Wiadomości

Chcę ujawnić liczbę podsłuchów

Zgodnie z relacją premiera szef CBA oczekiwał monitorowania procesu legislacyjnego i takie działanie premier podjął – mówi minister sprawiedliwo-ści Krzysztof Kwiatkowski
Fotorzepa, Rob Robert Gardziński
Będzie lepszy nadzór nad wydawaniem zgody na kontrole operacyjne – zapowiada minister sprawiedliwości Krzysztof Kwiatkowski
[b]Rz: Posada ministra sprawiedliwości jest jak posada sapera. Zbigniew Ćwiąkalski stracił stanowisko, gdy skazany powiesił się w celi, a Andrzej Czuma został zdymisjonowany za niewłaściwe słowa na konferencji prasowej. Myślał pan o tym przed przyjęciem stanowiska?[/b]
[b]Krzysztof Kwiatkowski:[/b] Posada ministra sprawiedliwości to przede wszystkim odpowiedzialność. To, jak długo zostanę na tym stanowisku, zależeć będzie od tego, jak się na nim sprawdzę. Z natury jestem bardziej wstrzemięźliwy w wypowiedziach niż inni moi koledzy. Mam nadzieję, że będę oceniany za działania, a nie słowa. [b]Podobały się panu wypowiedzi ministra Czumy, który po wybuchu afery hazardowej oznajmił, że politycy PO są niewinni? [/b]
Minister Czuma powiedział, że w materiałach jakimi dysponował, a otrzymał, je od Centralnego Biura Antykorupcyjnego, nie znalazł dowodów winy. [b]W ustach szefa resortu i prokuratora generalnego to prawie to samo. Był pan sercem po stronie ministra?[/b] Nie wypada mi oceniać wypowiedzi mojego ówczesnego przełożonego. Współpraca z ministrem Czumą była dla mnie ważnym doświadczeniem. Andrzej Czuma zostanie dla mnie zawsze symbolem najodważniejszych ludzi, którzy w czasach PRL walczyli o wolną Polskę, z czego my teraz możemy korzystać. [b]Jak pan ocenia wydanie wiceszefowi ABW Jackowi Mące stenogramów z podsłuchów rozmów dziennikarzy do prywatnego procesu, jaki toczy z „Rz“. To nadużycie stanowiska do prywatnych celów?[/b] Natychmiast po otrzymaniu informacji o nagrywaniu rozmów dziennikarzy przekazałem tę sprawę prokuratorowi krajowemu w celu wyjaśnienia okoliczności i podjęcia stosownych działań. W najbliższych dniach otrzymam szczegółową informację i ocenę prawidłowości postępowania prokuratury w tej sprawie. Poprosiłem też o dane statystyczne, ile w Polsce jest „podsłuchów“, a także ile razy sąd lub prokurator takie wnioski odrzucili. Zleciłem też analizę przepisów regulujących uzyskiwanie zgody na zastosowanie tzw. kontroli operacyjnych, w tym podsłuchów. Na marginesie dodam, że przepisy dotyczące wyrażania zgody na zastosowanie kontroli operacyjnych, w tym na zakładanie podsłuchów, są zbyt ocenne. Powinny zostać uszczegółowione. [b]A czy się dowiemy, ile osób w kraju jest podsłuchiwanych? Teraz to tajemnica.[/b] Osobiście jestem zwolennikiem upublicznienia liczby stosowanych podsłuchów, a także liczby odmów ich założenia. Poprosiłem już o szczegółową informację na ten temat. Prokuratura Krajowa oraz Departament Legislacyjno-Prawny Ministerstwa Sprawiedliwości na moje polecenie analizują, czy upublicznienie tych danych nie będzie złamaniem prawa. Podpisałem też zarządzenie, dzięki któremu Prokuratura Krajowa będzie skuteczniej kontrolować wydawanie zgód przez prokuratury okręgowe na stosowanie kontroli operacyjnych. [b]Kiedy zostaną odtajnione stenogramy z podsłuchów w aferach: hazardowej i stoczniowej?[/b] Uśmiecham się, bo opinia publiczna – za sprawą mediów – zapoznała się już z treścią tych stenogramów. To prokurator prowadzący daną sprawę zadecyduje, czy materiały te mogą zostać upublicznione, czy też nie. Podejmując taką decyzję, kierować się będzie dobrem śledztwa. [b]Jak pan ocenia zachowanie premiera w aferze hazardowej?[/b] Działam w zaufaniu do słów premiera, który relacjonując spotkanie z szefem CBA, powiedział, że Mariusz Kamiński, przekazując mu materiały o tej sprawie, zaznaczył, iż nie ma podstaw do skierowania wniosku do prokuratury. Zgodnie z relacją premiera szef CBA oczekiwał monitorowania procesu legislacyjnego i takie działanie premier podjął. Ufam słowom premiera. [b]Co jest pana priorytetem na najbliższą przyszłość?[/b] Moim absolutnym priorytetem jest sprawne doprowadzenie do szybkiego i aksamitnego rozwodu między urzędami ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego. Wszystko po to, by od 30 marca 2010 r. prokuratura mogła jak najlepiej działać. [b]Kto od strony organizacyjnej będzie odpowiadał za przygotowanie rozdziału?[/b] Właśnie powołałem pełnomocnika do spraw utworzenia Prokuratury Generalnej. Został nim prokurator krajowy Edward Zalewski. To na nim będzie ciążył obowiązek sprawnego przygotowania prokuratury i przedsięwzięcia wszystkich działań, które wynikają z decyzji o rozłączeniu tych instytucji. O podjętych krokach i napotkanych trudnościach będę informowany na bieżąco. [b]Rozdzielenie funkcji ministra sprawiedliwości od prokuratora generalnego to dobry pomysł?[/b] To najlepsza decyzja, jaką mogliśmy podjąć. Jestem przekonany, że to podniesie efektywność działania prokuratury. Jednym z najważniejszych elementów zmian jest wprowadzenie kadencyjności kierownictwa prokuratur na każdym szczeblu. Osoby, które bezpośrednio będą kierowały prokuraturami, nie będą się obawiały, że decyzją przełożonego mogą w każdej chwili stracić stanowisko. Komfort zyskają też prokuratorzy prowadzący śledztwa. Jeśli przełożeni będą mieli uwagi do ich czynności, to wyrażać je będą musieli na piśmie dołączanym do akt sprawy. Każdy przełożony dwa razy przeanalizuje i trzy razy się zastanowi, zanim podejmie decyzję o oddziaływaniu na prokuratora. [b]Kadencyjność nie chroni przed usunięciem ze stanowiska, czego przykładem jest zwolnienie Mariusza Kamińskiego, szefa CBA.[/b] Żaden system nie jest doskonały, ale wiem, że zrobiliśmy wszystko, aby prokuraturę ulepszyć. Wszyscy dobrze pamiętamy zarzuty dotyczące nieuprawnionych ingerencji polityków w działania prokuratur. Gdy polityk zostaje ministrem sprawiedliwości i prokuratorem generalnym, jest mu bardzo trudno oprzeć się pokusie, by niektórymi sprawami interesować się bardziej niż innymi. Dlatego jestem za oddzieleniem świata polityki od prokuratury. A założeniami znowelizowanej ustawy kieruję się od pierwszego dnia swojej kadencji. Mimo że wchodzi ona w życie dopiero 31 marca 2010 r. [b]Skąd pewność, że na czele samodzielnej prokuratury nie stanie ktoś związany z jedną opcją polityczną?[/b] Procedura wyboru prokuratora generalnego jest tak skonstruowana, aby nie doszło do takiej sytuacji. To stanowisko będzie mógł objąć prokurator lub sędzia z minimum dziesięcioletnim stażem. Wyboru pierwszych dwóch kandydatów dokona Krajowa Rada Sądownictwa, w której zasiada 19 sędziów i tylko sześciu polityków. Chciałbym, aby przesłuchania kandydatów na to stanowisko były jawne. [b]A co będzie, jeżeli zgłosi się np. 200 kandydatów?[/b] Będziemy musieli sprostać temu wyzwaniu. I sprostamy. [b]Prezydent, wetując ustawę, argumentował, że prokuratura stanie się państwem w państwie i nie będzie nikogo, kto zagwarantuje obywatelom uczciwe zajęcie się ich sprawami.[/b] Nie zgadzam się z tymi argumentami. Taki pogląd zakłada złą wolę wszystkich prokuratorów. Prokurator generalny będzie składał w Sejmie doroczne sprawozdanie ze swojej działalności. Dzięki temu będziemy mogli oceniać jego pracę. [b]Jednak w sprawie porwania Krzysztofa Olewnika policjanci, prokuratorzy, politycy, uniemożliwili wyjaśnienie tej zbrodni. Czy zagrożenie układem nie wzrośnie, gdy prokuratura będzie niezależna?[/b] Najlepszym sposobem na skuteczną walkę z lokalnymi, a także tymi większymi grupami przestępczymi, powiązanymi często z wpływowymi osobami, są przejrzyste procedury i kontrola mediów. Nie twierdzę, że nowe ramy działania prokuratury będą remedium na wszystkie bolączki wymiaru sprawiedliwości. System będzie jednak działał lepiej. Chcę przypomnieć, że rodzina Olewników szukała pomocy u polityków i jej nie uzyskała. Dlatego lepiej zbudować system, który sprawi, że prokuratura będzie działała skuteczniej, niż liczyć na interwencje polityków. [b]Na jakim etapie jest gdańskie śledztwo w sprawie Olewnika.[/b] Zespół prokuratorów prowadzących tę sprawę jest ogromnie zdeterminowany, aby ją wyjaśnić. Musimy jednak pamiętać, że prowadzenie czynności po siedmiu latach od uprowadzenia i zamordowania Krzysztofa Olewnika jest bardzo trudne. Choćby wiele śladów do tej pory się zatarło. [b]Jak pan ocenia prowokacje CBA, w wyniku których postawiono zarzuty Beacie Sawickiej i Weronice Marczuk-Pazurze. Czy nie przekraczały dozwolonych granic?[/b] Europejski Trybunał Praw Człowieka w jednym ze swych orzeczeń stwierdził, że interes publiczny nie może usprawiedliwiać posłużenia się dowodem uzyskanym w rezultacie nakłaniania do przestępstwa. Zdaniem Trybunału do nakłaniania dochodzi wówczas, gdy funkcjonariusze nie ograniczają się do śledzenia działalności kryminalnej osoby, ale wywierają na nią wpływ. Po to, aby skłonić ją do popełnienia przestępstwa, którego w innym przypadku by nie popełniła. Służby powinny, moim zdaniem, walczyć ze zjawiskami korupcyjnymi, a nie testować zachowania osób publicznych. [b]Tak było w wymienionych sprawach? [/b] Nie chcę tego oceniać, bo sprawy są w toku i z jednej strony mamy relacje służb, a z drugiej dramatyczne, bo osobiste relacje pań: Sawickiej i Marczuk-Pazury. W CBA prowadzony jest audyt, który zapewne przyniesie odpowiedzi na wiele pytań. Nie znajduję podstaw prawnych do budowania pogłębionych relacji osobistych, które mogą później stanowić podstawę do irracjonalnych, bo emocjonalnych, zachowań obywateli. A w dwóch omawianych przypadkach mam wrażenie, że tak właśnie było.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL