskiego sądu kontrola merytoryczna zagranicznego orzeczenia. Należy też zwrócić uwagę, iż fakt, że Polska uznaje co do zasady wyroki państw obcych, nie oznacza automatycznie, iż wyroki naszych sądów będą równie automatycznie wykonywane we wszystkich krajach świata. Inne państwa nie wprowadziły jednocześnie takiej regulacji w swoich systemach prawnych. W kilku krajach – tych, w których tak jak dotychczas w Polsce obowiązuje zasada wymogu wzajemności – nasze nowe regulacje spowodują, iż wyroki polskich sądów będą tam uznawanie. W pozostałych zaś i tak nic się nie zmieni. I wreszcie ostatnia nowość omawianej nowelizacji. Zgodnie z art. 1149.1 „przepisy tytułu niniejszego stosuje się odpowiednio do rozstrzygnięć innych organów państw obcych wydanych w sprawach cywilnych”. A zatem w Polsce uznawane będą, co do zasady, nie tylko wyroki wszystkich sądów zagranicznych, ale wszystkie „rozstrzygnięcia innych organów państw obcych wydane w sprawach cywilnych”. [srodtytul]Geneza zmian[/srodtytul] Projekt nowelizacji k. p. c. jest dziełem Komisji Kodyfikacyjnej Prawa Cywilnego przy Ministrze Sprawiedliwości. Zgodnie z uzasadnieniem projektu „regulacja uznania i stwierdzenia wykonalności zawarta w projekcie zakłada liberalizację materialnych i formalnych warunków respektowania w Polsce skuteczności lub wykonalności zagranicznych orzeczeń i ugód sądowych. (…) Drugą zmianą o charakterze ogólnym jest wyraźne uregulowanie możliwości uznania lub stwierdzenia wykonalności nie tylko orzeczeń sądów państw obcych, ale także zapadłych w sprawach cywilnych rozstrzygnięć innych niż sądy organów państw obcych”. Te cytaty najlepiej oddają kształt nowej konstrukcji oraz intencje jej autorów. Zamierzali oni usunąć z polskiego prawa zasadę wzajemności i dokonali tego skutecznie, o czym świadczy i ten cytat:” Projekt zakłada rezygnację z niektórych dotychczas obowiązujących przesłanek uznania. Dotyczy to przesłanki wzajemności oraz tzw. kolizyjnoprawnej kontroli orzeczenia zagranicznego”. Nie ulega wątpliwości, iż intencją przyświecającą autorom było powielenie konstrukcji istniejącej w prawie europejskim. Rzecz jednak w tym, iż regulacje prawa unijnego dotyczą tylko wykonywania wyroków wydanych na terenie Unii. To państwa unijne umawiają się, iż będą wzajemnie respektować wydawane przez swoje sądy wyroki. Dzieje się tak, gdyż spełnione są następujące warunki: - prawo materialne i prawo procesowe stosowane we wszystkich tych państwach (może z wyjątkiem Wielkiej Brytanii) jest podobne; - prawo unijne jest nieustannie ujednolicane. Zatem i z tego powodu przewidywalność wydawanych w krajach unijnych wyroków nieustannie rośnie; - z przyczyn praktycznych dla obywatela jednego z państw Unii nie jest nieprzezwyciężalnym problemem sprostanie powództwu wytoczonemu przeciwko niemu w innym kraju unijnym. Inaczej jest w wypadku procesu wytoczonego na innym kontynencie. O tym zaś, że koszty prowadzenia procesu w USA są ogromne, wiadomo powszechnie; - na terenie Unii istnieje rzeczywista wzajemność w wykonywaniu wyroków sądowych. Zatem – poprzez akcesję do Unii – zgadzając się na wykonywanie na swoim terytorium wyroków wydanych przez sądy innych państw Unii, Polska miała zarazem zagwarantowane, iż wyroki wydawane w Polsce uzyskają ten sam przywilej. [srodtytul]Z państw pozaeuropejskich[/srodtytul] Otóż w wypadku sądów państw pozaeuropejskich warunki te nie są spełnione. W imię czego zatem stosować „elitarne” rozwiązania europejskie do państw, które do owego elitarnego klubu nie należą? Pytania te zostały zadane podczas procesu legislacyjnego, wyłącznie jednak przez ekspertów, a ich wątpliwości nie zostały przez posłów w ogóle uwzględnione. Pracująca nad projektem Komisja Sprawiedliwości i Praw Człowieka otrzymała dwie opinie: przygotowaną przez Krajową Radę Sądownictwa oraz zamówioną przez Sejm. Obie krytyczne. [wyimek]Komisja Sprawiedliwości i Praw Człowieka nie uwzględniła obu krytycznych opinii[/wyimek] KRS wypowiedziała się jeszcze przed przygotowaniem uzasadnienia do projektu ustawy, zarzucając zbytnią liberalizację przepisów o uznawaniu i stwierdzaniu wykonalności orzeczeń sądów zagranicznych. Już po złożeniu do komisji projektu ustawy Biuro Analiz Sejmowych zamówiło opinię na jej temat. Przygotowali ją dwaj pracownicy UJ – dr Czepelak i dr Mostowik. Odnosząc się do zasadniczego pytania: czy i pod jakimi warunkami obce orzeczenia wywołują skutki w Polsce, autorzy opinii napisali: „Proponowane zmiany w zakresie uznawania i stwierdzania wykonalności obcych orzeczeń budzą zasadnicze wątpliwości. (…) Już samo wzorowanie opiniowanych przepisów na rozwiązaniach przyjętych w rozporządzeniu nr 44/2001 wydaje się być rozwiązaniem idącym nazbyt daleko. Przypomnieć należy bowiem, że (…) projektowane przepisy kodeksu stosować się będą więc wyłącznie do państw, względem których istnieje znacznie większa niż średnia obawa co do „jakości” ich wymiaru sprawiedliwości. (…) Jeszcze raz trzeba podkreślić, że takie uzasadnienie nie jest przekonujące, bowiem akurat te rozporządzenia, przeznaczone dla państw Wspólnoty (tj. państw blisko powiązanych i spełniających kryteria członkostwa) – nie powinny być przecież wzorem dla relacji z państwami całego świata (w praktyce – tej części świata, z którą nie wiążą nas umowy międzynarodowe)”. Żadnej z opinii komisja nie uwzględniła. [srodtytul]Co dalej[/srodtytul] Należy się obawiać nie byle jakiego ambarasu w związku z wykonywaniem orzeczeń sądów zagranicznych w Polsce, nie mówiąc już o uznawaniu orzeczeń wydawanych za granicą przez „inne niż sądy organy”. Sprawa „Wprost” jest tego pierwszą jaskółką. Można wystawić sobie dziesiątki sytuacji, w których pozaeuropejskie sądy będą używane do dochodzenia nieistniejących, wątpliwych lub wyolbrzymionych roszczeń. W każdej z nich pozwany będzie musiał potem udowadniać przed polskim sądem, iż uznanie tego wyroku byłoby sprzeczne z podstawowymi zasadami porządku prawnego RP. Można się na przykład obawiać, iż spadkobiercy osób, które utraciły po wojnie w Polsce nieruchomości, zwrócą się do sądów amerykańskich o zasądzenie odszkodowania za szkody poniesione w efekcie wywłaszczeń. Co prawda polskie prawo zakłada wyłączność jurysdykcji sądów polskich w odniesieniu do spraw o prawa rzeczowe na nieruchomościach, ale wydaje się, że ograniczenie to nie dotyczy spraw o odszkodowanie z tytułu wywłaszczenia. Można mniemać, iż w odpowiedzi na sformułowane w tym artykule zarzuty autorzy nowelizacji stwierdzą, iż klauzula porządku publicznego będzie dostateczną obroną przed takimi działaniami. Zapewne byłaby, gdyby została ujęta dostatecznie szeroko, eliminując w praktyce większość takich usiłowań. Jednak jej obecne ujęcie na to nie wskazuje. Czy zatem czeka nas zalew wyroków sądów zagranicznych? Czas pokaże.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL