fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Nauka

Odkrycia groźne, bo ważne

Wszechświat w wyobrażeniu nieznanego autora. Ilustracja z książki Camille'a Flammariona, francuskiego astronoma, wydana w 1880 roku
Corbis
O niebezpieczeństwach, które mogą wynikać z rozwoju nauki, opowiada prof. Piotr Tryjanowski, biolog i ekspert ds. klimatu, w rozmowie z "Rz"
Ponoć każda epoka ma swoją niebezpieczną naukową ideę. Jaka jest nasza?
Piotr Tryjanowski: Muszę panią rozczarować. Moim zdaniem nasza nie ma żadnej. Ciągle wałkujemy to, co zaprzątało głowy naukowcom w XVIII i XIX wieku. A więc na przykład zajmujemy się teorią ewolucji. Niebezpieczeństwa możemy się dzisiaj doszukiwać jedynie w silnym związku nauki z nowoczesną technologią. Innymi słowy w tym, że bardzo szybko to, co wymyślimy, możemy zmaterializować. Na przykład ingerować w układ genów i wytwarzać zmodyfikowane organizmy.
Sądziłam, że usłyszę, iż powinniśmy się dzisiaj obawiać idei genetycznej modyfikacji i klonowania ludzi.
Z samego faktu, że wiemy, w jaki sposób geny są rozmieszczone w komórkach czy w jaki sposób zachodzą mechanizmy dziedziczenia, nie wynika jeszcze nic niebezpiecznego. W tym przypadku można mówić raczej o wiedzy, którą człowiek jest w stanie wykorzystać w niewłaściwy sposób.
Najbardziej jaskrawym przykładem niebezpiecznej idei jest stworzona przez Kopernika heliocentryczna wizja wszechświata czy opisana przez Darwina teoria ewolucji.
Dlaczego?
Obie były niezwykle odległe od tego, co ówcześni ludzie myśleli o otaczającym ich świecie. Nie na darmo przylgnęły do nich takie określenia jak przewrót kopernikański i rewolucja darwinowska. Burzyły pewne powszechne mniemanie, że jesteśmy centrum wszechświata – centrum rozumianym bardzo wąsko, że liczy się tylko Ziemia i tylko Homo sapiens.
Może nie tyle niebezpieczną, ile kontrowersyjną wśród współczesnych idei jest wciąż socjobiologia. To dyscyplina nauki, którą w latach 70. ubiegłego wieku stworzył amerykański biolog Edward Wilson. Według socjobiologów człowiek jest takim samym gatunkiem jak inne stworzenia. Rządzą nami te same prawa genetyki i ewolucji. Konsekwencją tego założenia jest przeświadczenie, że wiele ludzkich zachowań nie tyle wynika z religii i kultury, ile z tzw. wyposażenia biologicznego. Przyzna pani, że nawet dla nas, współczesnych, może brzmieć to niczym herezja. Nie powinno więc dziwić, że Wilson nazywany był rasistą czy szowinistą.
Z jakiego powodu?
Socjobiologia potwierdza wydawałoby się trywialną rzecz. Mianowicie to, że ludzie nie są tacy sami. Różnią się między sobą ze względu na płeć czy kolor skóry. Ale uznaje również istnienie ciemnej strony natury człowieka. To, że w każdym z nas drzemie zło.
Czy zdarza się, że z powodu poprawności politycznej lub innych względów pewne kierunki badań są hamowane?
Nie bardzo jestem sobie w stanie wyobrazić spokojną aplikację na badania międzypłciowych różnic w ilorazie inteligencji. Oczywiście u człowieka, bo u innych gatunków namiętnie tych różnic szukamy – także w laboratorium, w którym pracuję.
Ale zachodzi jeszcze inny, w jakimś sensie podobny, mechanizm: niektóre typy badań są dzisiaj bardziej modne. W związku z czym łatwiej zdobyć na nie fundusze. Pod tym względem bezapelacyjne pierwsze miejsce zajmują biologia molekularna i genetyka. Naukowiec prowadzący badania w tych dziedzinach ma znacznie większe szanse na uzyskanie finansowego wsparcia niż ten, który zajmuje się systematyką mrówek.
Z całym szacunkiem dla mrówek, ale badania z dziedziny biologii molekularnej czy genetyki mają znacznie bardziej praktyczne zastosowanie.
Celem nauki jest poznanie prawdy. Jeżeli wymóg praktyczności jest dla kogoś najważniejszy, powinien zająć się biznesem. Gdyby sprowadzić do niego sztukę i muzykę, ich istnienie pozbawione byłoby sensu. Podobnie jak leżenie na kanapie i picie piwa, co bardzo lubię.
Czy podczas badań towarzyszy naukowcom strach, że mogą odkryć coś, co zakwestionuje porządek tego świata? A może właśnie tego pragną?
Sądzę, że ci prawdziwi uczeni chcą, by ich praca przyczyniła się do zmiany myślenia o świecie. Ale nie tylko ich. Moja żona śmieje się, że mam depresję, bo niczego ważnego w ostatnim czasie nie odkryto. Niestety, myślę, że o palmę pierwszeństwa w nauce ściga się tylko margines uczonych. A przynajmniej tak jest w Polsce. Zatrważa mnie, że istnieją setki instytutów, których żaden z pracowników nie opublikował w ciągu ostatnich kilku lat artykułu w liczącym się międzynarodowym piśmie. Mam wrażenie, że służą one tylko do przechowywania laboratoryjnego sprzętu.
Jest pan ekspertem Międzyrządowego Panelu ds. Zmian Klimatu. Wasza praca potwierdza koncepcję, że do ocieplenia atmosfery Ziemi przyczynia się działalność człowieka. Są ludzie, którzy uważają ją za niebezpieczną.
Zgadzam się, że lokalnie może ona przynieść negatywne skutki. Na przykład ograniczać dostęp do pewnych technologii i gałęzi przemysłu. Ale spójrzmy na problem z innej perspektywy, mianowicie pacjenta, u którego lekarz diagnozuje poważną chorobę. Taki człowiek ma dwa wyjścia. Może zlekceważyć tę informację i zachowywać się po staremu albo coś w swoim trybie życia zmienić, nawet za wysoką cenę, i dłużej cieszyć się zdrowiem. W przypadku klimatu sytuacja nie jest oczywiście taka prosta. W związku z tym, że badania naukowe opierają się na prawdopodobieństwie pewnych zdarzeń, zawsze pozostaje miejsce na sferę niepewności, czy jeśli zastosujemy dane rozwiązanie, to przyniesie ono pożądane skutki.
Richard Dawkins w swoim eseju napisał, że najbardziej niebezpieczne idee to te, które dopiero powstaną.
Nie czytając wcześniej jego eseju, ja w swoim napisałem mniej więcej to samo. Uważam, że idea, która zmieni nasz świat, dopiero nadejdzie. Jaka będzie? Szczerze mówiąc, nie lubię się bawić w futurologię. Nawet nie wiem, co zostanie opublikowane w następnym numerze "Science" czy "Nature". Cóż więc mogę powiedzieć na temat tego, co wydarzy się w świecie nauki za kilka miesięcy czy lat. Przed Einsteinem wszyscy myśleli, że do końca zrozumieli fizykę. Przed Darwinem sądzili, że pojęli całą biologię. Dzisiaj wszyscy uważają, że zrozumieli świat i nie ma już nic wyjątkowego do odkrycia.
Jest biologiem środowiskowym na Uniwersytecie im. A. Mickiewicza w Poznaniu i jednym z najmłodszych w tym mieście naukowców z tytułem profesora. Ma 38 lat. Ekspert Międzyrządowego Panelu ds. Zmian Klimatu (IPCC), organizacji, której przyznano w ubiegłym roku pokojowego Nobla. Stypendysta Fundacji na rzecz Nauki Polskiej, współautor siedmiu książek i ponad 90 artykułów, które ukazały się w międzynarodowych czasopismach. Żonaty, ma trzy córki.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA