fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

W sądzie i urzędzie

Na pomoc normalności

Fotorzepa, Marian Zubrzycki
Przepis nieadekwatny do ochrony standardów konstytucyjnych należało uchylić – pisze Roman Illinicz doktor, radca prawny, adwokat
Krytyczna wypowiedź sędziego sądu rejonowego (“Rz” z 9 czerwca) w sprawie orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego z 22 maja 2008 r. wymaga polemiki.
Trybunał, kontynuując swoją linię orzecznictwa, uznał, że art. 3701 kodeksu postępowania cywilnego jest niezgodny z konstytucją. Konsekwencją tego orzeczenia jest brak możliwości odrzucania przez sąd pierwszej instancji apelacji pełnomocnika dotkniętej błędem bez wezwania do uzupełnienia braków.
Autor nie dostrzega zasadniczej różnicy między sytuacją, kiedy dochodzi do błędu lub ewidentnej pomyłki sądu, a taką, gdy zdarzy się to zawodowemu pełnomocnikowi. Błędy i pomyłki sądowe poddawane są ocenie sądu wyższej instancji i nikt nigdy nie sformułował wobec sędziów obowiązku nieomylności. Tymczasem z tekstu pod wymownym tytułem “Na pomoc bylejakości” wynika, że pomyłka adwokata lub radcy prawnego, który dostał zapłatę od klienta, powinna skutkować odrzuceniem apelacji i w efekcie pozbawieniem strony prawa do sądu. Oburzony orzeczeniem Trybunału sędzia ze Szczecina nie bierze pod uwagę oczywistej okoliczności, że błędy i pomyłki są – niestety – nieodłącznym aspektem wszelkiej działalności ludzi, wszak “errare humanum est”. Myślę, że autor krytycznego stanowiska jako sędzia sądu rejonowego już miał okazję doświadczyć, iż nie jest osobą nieomylną, a przecież też nie pracuje bez wynagrodzenia.
Zasada proporcjonalności jest standardem państwa demokratycznego zagwarantowanym przez konstytucję
Niedostatki pism procesowych, w tym apelacji, mogą oznaczać zarówno błędy mało istotne, jak i kompromitujące ich autorów. Orzeczenie Trybunału nie pozbawiło możliwości sygnalizowania przez sądy oczywistych niedociągnięć pełnomocników organom ich samorządów zawodowych dysponujących sankcjami dyscyplinarnymi.
Argumenty powołane przez autora pomijają jednak istotę problemu, którą pozostaje dostępność do sądu drugiej instancji jako prawa zagwarantowanego przez art. 176 ust. 1 konstytucji.
Efektem restrykcyjnego przepisu art. 3701 k.p.c. jest – wygodne dla sądów – przekierowanie niezadowolenia strony reprezentowanej przez zawodowego pełnomocnika z merytorycznego rozstrzygnięcia sprawy przez sąd na działającego nieprofesjonalnie – w ocenie sądu – pełnomocnika, który nie potrafi sporządzić apelacji. Niech ponosi skutki swego nieuctwa i płaci stronie stosowne odszkodowania.
Zakwestionowany przepis art. 3701 k.p.c. miał swe ratio legis w zagwarantowaniu efektu szybkości postępowania sądowego jako wartości preferowanej. Jednakże Trybunał wcześniej reprezentował już pogląd, że nie może to być wartość absolutyzowana, dla której można poświęcić ochronę innych praw podmiotowych gwarantowanych w konstytucji. Kluczowe pozostawało pytanie, czy takie “usprawnienie” postępowania sądowego pozostaje proporcjonalne do skutku, jakim jest rozstrzygnięcie sprawy w postępowaniu jednoinstancyjnym.
Trybunał wypowiedział się już na temat zachowania zasady proporcjonalności, która stanowi standard państwa demokratycznego i zagwarantowana jest przez art. 31 ust. 3 konstytucji. Porównując przy zastosowaniu tej zasady dwie wartości: szybkość postępowania sądowego i prawo do dwuinstancyjnego postępowania (art. 78 konstytucji), wskazał, która z tych wartości ma zostać poświęcona.
Wygodny dla sądów mechanizm formalnego automatyzmu, polegający na odrzucaniu środka odwoławczego bez procedury wezwania do usunięcia błędów, nie spełnia zdaniem Trybunału wymogów zrealizowania przez stronę praw podmiotowych zagwarantowanych przez konstytucję. Tak więc, w przeciwieństwie do poglądów autora krytycznej wypowiedzi, Trybunał swoim orzeczeniem wykazuje konsekwencję w obronie zasady dwuinstancyjności postępowania sądowego ustanowionej przez art. 176 ust. 1 konstytucji.
Art. 3701 k. p. c. jest po prostu rozwiązaniem nieadekwatnym do ochrony standardów konstytucyjnych. Potwierdza to wyrok z 13 marca 2007 r., w którym Trybunał stwierdza: “brak proporcjonalności, wyrażający się w zrównaniu sankcji wobec osoby, która świadomie, w sposób trwały uchyla się od realizacji obowiązku nałożonego przez ustawę, a tym samym uniemożliwia osiągnięcie jej celu, i wobec osoby dopuszczającej się nieznacznego uchybienia w zakresie formalnym przesłankom realizacji tego obowiązku, stanowi europejski standard krytycznej oceny takiego rozwiązania legislacyjnego”.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA