Publicystyka

Quo vadis TVP?

Piotr Farfał
Fotorzepa, Raf Rafał Guz
Nowy zarząd telewizji publicznej zastopował projekt cyfryzacji przy wydatnej pomocy większości członków KRRiT i uciesze nadawców komercyjnych, dla których powstanie platformy TVP oznaczało znaczące uszczuplenie przychodów – pisze były szef telewizji publicznej
Telewizja Polska 15 września uruchomiła pierwszą na polskim rynku bezpłatną i niekodowaną platformę satelitarną. Po trzech tygodniach jej funkcjonowania nowy zarząd TVP, złożony z ludzi PiS i SLD postanowił zakodować przekaz czterech jej kanałów (TVP1, TVP2, TVP Sport, TVP HD), stawiając pod znakiem zapytania dalsze istnienie całego projektu. Warto przy okazji tych zdarzeń postawić kilka fundamentalnych dla rynku mediów pytań.
[srodtytul] Gwarancja dystrybucji [/srodtytul] Plan powstania platformy satelitarnej był przedmiotem opracowań TVP od 2005 r. Ścierało się przy tym kilka koncepcji, począwszy od całkowicie płatnej i w zasadzie nieróżniącej się istotnie od istniejących już na rynku modelów platform nadawców komercyjnych, po rozwiązanie, które ostatecznie zostało wprowadzone w życie, a więc platformy tzw. free to air. Jej istotą miało być zapewnienie niekodowanej transmisji wszystkich ośmiu kanałów, obecnie funkcjonujących w TVP oraz skorzystanie w nieodległej perspektywie z dodatkowych usług, gwarantujących za jednorazową opłatą dostęp do najważniejszych programów konkurencji TVP (TVN, TVN 7, Polsat, Polsat 2).
Trzecim elementem projektu miała być oferta płatna, jednak i tu propozycja nadawcy publicznego miała znacząco odbiegać od propozycji konkurencji; widz płaciłby za pojedyncze kanały, a nie całe pakiety. Docelowo po uruchomieniu tzw. multipleksów naziemnych, platforma TVP miała mieć charakter satelitarno-naziemny. W tym celu zarząd TVP przyjął jednolity dla obu systemów model technologiczny platformy, tzw. MPEG 4. Również odbiorniki dedykowane dla platformy TVP miały spełniać podwójną funkcjonalność, tzn. być przystosowane zarówno do odbioru przekazu naziemnego jak i satelitarnego. Podstawowym założeniem biznesowym projektu było stworzenie własnego systemu dystrybucji kanałów produkowanych przez nadawców publicznych (oferta obejmowała zarówno programy TVP jak również Polskiego Radia). Pozwoliłoby to uniezależnić się od warunków stawianych TVP przez sieci kablowe, czy konkurencyjne platformy satelitarne, co do możliwości udostępniania kanałów TVP abonentom tych operatorów. Doskonałym przykładem tej trudnej współpracy była niewielka dostępność TVP Historia na platformach satelitarnych i w sieciach kablowych, mimo iż kanał ten proponowano wszystkim operatorom za darmo, bez żadnych dodatkowych opłat. Podobnie rzecz się miała przy niespełna dwuletnich negocjacjach w sprawie odpłatnej reemisji TVP Sport. Mieliśmy pełną świadomość, iż efektywność tworzenia w przyszłości nowych kanałów tematycznych musi być bezpośrednio uzależniona od gwarancji ich dystrybucji, a tego warunku z różnych przyczyn nie mógł spełnić żaden z istniejących już na rynku podmiotów. Wnioski koncesyjne na TVP Seriale i TVP Parlament, które zostały w ostatnim czasie złożone do Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji nieprzypadkowo skoordynowaliśmy w czasie z wnioskiem dotyczącym samej platformy satelitarnej. Trwały też prace nad koncepcją kanału edukacyjnego TVP Cogito. [srodtytul] Bezpłatna lub niskopłatna [/srodtytul] Jednocześnie w naszych planach przyjęliśmy, że platforma TVP ma być przyjazna dla odbiorcy, zarówno jeśli chodzi o koszt (brak dodatkowych comiesięcznych opłat abonamentowych dla kilkunastu kanałów oferowanych przez nas w ofercie bezpłatnej) jak i system dostępu (niekodowany przekaz dla wszystkich mieszkańców Polski). Warto dodać, że nasze założenia wynikały bezpośrednio z obowiązku nadawcy publicznego, zapisanego w art. 21 ustawy o radiofonii i telewizji. Projekt TVP nie mógł spodobać się konkurencji. Komercyjne platformy, takie jak Polsat Cyfrowy, platforma „n” czy Cyfra+, każą płacić swoim abonentom za wszystkie kanały, również te, które są nadawane analogowo bezpłatnie (TVP 1, TVP 2, TVP Info, Polsat, TVN, TV 4, TV Puls) i których zgoda na nadawanie nie pociągała za sobą obowiązku opłat licencyjnych po stronie operatorów. Pojawiające się już na samym początku naszych prac nad platformą TVP zastrzeżenia obcych nadawców nie miały żadnego merytorycznego uzasadnienia, a ich celem miało być podważenie wiarygodności potencjalnych odbiorców do projektu. Podobnie zachowywały się organy, mające stać na straży ładu medialnego i interesów TVP. Pisma, jakie kierował do mnie w tej sprawie przewodniczący KRRiT oraz nowo wybrana, ale jeszcze nieukonstytuowana, rada nadzorcza TVP, nasuwały uzasadnione pytania o ich obiektywizm i troskę o los największego nadawcy publicznego. Do tego, podczas sopockiej konferencji Media 2013 poinformowano nas, że z rządowego „Planu wdrażania telewizji cyfrowej w Polsce” zniknęły zapisy o zbudowaniu przez TVP bezpłatnej lub niskopłatnej platformy nadawcy publicznego. Cały zespół pracujący w TVP nad projektem platformy cyfrowej nie miał żadnych wątpliwości co do tego, że jeśli nie zostanie on uruchomiony przed zmianą władz TVP, to będzie zastopowany przez nowy zarząd, przy wydatnej pomocy większości członków KRRiT i uciesze nadawców komercyjnych, dla których powstanie platformy TVP oznaczało znaczące uszczuplenie przychodów. Dlatego, już 15 września postanowiliśmy uruchomić pierwszą część platformy, czyli odkodować z satelity wszystkie programy TVP, licząc, że nowe władze siłą inercji nie będą mogły tego procesu zatrzymać. [wyimek]Skoncentrowanie się tylko na naziemnym sposobie przekazu spowoduje, że TVP nie będzie mogła zaprezentować całej swojej oferty programowej [/wyimek] Jak bardzo się myliliśmy, pokazały wydarzenia z 7 października, a więc zaledwie trzy tygodnie po udostępnieniu niekodowanej oferty TVP. Na oficjalnej stronie internetowej telewizji pojawił się enigmatyczny komunikat: „Rozpoczynamy kodowanie anten”, a na ekranach odbiorników przystosowanych do odbioru platformy zapanowała aż nadto wymowna ciemność. [srodtytul]Tylko synergia [/srodtytul] Jeszcze podczas prac nad projektem cyfrowej platformy zarzucano nam, że TVP nie ma praw do nadawania niekodowanego niektórych pozycji programowych i wcześniej zakupionych licencji. Nie było to prawdą. Jakiekolwiek wątpliwości w umowach między TVP a licencjodawcami staraliśmy się wyjaśniać od razu. Okazywało się, że właściciele praw chcieli przede wszystkim poznać zasięg wiązki kierunkowej na Polską, którą wynegocjowaliśmy w umowie na dzierżawę transponderów satelitarnych. W ogóle nie było mowy o jakichś dodatkowych pieniądzach, a ekspertyzy prawne zlecone przez TVP wskazywały, że mamy prawo do nadawania tych programów na terytorium Polski bez względu na sposób transmisji: satelitarny czy naziemny. Niezrozumiałe były więc dla mnie późniejsze wyjaśnienia nowych władz TVP, że sygnał został zakodowany, bo TVP nie ma praw do nadawania satelitarnego i to na dodatek ograniczonego do Polski. Jedyne zastrzeżenia budziło dosłownie kilka najważniejszych transmisji sportowych, których emisja była planowana w późniejszym okresie, np. w roku 2012. W modelu, jaki prezentowaliśmy, od początku zastrzegliśmy, że jeśli nie uda nam się wynegocjować zmiany tych zapisów, to te i tylko te audycje będą zakodowane, a ich odbiór będzie dostępny naziemnie lub po jednorazowym zakupie karty dekodującej. Przy okazji kilkakrotnie nasi oponenci podnosili, że TVP powinna zająć się tylko nadawaniem naziemnym, natomiast rynek platform satelitarnych zostawić komercyjnej konkurencji. Cyfryzacja naziemna, którą przedstawiano jako alternatywę dla projektu TVP, nie zrealizuje wszystkich zadań, jakie w dobie konwergencji cyfrowej stoją przed nadawcą publicznym. Ze względu na skomplikowaną naturę techniczną tego problemu ograniczę się do stwierdzenia, że skoncentrowanie się tylko na naziemnym sposobie przekazu spowoduje, że TVP nie będzie mogła zaprezentować całej swojej oferty programowej. Multipleksy naziemne posiadają mniej pojemności od transponderów satelitarnych, są droższe w eksploatacji i nie dotrą do trudno dostępnych, zazwyczaj górskich zakątków naszego kraju. Tylko synergia nadawania naziemnego i satelitarnego może spowodować zminimalizowanie problemu wykluczenia cyfrowego. Jedyną instytucją zdolną i zobowiązaną ustawowo do przeprowadzenia cyfryzacji Polski jest Telewizja Polska. [srodtytul]Nie ma ucieczki [/srodtytul] Koalicja medialna SLD – PiS (kolejność nieprzypadkowa) próbuje nieudolnie tłumaczyć, że projekt platformy cyfrowej był osobistym kaprysem autora tego artykułu. Jest to bardzo krzywdzące przede wszystkim dla widzów, którzy przez kilka tygodni mogli sami przekonać się o namacalności dowodów na istnienie bezpłatnej platformy cyfrowej. Nie wiem, jakie powody stały za ponownym zakodowaniem oferty programowej nadawcy publicznego, wiem jednak, że te podawane oficjalnie nie są szczere. Nie jest tak naprawdę ważne, czy los platformy TVP został uzgodniony już wcześniej, przed opanowaniem TVP przez SLD i PiS, czy też przesłanki do tego kroku pojawiły się później. I bez względu na to, kto w tym medialnym tandemie przejął rolę dominującą, a kto tylko milcząco akceptuje torpedowanie tego procesu, zadowalając się tymczasowym władztwem nad programami informacyjnymi, nie ucieknie się od realnych problemów i wyzwań stojących przed tą instytucją. Ważne pytania o strategię nowych władz wobec cyfryzacji, a co za tym idzie o rolę, jaką TVP ma odgrywać na dynamicznie zmieniającym się rynku mediów, dywersyfikację przychodów, szukanie oszczędności czy utrzymanie udziałów w rynku, miesiąc po „odzyskaniu” TVP przez nową koalicję pozostają wciąż bez odpowiedzi. [i]Autor jest prawnikiem, był działaczem Młodzieży Wszechpolskiej oraz Ligi Polskich Rodzin. Od grudnia 2008 r. do września 2009 r. kierował Telewizją Polską [/i]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL