Ekonomia

Inwestorzy kupują marzenia – takie, jak Bogdanka (wersja pełna)

Prywatyzacja kopalń do 2012 r. Ale najpierw konieczne są inwestycje We wtorek w południe w redakcji. Przeczytaj pełną wersję debaty
„Rzeczpospolitej” odbyła się debata o przyszłości polskiego górnictwa węgla kamiennego.
Naszymi gośćmi byli wiceminister skarbu Jan Bury, prezes Lubelskiego Węgla Bogdanka Mirosław Taras, wiceprezes Katowickiego Holdingu Węglowego Marek Klusek oraz wiceprezes Wyższego Urzędu Górniczego Wojciech Magiera. Poniżej przedstawiamy pełny zapis naszej dyskusji. Skrócona wersja debaty w środowym papierowym wydaniu „Rz” – na zielonych stronach. [b]Karolina Baca:[/b] Po udanym debiucie Bogdanki, i to w czasach kryzysu, nasuwa się pytanie, kiedy i czy śląskie kopalnie trafią na giełdę?
[b] Jan Bury, wiceminister skarbu państwa:[/b] Trudno mi się wypowiadać na temat śląskiego górnictwa, które nadzoruje minister gospodarki bo jednak on jest gospodarzem tych trzech podmiotów i on będzie decydował o skali prywatyzacji i o jej terminie. Po Bogdance najbliżej prywatyzacji jest Jastrzębska Spółka Węglowa. I jeśli wierzyć w zapewnienia zarządu, że w ostatnich tygodniach widać na rynku węgla koksującego małe ożywienie, to byłaby to być może zapowiedź, że gdyby ta tendencja utrzymała się w najbliższych miesiącach i była rzeczywiście wzrostowa, to być może w drugiej połowie 2010 r. JSW mogłaby być prywatyzowana. Po niezbędnych procesach konsolidacyjnych (z koksownią Zabrze – red.) mogłoby dojść do prywatyzacji JSW właśnie poprzez giełdę. Potem widzę Katowicki Holding Węglowy i na końcu Kompanię Węglową. Choć moim zdaniem czasy lepsze dla śląskich kopalń były np. dwa lata temu. I można było wtedy podjąć takie wyzwania. Teraz sytuacja na rynku węglowym, szczególnie na rynku węgla energetycznego, od pół roku jest trudna. [b]Karolina Baca:[/b] Pan minister wspomniał o KHW. Ta spółka szykuje emisję tzw. obligacji węglowych za 900 mln zł. Emisja miała być w drugim kwartale, który właśnie się skończył. [b]Marek Klusek, wiceprezes Katowickiego Holdingu Węglowego:[/b] To pionierskie przedsięwzięcie w zakresie emisji obligacji, które nazywamy węglowymi (mogą być spłacane gotówką albo węglem – red.). Ta emisja ma na celu wyłącznie pozyskanie środków inwestowania w rozwój kopalń holdingu. Co do ścieżki ewentualnej prywatyzacji to przy powodzeniu tej emisji w szeroko pojętej strategii myślimy o emisji obligacji pre-IPO, zamiennych na akcje ewentualnie w 2010r. I dopiero wtedy należałoby określić przybliżone terminy debiutu giełdowego. [b]Jan Bury:[/b] Czyli 2010-11 rok tak naprawdę. [b]Marek Klusek:[/b] Zdecydowanie myślę 2011 czy 2012. [b]Karolina Baca:[/b] A kto tak naprawdę państwa zdaniem powinien inwestować w nasze kopalnie? [b]Jan Bury:[/b] Jeszcze parę lat temu Bogdanka modliła się o to, żeby w ogóle funkcjonować. Od 3 lat - 4 lat Bogdanka co roku ma pokaźne zyski. Ale nie mieliśmy do końca pewności, czy ten debiut się powiedzie. Trudny był czas, trudny jest okres w tej chwili rynki finansowe nie są spokojne. Ku naszemu zaskoczeniu praktycznie nie było potrzeby szukania żadnego inwestora branżowego poszukiwać, bo całość tej emisji zdjęli inwestorzy finansowi i indywidualni. To oznacza, że rynki finansowe mimo kryzysu rocznego są wygłodzone dobrych produktów. Jeśli oferowaliśmy na rynku dobry produkt, a takim jest Bogdanka, to ten produkt sprzedaje się jak chrupiące bułeczki. Jeśli śląskie kopalnie będą w takim momencie, że mogą zaoferować rynkowi dobry produkt, czyli spółki zrestrukturyzowane, to może się okazać, że inwestorzy finansowi chętnie zainwestują w polskie kopalnie. Tym bardziej, że w najbliższych kilkudziesięciu latach polska energetyka bez węgla nie istnieje. [b] Karolina Baca:[/b] Padło stwierdzenie ministra skarbu Aleksandra Grada, że Bogdanka mogłaby by być już w przyszłym roku prywatyzowana w całości. Ja bym chciała usłyszeć od panów, czy taka zmiana zapisów w strategii dla górnictwa (teraz zakłada ona, że pakiet większościowy pozostanie w rękach skarbu) jest możliwa, czy jest przygotowywana i jak wygląda to z punktu widzenia kopalń, bo górnicze związki zawodowe już zapowiedziały, że z ich strony takiej zgody nie będzie. [b]Mirosław Taras, prezes Lubelskiego Węgla Bogdanka:[/b] Bogdanka od długiego czasu starała się o debiut giełdowy, o pozyskanie środków z rynku finansowego na swoje inwestycje. Nigdy nie ukrywaliśmy także naszych preferencji co do ewentualnego składu akcjonariatu i od dawna mówiliśmy, iż oczekujemy akcjonariatu przede wszystkim finansowego. Dlaczego akurat w ten sposób? Otóż inwestorzy branżowi mają sens w akcjonariacie spółki takiej jak nasza, kiedy wnoszą coś istotnego do bytu spółki np. w zakresie technologii czy zarządzania. Należałoby sobie zadać pytanie, co ewentualnie inwestorzy branżowi wnieśliby do Bogdanki. Pieniądze być może, ale jeżeli chodzi o kwestie zarządzania, to już należałoby się nad tym mocno zastanowić. My moglibyśmy raczej podpowiedzieć kilku koncernom energetycznym, w jaki sposób kupić dobre kopalnie, które w przyszłości mogłyby fedrować węgiel konkretnie dla nich. Obserwując rynek finansowy, mieliśmy wątpliwości co do tego, czy ten proces nasz uda się zamknąć tylko i wyłącznie na inwestorach finansowych. W maju szybko rozwiały się wątpliwości i okazało się, że sukces prywatyzacji jest możliwy. Wracając do pytania, czy inwestorzy branżowi, czy inwestorzy finansowi, gdzie i u kogo. Ja uważam, że na węgiel należy spojrzeć dwóch grupach produktów jakie sektor górniczy oferuje – w grupie węgla koksującego i węgla energetycznego. Zupełnie inaczej należy spojrzeć na węgiel koksujący, którego istota powiązana jest z sektorem metalurgicznym. Koniunktura na świecie i w Polsce decyduje, że wyniki sektora górnictwa koksującego reagują, kiedy koniunktura jest rosnąca albo malejąca, co w tej chwili widać na przykładzie Jastrzębskiej Spółce Węglowej. Ja uważam, że sektor kopalń węgla koksującego powinien łączyć się w jakiś sposób z branżą metalurgiczną. To ma sens. Ponieważ wszystko, co będzie się w branży metalurgicznej działo, przeniesie się na węgiel koksujący. Inaczej wygląda sytuacja w przypadku węgla energetycznego. Czy jest sens żeby grupy energetyczne kupowały kopalnie i brały udział w ich prywatyzacji i w pompowaniu pieniędzy do nich? To takie samo pytanie jak to, czy warto kupować browar, żeby się napić piwa. Węgla na rynku światowym jest tak ogromna ilość, że bez problemu do polskich elektrowni można go zaimportować. Uważam, że sektor węgla kamiennego energetycznego powinien być w przyszłości prywatyzowany, ale raczej przez sektor finansowy. [b]Marek Klusek:[/b] Zdecydowanie najlepszym rozwiązaniem jest jednak inwestor finansowy i u nas pierwszy kończący się etap budowania księgi popytu na obligacje węglowe wskazuje na to, że zainteresowanie inwestorów finansowych jest duże. To, że pewne decyzje korporacyjne w spółce zapadły określając warunki emisji obligacji, to fakt. Natomiast wydłużyły się dlatego, że w trakcie rozmów na temat objęcia ewentualnej obligacji pojawiło się zainteresowanie inwestorów finansowych, którzy nie mieścili się w definicjach umieszczonych w zgodach właścicielskich i organów nadzoru. To jest bardzo istotne – wniesienie przez inwestora przede wszystkim finansów. Co do ewentualnego zarządzania górnictwem jako takim, to jednak są wypracowane metody wewnątrz branży i tu jakby takie współrządzenie górnictwem węgla kamiennego byłoby dosyć trudne. Stąd potrzeba szerokiego inwestowania przez inwestorów finansowych, nie wykluczając jednak zainteresowania sektora energetycznego, ale wyłącznie w kategorii biznesowej. W ten sposób potencjalni inwestorzy obecni w naszej emisji obligacji też patrzą przez pryzmat biznesu, a nie technologii. Węgiel energetyczny potrzebny na rynku w kraju ma parametry dosyć zawężone, nie jest to problem nabyć ten węgiel w Polsce czy poza granicami kraju i tutaj powiązania technologiczne nie mają tak dużego znaczenia jak czyste powiązania biznesu. [b]Jan Bury:[/b] Podzielam opinię prezesa Tarasa tego patrzenia trochę inaczej na węgiel koksujący. Natomiast węgiel energetyczny to prawie 80 proc. produkcji naszego górnictwa, dzisiaj jest on tym produktem, który może liczyć bardziej na inwestorów finansowych, niż na branżowych w sensie energetycznym. Energetyka ma takie potrzeby inwestycyjne sama, że nie bardzo ma interes, żeby jeszcze angażować swoje kapitały w zakup czy akcji spółek węglowych czy kopalni węgla kamiennego. Też uważam, że jeśli ktoś chce zjeść chleb, nie musi mieć własnej piekarni. W energetyce ważne są wieloletnie kontrakty, bo one stabilizują sytuację i w górnictwie, i w energetyce, ale uważajmy i patrzmy na to, że na rynkach światowych ceny węgla spadły. W Polsce w 2008 roku ceny węgla wzrosły. Branża powie, że dlatego, że u nas były tak niskie, że musiały wzrosnąć. Tendencje światowe był inne. Co to pokazało? Że jeśli na rynkach światowych ceny węgla spadły, to stały bardziej atrakcyjne dla polskiej energetyki. Ta energetyka, dzisiaj jeszcze w większości państwowa, może nie z przymusu, ale z takiej sympatii i przywiązania narodowego, chętniej kupi węgiel polski. Ale za 2-3 lata będzie coraz więcej prywatnych podmiotów w energetyce w Polsce. Oni już nie będą patrzeć pod kątem, że kochamy węgiel śląski czy lubelski, tylko będą patrzeć na pieniądze. I ofertę cenową. Import węgla do Polski rośnie. Dla energetyków jest tylko jeden problem z węglem np. ze Wschodu - terminowość dostaw. Dlatego nasze kopalnie ciągle muszą obniżać koszty i prowadzić restrukturyzację. Jak pytam prezesów śląskich spółek węglowych, dlaczego nasze ceny są takie ceny wysokie. Odpowiadają, że dopiero te ceny pokrywają koszty produkcji. Na to ja mam jedną radę – obniżajcie te koszty. A wracając do prywatyzacji kopalń. Strategia dla górnictwa węgla kamiennego wciąż obowiązuje i w niej jest zapisane, że skarb państwa zachowuje pakiet kontrolny w węglu kamiennym. Ale strategie to nie jest coś co to jest trwałe, na 100 lat, one podlegają zmianom. I tak, jak w sektorze elektro-eneregetycznym jest zapowiedz ministra skarbu, iż będziemy chcieli zmienić strategię dla prywatyzacji Tauronu, tak samo jest zapowiedź ministra skarbu, iż chce zmienić strategię dla prywatyzacji górnictwa, w tym kontekście myśli o Bogdance. Są różne możliwości. Albo na bazie obowiązującej strategii minister skarbu sprzeda poprzez giełdę część aktywów skarbu państwa, żeby zejść do poziomu 51 proc. Albo może być tak, że w między czasie rząd zmieni strategię dla górnictwa i wtedy możliwa jest prywatyzacja pełna w transzach lub w całości. O tej drodze będziemy mówić wtedy, jeśli rząd zatwierdzi inną strategię. Na pewno strona społeczna, mówię tu o silnych górniczych związkach zawodowych przyjmuje debiut giełdowy spółek na tak. W Bogdance to przyjęto świetnie. Na Śląsku też myślę, że górnicy tą formułę zaakceptują. Inna formuła przez stroną społeczną będzie przyjmowana na pewno na początek z trudem. Czy z czasem uda się wypracować lepszą formułę i strona społeczna bardziej będzie patrzeć na tą prywatyzację pełną czy docelową węgla przychylnym okiem? Trudno mi powiedzieć, nie jestem związkowcem. [b]Marek Klusek:[/b] Nasza załoga też się wypowiedziała w sposób zdecydowany o tym, żeby wprowadzić KHW na giełdę przez podwyższenie kapitału zakładowego spółki. [b]Jan Bury:[/b] Związkowcy tą formę absolutnie akceptują i to jest ważny sygnał, że nie obawiają się tego, że chcą zaprowadzić inne standardy zarządzania, żeby spółka była przejrzysta, transparentna i to na pewno jest ważny krok. Pytanie, czy potem potrzeba znów czasu, by pójść dalej z prywatyzacją, czy też strona społeczna w ogóle nie akceptuje takiego pomysłu. A inwestorzy? Oni kupują marzenia. Bogdanka odbyła tak dużo wizyt na rynkach zagranicznych, spotkała się z tyloma funduszami, że też sprzedała dobrze swoje marzenia, ale te marzenia u nich przekształcają się w konkrety. Jest plan inwestycyjny pomnożenia w ciągu pięciu lat wydobycia razy dwa. Bogdanka pokazuje też, że chce inwestować razem z energetyką w nowe bloki wytwórcze (chodzi o budowę nowej elektrowni dla Lubelszczyzny – red.). Nie wie, czy będzie udziałowcem 10 czy 30 proc., ale będzie. Chce, w ten sposób zabezpieczy sobie trwałość odbioru produkcji, która po 2014 r. się pojawi. Myślę, że inwestorzy tak dobrze wycenili Bogdankę nie tylko za to, że historycznie pokazuje dobre wyniki, tylko za to, że ma dobre plany inwestycyjne na najbliższe lata. [b]Marek Klusek:[/b] KHW prowadzi podobną strategię. Też w tej chwili nawiązujemy kontakty w celu wspólnych inwestycji w nowe bloki energetyczne, też próbujemy w tej chwili zawiązać jakieś wspólne przedsięwzięcie w zakresie wykorzystania węgla złoża Brzezinka przez budowę bloku energetycznego. Bardzo istotnym z punktu widzenia kopalń śląskich jest wykorzystanie metanu. Tu też próbujemy znaleźć wspólne rozwiązania z partnerami, którzy by wykorzystali metan z odmetanowania kopalni, ale i z powietrza wentylacyjnego kopalń. To są ogromne ilości metanu, który może posłużyć do produkcji energii elektrycznej. [b]Karolina Baca:[/b] Wszystko sprowadza się do finansów. Skąd brać pieniądze na polskie górnictwo? Bogdanka ma je z giełdy, ale śląskie kopalnie? Gdzie jest obiecane dokapitalizowanie Kompanii Węglowej – ponad 400 mln zł? Gdzie są pieniądze na tzw. inwestycje początkowe – rodzaj pomocy publicznej, na którą na lata 2009-2010 godzi się Komisja Europejska? W budżecie na 2009 r. nie znalazło się wnioskowane 400 mln zł, więc tym bardziej trudno uwierzyć, że w kryzysowym budżecie na 2010 r. znajdzie się ponad 800 mln zł, o które chce wnioskować dla górnictwa resort gospodarki. Poza tym nie widać na razie starań, by polski rząd starał się w KE o przedłużenie możliwości dofinansowywania inwestycji początkowych, czyli m.in. tych w nowe pola wydobywcze, o których mówiliśmy. [b]Jan Bury:[/b] Jest tak, że ci, co przyjdą na debatę są najbardziej odpytywani, a ci co nie przyjdą dalej milczą. Ja jednak się uchylę od tej odpowiedzi, bo ja wiem, że jest potrzeba dokapitalizowania śląskiego górnictwa. Jest takie oczekiwanie ale zakładamy, że min. gosp. ma plan, żeby dokapitalizować, czy na inwestycje początkowe znaleźć pieniądze, choć będzie ono bardzo ciężkie - bo jeśli w roku ubiegłym w budżecie, który łatwiej się budowało na etapie jego tworzenia tych pieniędzy nie znaleziono to tym bardziej będzie ciężko znaleźć te pieniądze na rok przyszły. Trzeba szukać rozwiązań, być może poprzez wniesienie jakichś podmiotów, by podnieść kapitał Kompanii Węglowej, by zrealizować obiecane wsparcie finansowe, ale to już jest w gestii resortu gospodarki, choć minister skarbu był gotowy przejąć nadzór nad kopalniami śląskimi, nie mówię, że byłby to lepszy nadzór, ale na pewno tak w kontekście potencjalnej prywatyzacji. [b]Karolina Baca:[/b] Czy to znaczy, że nadzór nad śląskimi kopalniami może się zmienić? [b] Jan Bury:[/b] Jest to prawdopodobne. Minister skarbu proponuje, żeby wszystkie spółki, które potencjalnie będą do prywatyzacji, a dzisiaj są w ministerstwie infrastruktury czy w gospodarce czy winnych miejscach, trafiły do ministra skarbu, bo jesteśmy instytucją wyspecjalizowaną w prywatyzacji, nie tylko w nadzorze. Bogdanka mogła być w skarbie państwa w nadzorze i okazuje się, że ten nadzór właścicielski był dobry, prywatyzacja była szybka. Przecież i tak wyspecjalizowane organy państwowe takie jak chociażby Wyższy Urząd Górniczy nadal będą nadzorować branżę. Nadzór właścicielski może być nadzorem, który ogranicza się tylko do nadzorowania, ale także może być nadzorem, który planuje strategie np. związane z prywatyzacją, z upublicznieniem, ze sprzedażą. [b] Mirosław Taras:[/b] Pan minister Bury troszeczkę eufemistycznie potraktował temat inwestycji początkowych. I słusznie, bo chyba nie chce powiedzieć tego, co ja się odważę powiedzieć. Należy sobie wybić z głowy pieniądze na inwestycje początkowe, bo ten kryzys dotknął nas podobnie jak większość krajów Europy. Ja sobie w tej chwili nie jestem w stanie wyobrazić w jaki sposób skarb państwa mógłby poszukiwać kolejnych 800 mln złotych na dotacje do górnictwa, bo takie są realia. Dobre czasy do tego, aby zdobyć pieniądze na inwestycje początkowe były, ale w 2006-2007 roku, a nie teraz. Dzisiaj budżet ma problemy i z tego należy sobie zdawać sprawę. I myślę, że my wszyscy górnicy powinniśmy to zrozumieć, że nie ma co wyciągać drżących rąk po 800 mln do budżetu skarbu, bo ich nie dostaniemy. A w ogóle cóż to za pieniądze – 800 mln, jak na samą Kompanię Węglową trzeba dziś miliardów, nie mówiąc o Jastrzębskiej Spółce Węglowej. Powiedzmy sobie uczciwie, że tych pieniędzy nie dostaniemy. I bardzo dobrze. [b]Karolina Baca:[/b] Bogdance jest łatwiej to mówić, bo ma 528 mln zł z IPO, czyli ponad połowę tego, co musi wydać przez dwa lata. [b] Mirosław Taras:[/b] Dzisiaj te 500 mln wystarczy na najbardziej potrzebne i bieżące inwestycje, które są kluczowymi w centrum procesu inwestycyjnego w Bogdance. To jest konkretnie dokończenie budowy szybu, zakup kompleksu ścianowego dla Pola Stefanów, budowę linii transportowej, estakady przerzutowej oraz zakładu przerobu mechanicznego węgla. Pozostałe pieniądze będziemy generowali z własnych środków. Rynek finansowy oczekuje od Bogdanki lewarowania się kredytem. To znane mechanizmy finansowej, nie ma w tym jakiejś ekwilibrystyki. W ciągu najbliższych dwóch, trzech lat nie widzimy nawet potrzeby korzystania z kredytu. [b]Marek Klusek:[/b] U nas podstawowy dopływ środków to emisja obligacji węglowych. Program jest na 900 mln złotych, z tym że do odkupienia w każdym roku jest do odkupienia część obligacji za ok. 300 mln zł. Ten program jest określony na 7 lat, tzn. 5-letni czas życia papierów wartościowych i dwa lata na zakończenie programu. Przy takiej wstępnej ocenie zainteresowania, która była prowadzona w ostatnich tygodniach czerwca i na początku lipca wszystko wskazuje na to, że powinniśmy osiągnąć bardzo przyzwoity wynik. [b]Karolina Baca:[/b] Inwestycje to nie tylko nowe pola, maszyny, ale także bezpieczeństwo. Czy te inwestycje są wystarczające? [b]Wojciech Magiera, wiceprezes Wyższego Urzędu Górniczego:[/b] Pan minister Bury powiedział, że inwestorzy kupują marzenia. Mnie się marzy, żeby śląskie kopalnie pracowały w takich uwarunkowaniach jak Bogdanka. To jest oczywiście niemożliwe i nierealne. Do tego już nigdy nie wrócimy. Przykładem może być dawna kopalnia Silesia, gdzie od dłuższego czasu próbujemy znaleźć kupca na ten fragment i okazuje się, że po analizach nie jest to takie proste. Ja sądzę, że gdyby taki fragment do eksploatacji znalazł się w rejonie złoża lubelskiego, to chętnych by było zatrzęsienie. A czy inwestycje w bezpieczeństwo są wystarczające? W kwestii bezpieczeństwa inwestycji nigdy nie jest za dużo. Jest duże pole do popisu, żeby to bezpieczeństwo można było poprawić, szczególnie chodzi o śląskie kopalnie, które pracują w tej chwili w coraz trudniejszych warunkach. To jest temat bezdyskusyjny. Coraz głębiej schodzą z eksploatacją. Koncentracja wydobycia, wyczerpywanie się złoża – to powoduje, że potęgują się już istniejące zagrożenia. Nawet w jakimś sensie w układzie skojarzonym są takimi zagrożeniami, które jeszcze kilka lat temu gdzieś tam na naszą wyobraźnię nie działały. Ile byśmy tych pieniędzy włożyli na bezpieczeństwo one by na pewno zostały w jakiś sposób wykorzystane. Tym bardziej, że do tych uwarunkowań ekonomicznych dokładają się jeszcze uwarunkowania natury kadrowej. Tu się pojawia problem odejścia starych doświadczonych górników, doświadczonych osób dozoru. Górnictwo jest takim zawodem, gdzie jednak doświadczenie dużo znaczy. Tu nie da się wziąć przypadkowego człowieka z ulicy bez odpowiedniego wykształcenia i postawić go w tych trudnych warunkach na dole, gdzie trzeba mieć jakieś wyobrażenie o tych zagrożeniach, które tam występują. Śledząc ostatnią historię górnictwa takie katastrofy jak Halemba, Borynia dobitnie pokazały, że jednak to doświadczenie ludzkie jest bardzo ważnym elementem. [b] Karolina Baca:[/b] Tam zawinił też metan. Czy jego wykorzystywanie przez kopalnie, np. wychwytywanie i wykorzystanie do produkcji energii poprawi bezpieczeństwo górników? [b] Wojciech Magiera:[/b] Zdecydowanie tak. Jeżeli będziemy potrafili odciągać metan i powodować, że górnicy nie będą musieli pracować w podwyższonych czy nadmiernych stężeniach metanu, to będzie bezpieczniej. Pole do popisu, moim zdaniem, jest duże. Jeszcze niedawno wykorzystywaliśmy około 20-27 proc. metanu wydobywającego się z kopalń. Odzysk metanu z powietrza wentylacyjnego jest w moim odczuciu bardzo ciekawym rozwiązaniem. Kwestia celowego odmetanowania, czyli szukania tego metanu w miejscach, gdzie prowadzimy eksploatacje i w miejscach gdzie to zagrożenie metanowe jest bardzo duże też ma przed sobą dużą przyszłość. [b] Mirosław Taras:[/b] Nieco inaczej podejdę do kwestii bezpieczeństwa w kopalniach. Z tej wymiany zdań wynikałoby, że kopalnia to jest jakieś miejsce zsyłki nieszczęśliwych ludzi, którzy nie mają gdzie znaleźć pracy, idą tam jak do krematorium, w którym lada chwila zginą w wyniku wybuchu metanu. Fałszywy obraz górnictwa. Tak nie jest. Celowo przesadzam, żeby wypowiedzieć swoją opinię. Górnictwo związane jest z różnego rodzaju zagrożeniami. To są metan, wybuchy metanu, pyłu, tąpania, pożary. W mojej ocenie najgroźniejszym zagrożeniem są przede wszystkim pożary, bo nad nimi naprawdę trudno jest zapanować. Tąpania to jest taki drugi rodzaj zagrożeń, na które człowiek ma wpływ, ale ograniczony. Ja bym nie przesadzał z tymi katastrofami w górnictwie, bo ich się naprawdę zdarza nawet dzisiaj niewiele, jeżeli porównamy np. lata 70. Główna przyczyna większości katastrof jakie się w górnictwie zdarzają, to człowiek. W mojej ocenie dzisiejszy stan technologii, maszyn, urządzeń górniczych, zabezpieczeń, które w górnictwie funkcjonują jest na tyle wysoki, że można bez problemu ustrzec się przed tymi dramatami. Główną miarę, i tutaj się zgadzam całkowicie z moim przedmówcą, należy położyć na to, aby w górnictwie pracowały odpowiednio wyedukowane, świadome kadry. [b]Karolina Baca:[/b] Czy to nie jest trochę tak, że mówi pan z punktu widzenia kopalni, która w zasadzie nie ma tych zagrożeń, które ma Śląsk? Wy nie macie zagrożenia metanowego takiego jakie jest w kopalniach np. Jastrzębskiej Spółki Węglowej. Nie macie zagrożeń tąpaniami. [b] Mirosław Taras:[/b] Ja podkreśliłem, że bardzo ryzykowne i drugie w kolejności, w mojej ocenie, trudności utrzymania bezpieczeństwa kopalni to przede wszystkim zagrożenia tąpaniami. Bogdanka jest kopalnią metanową. Co prawda jest to pierwsza kategoria zagrożenia metanowego, ale powszechnie w górnictwie mówi się o tym, że im wyższy stopień zagrożenia, tym teoretycznie wyższe bezpieczeństwo wynikające z faktu świadomości, że żyje się z ogromnym zagrożeniem nad głową. I kategorię się lekceważy. W konsekwencji tego nagromadzenie metanu powoduje to, że w jakichś kieszeniach, zrobach metan mimo wszystko się zbiera i w konsekwencji może wybuchnąć. Bogdanka nie jest wbrew pozorom tak bardzo bezpieczną kopalnią, jak się mówi, m.in. dlatego, że nie w niej katastrof. Tak przede wszystkim dzieje się dlatego, że w sposób rozsądny jest monitorowana. Metan jednak występuje i gromadzi się. A tylko właściwy sposób przewietrzania, wykonywania odpowiedniej wielkości chodników, właściwy sposób rozprowadzenia powietrza po kopalni, właściwy sposób wentylowania – to podstawa. Jeżeli w kopalniach, które mają trzecią czy czwartą kategorię zagrożenia metanowego przekroje chodników mają 28 czy 30 mkw., to są chodniki o szerokości 4-4,5 m i wysokości 4,80 m, to o czym my w ogóle mówimy? Wiadomo, że w takich warunkach, gdzie są ogromne ilości metanu należy stosować chodniki o większych przekrojach i odpowiednio rozprowadzać powietrze. Tąpań w Bogdance nie ma, ale wybuchy są takim samym ryzykiem jak gdziekolwiek indziej. Jeżeli chodzi o pożary, Bogdanka ma najwyższy stopień zagrożenia samozapłonem węgla. Charakterystyka naszego górotworu jest taka, że w Bogdance są ogromne ciśnienia. Następuje permanentne niszczenie budowy. Skały otaczające węgiel i zalegający węgiel na bardzo dużej głębokości powoduje to, że ciśnienia wokół wyrobisk przypominają ciśnienia hydrostatyczne. Jest to ogromny problem dla Bogdanki. Ale sobie z nim radzimy. Będę jeszcze raz podkreślał, że zagrożenie naturalne rozpoznane przez kilkaset lat eksploatacji węgla pozwalają nad nimi panować. Trzeba tylko świadomie stosować system monitoringu i zatrudniać ludzi, którzy w odpowiedzialny sposób będą ten monitoring prowadzili. [b] Jan Bury:[/b] Gdyby tutaj była pani minister Strzelec-Łobodzińska, czy pan prezes Kompanii Węglowej Mirosław Kugiel czy pan prezes Jarosław Zagórowski z Jastrzębskiej Spółki Węglowej, to jestem pewien, że wszyscy stalibyśmy się już specjalistami na temat bezpieczeństwa górnictwa. [b]Marek Klusek:[/b] Co do tego wykształcenia załogi. To jest bardzo istotny element. W żadnym momencie, ani pan prezes Magiera, ani ja nie mieliśmy na myśli tego, że traktujemy nasze zakłady pracy jako miejsce zsyłki. To jest duża dobrowolność w zatrudnianiu się w kopalni, a od kilku lat są kolejki, żeby zostać pracownikiem czy w KHW czy w Kompanii Węglowej. Holding prowadzi już od paru lat bardzo zorganizowaną szeroką akcję – od kształcenia wewnętrznego na podstawowe umiejętności górnicze poprzez kształcenie zawodowe, średnie i wyższe. Mamy już przywróconą do życia część szkół zasadniczych, techników górniczych. Od czterech lat prowadzimy bardzo szeroką współpracę z Akademią Górniczo-Hutniczą i Politechniką Śląską w zakresie pozyskiwania absolwentów tych dwóch uczelni z kierunków górniczych do pracy w kopalniach. [b] Wojciech Magiera:[/b] Ja sam miałem okazję przepracować prawie 10 lat na kopalni i nie traktuję tego okresu jako zsyłki. Pracowałem w ruchu. Przeszedłem odpowiednie szczeble dozoru. Może odbiór mojej wypowiedzi ze strony pana prezesa był taki a nie inny. Są to doświadczenia, które na dzień dzisiejszy naprawdę procentują. Dużo z tych rzeczy jest do wykorzystania. Z drugą częścią wypowiedzi pana prezesa się zgadzam. Ten element czynnika ludzkiego jest dominującym. Dlatego kształcenie kadr to bardzo ważne elementy jeżeli chodzi o przysposobienie odpowiedniej załogi do pracy w kopalniach węgla. My też ze swojej strony od jakiegoś czasu ten kierunek obraliśmy. Na ten moment staramy się dotrzeć nie tak jak to było kiedyś, bezpośrednio do osób zainteresowanych daną tematyką. Przykładem tego mogą być trzy wiosenne seminaria, które odbyły się w Wyższym Urzędzie Górniczym po zdarzeniach m.in. na Boryni i Szczygłowicach. I te spotkania odbyły się z inżynierami wentylacji, głównymi mechanikami, czyli z tymi, którzy jak gdyby mają bezpośrednio z tym do czynienia. W maju prezes WUG powołał zespół z udziałem przedstawicieli wszystkich przedsiębiorców, którzy mają przeprowadzić analizę zdarzeń. Nawet te zdarzenia, które przypisujemy zagrożeniom naturalnym mają w jakimś sensie powiązanie z błędami ludzkimi. W tym roku mamy tylko aż wypadki, które wynikają li tylko i wyłącznie z błędów człowieka. Myślę, że jesienią będziemy mieli wypracowane jakieś wnioski w tym zakresie, jakieś wzorce, z których skorzystamy, i pewnie w tym górnictwie będzie bezpieczniej. Co do metanu na Bogdance to z panem prezesem nie chcę polemizować. Jest pan pierwszym przedstawicielem Bogdanki, który przyznał się do tego, że metan stanowi na Bogdance zagrożenie. Ten metan nigdy nie był tak uwypuklany jak zrobił to pan prezes, za co dziękuję. [b]Karolina Baca:[/b] Mówimy o perspektywach górnictwa, ale może wróćmy na chwilę do kryzysu. spadło zapotrzebowanie na energię elektryczną, która w Polsce w ponad 90 proc. produkowana jest z węgla kamiennego i brunatnego. Efekt? Na zwałach polskich kopalń węgla kamiennego na koniec czerwca zalegało 6 mln ton niesprzedanego surowca. To dużo. [b]Mirosław Taras:[/b] A nie tak dawno polskie kopalnie miały problem z nadążaniem z bieżącą produkcją na potrzeby polskiej energetyki opartej na węglu kamiennym. Konsekwencją było to, że w drugiej połowie roku zapasy elektrowni znikały i nie były na bieżąco uzupełniane, to było widoczne w 2008 r. W efekcie elektrownie obawiając się przyszłości podpisały umowy na ogromne ilości węgla z importu, m.in. z Rosji i portów ARA. I akurat w tym momencie, gdy jednocześnie były podpisane i kontrakty importowe, i kontrakty z polskim górnictwem – przyszedł kryzys. I w pewnym momencie zwały zostały przepełnione. konsumpcja węgla brutto w całym sektorze energetycznym spadła do tego stopnia, że bieżąca polska produkcja stała się wystarczająca, być może nawet za duża, a kontrakty należało realizować. Więc jest to w mojej ocenie chwilowe i skorelowane z tym, co dzieje się w całej gospodarce. Ale gdy kryzys minie polskie elektrownie znowu będą żądały węgla. Co wtedy zrobią? Znów znajdą się w dołku i wszyscy będą krzyczeli, że polskie górnictwo jest niezorganizowane, niedoinwestowane, nie potrafi produkować. Kryzys to trudny moment, ale należy go przetrwać, nie wolno przerywać wydatków na utrzymanie wydobycia, natomiast efekt górki węglowej po pewnym wcześniejszym dole ustabilizuje się i polskie górnictwo powinno produkować taką ilość węgla, jaka będzie skorelowana z potrzebami polskiego rynku, czyli jak sądzę o ok. 10 proc. mniej od ogólnych, łącznych potrzeb polskiej energetyki, bo resztę można dokupić na spotach. [b]Jan Bury:[/b] Jeśli mówimy o bezpieczeństwie energetycznym kraju, to nie wolno nigdy myśleć o węglu w kategoriach półrocznych czy rocznych, a nawet dwuletnich. Jeśli myślimy poważnie o rozwoju gospodarczym i wiemy, że węgiel jest podstawą bezpieczeństwa energetycznego w Polsce, to każdy poważnie patrzący na rozwój kraju i potrzeby energetyczne, i gdyby potrzeby energetyczne rosły w takim tempie, jak jeszcze rok temu, to dziś Bogdanka miałaby jeszcze większy sukces na giełdzie, KHW i JSW byłyby w niezłym stanie i już w pierwszym półroczu 2010 r. mogłyby być na giełdzie. Ale kryzys spowodował tak istotne spowolnienie, odczuwalne także w energetyce i górnictwie. Niemniej jednak Bogdanka pokazała, że chce myśleć o podwojeniu produkcji w perspektywie pięciu lat – nie roku, nie dwóch. więc jeśli teraz KHW czy Kompania Węglowa zaniechałyby inwestycji z powodu kryzysu, to za 5-6 lat może się pojawić problem, że nie będziemy mieć węgla. I wtedy będziemy uzależnieni od importu węgla, który może być kapryśny cenowo. Dlatego jeśli patrzymy w przyszłość – trzeba inwestować w nowe złoża i patrzeć na kryzys jako coś przejściowego. Już dziś lekkie ożywienie w JSW pokazuje, że coś się na tym rynku zmienia. Inwestycje są konieczne, bo ja sobie nie wyobrażam, żeby dzisiaj zamknąć kopalnię, która potem jest de facto nie do odtworzenia. koszty są kilka razy wyższe niż w tej chwili utrzymywanie gotowości. Jeszcze rok temu przeżywaliśmy sytuację odwrotną, gdy w styczniu czy lutym niektóre elektrownie na kilka-kilkanaście dni, co zagrażało całemu systemowi energetycznemu. A zima była ciężka. Następny sezon zaś był dobry, niemniej jednak za rok znów może się okazać, że węgla jest za mało. Dlatego polska energetyka potrzebuje gotowości górnictwa. A import był i będzie. On może być jednak tylko uzupełnieniem dla polskiego górnictwa. A co radzić Śląskowi, już żartem, by przyspieszył prywatyzację? Jednym z elementów debiutu Bogdanki była orkiestra górnicza. Śląsk ma ich wiele – im będą mocniej górnicy grali, tym debiut będzie lepszy. A może prezesa Tarasa, najlepszego teraz menedżera w branży, przenieść na kilka lat na Śląsk? Niech pokaże, jak to się robi. [b] Marek Klusek:[/b] Bardzo istotne w inwestycjach jest to, by stawiać na elastyczność mocy produkcyjnych, by nie było powtórki z 2007 czy 2008 r. Ale na stworzenie frontów rezerwowych są potrzebne ogromne środki. I nie chodzi o fronty rezerwowe, z których uruchomieniem będzie się czekało do jakiegoś wydarzenia wyłączającego inną ścianę z ruchu, np. przez katastrofę. One muszą działać, dlatego inwestycje w kierunku nowych złóż i stworzenia możliwości elastycznej pracy. [b]Mirosław Taras:[/b] Polskie górnictwo jest gwarantem bezpieczeństwa energetycznego kraju. Musimy zdawać sobie sprawę, że za gotowość górnictwa do zabezpieczania potrzeb polskiej energetyki należy zapłacić. W kwestii bezpieczeństwa – nie należy przesadzać ze stanami zagrożenia w polskich kopalniach, bo ono w mojej ocenie jest bardzo wysokie. Należy się starać, by było jeszcze lepsze. A jeśli chodzi o prywatyzację – polskie górnictwo, przy odpowiednim podejściu do branży, jest w stanie generować zyski i się prywatyzować, ale na to należy nałożyć odpowiednie założenia prywatyzacji oddzielne dla węgla koksującego i oddzielne dla węgla energetycznego. [b]Wojciech Magiera:[/b] Ja również uważam, że bezpieczeństwo w polskim górnictwie jest bardzo wysokie w porównaniu do tych krajów, z którymi możemy się porównać. Niemniej będę się upierał, że na to, by odpowiednio przeszkolić adeptów sztuki górniczej, jak również po to, żeby unowocześniać sprzęt pomiarowy – są potrzebne pieniądze. [b] Jan Bury:[/b] Polsce i polskiej energetyce potrzebne jest polskie górnictwo. Ale górnictwo rentowne. Nie ma przyzwolenia społecznego, co widać w wyborach czy wielu opiniach na to, by państwo mogło coś dotować. Mamy przykład stoczni – było wiele lat dawania, a to i tak nie pomogło. Myślę, że górnictwo w ostatnich latach wykorzystało olbrzymią pomoc publiczną, dostało zastrzyk z budżetu państwa, ale i z Banku Światowego. Dziś jest oczekiwanie, że górnictwo polskie zacznie być rentowne. Kryzys nam wszystko pomieszał. Ale ostatnie lata pokazały, że górnictwo już stawało się rentowne. A Bogdanka pokazała, że może być rentowne. Jestem przekonany, że inwestorzy finansowi, którzy kupili akcje Bogdanki w przypadku prywatyzacji kolejnych spółek węglowych, które przejdą proces restrukturyzacji i będą gotowe zaoferować rynkowi finansowemu swoje walory, przyjdą i kupią te akcje. Dlatego uważam, że dobrym kierunkiem dla górnictwa jest prywatyzacja. Nie ma lepszej metody na wycenę tych kopalń jak rynek i konkurencja. A w Polsce dzisiaj czas spokoju się skończył. Otwarty rynek i Unia Europejska sprawiają, że za chwilę może się okazać, że zbudowany port przeładunkowy na węgiel nie eksportowy, a importowy może odegrać taką rolę, że kopalnie będą musiały bardzo mocno obniżać swoje koszty. Myślę, że zarządy tych kopalń wiedzą o tym i wydaje mi się, że jeśli ta wiedza jest, to prywatyzacja polskiego górnictwa jest realna w ciągu najbliższych dwóch lat, czego i spółkom węglowym życzę.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL