fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Konflikt na Ukrainie

Niebezpieczna wojna oligarchów ogarnęła Ukrainę

AFP
Z udziałem uzbrojonych ludzi i transporterów opancerzonych w Kijowie trwa walka o przedsiębiorstwa energetyczne.

W poniedziałek prezydent Petro Poroszenko nakazał rozbroić zamaskowanych ludzi, którzy od kilku dni utrzymują kijowską siedzibę firmy Ukrnafta, największego ukraińskiego przedsiębiorstwa zajmującego się wydobyciem ropy naftowej i gazu ziemnego.

Pakiet kontrolny akcji tej spółki należy do państwa, reszta do oligarchy i gubernatora Dniepropietrowska Igora Kołomojskiego, który powiedział, że „wzmocniona ochrona budynku spółki ma zapobiec jej bezprawnemu przywłaszczeniu". Co więcej, w okolicy siedziby Ukrnafty pojawiły się transportery opancerzone bez żadnych numerów rejestracyjnych. – Czekamy jedynie na sygnał prezydenta, by nikt nie miał więcej chęci do demonstracji siły z udziałem uzbrojonych ludzi w centrum Kijowa – oświadczył w poniedziałek po południu szef Służby Bezpieczeństwa Ukrainy Walentyn Naliwajczenko.

Demonstracja siły zaczęła się podczas czwartkowych zajść w siedzibie państwowego przedsiębiorstwa Ukrtransnafta, do którego należy cały system rurociągów naftowych w kraju. Wtedy gubernator Dniepropietrowska wkroczył do budynku firmy w towarzystwie uzbrojonych ludzi, ponieważ, jak sam twierdzi, „prorosyjskie siły chciały zmienić jej dyrektora". Następnego dnia szef ukraińskiego MSW Arsen Awakow powiedział, że kontrola nad budynkiem została przejęta przez funkcjonariuszy kijowskiej milicji, a cały spór wokół spółki ma się przenieść na drogę sądową.

Obecność oligarchy w budynku spółki, z którą nie ma on nic wspólnego, wywołała kontrowersje. W niedzielę w wywiadzie dla kontrolowanej przez siebie telewizji TCH uzasadnił swoje działania tym, że „Ukrtransnafta jest przedsiębiorstwem strategicznym dla obrony Ukrainy".

– Dziś Ukraina przeżywa burzliwe podziały rynku energetycznego, ponieważ ludzie z bliskiego otoczenia prezydenta chcą skumulować w swoich rękach najważniejszą część tej branży – mówi „Rz" Konstanty Bondarenko, dyrektor Instytutu Ukraińskiej Polityki. – Narusza to interesy oligarchy Kołomojskiego, który będzie się temu sprzeciwiał i ma do tego wszystkie narzędzia: jedną trzecią deputowanych, media, własne wojsko i ogromny kapitał – wskazuje.

Na razie dniepropietrowski oligarcha otrzymał jedynie naganę „za kompromitujące zachowania urzędnika państwowego" w związku z incydentem pod budynkiem Ukrtransnafty, gdzie Kołomojski w obraźliwy sposób zareagował na niewygodne pytanie dziennikarza Radia Swoboda. Nie wyciągnął jednak z tego wniosków, ponieważ już w niedzielę w podobny sposób potraktował deputowanego Bloku Petra Poroszenki i znanego dziennikarza Mustafę Najema, który próbował przedostać się na teren Ukrnafty, lecz został wypchnięty przez ochroniarzy. W poniedziałek Najem złożył w tej sprawie zawiadomienie do Prokuratury Generalnej, MSW i Służby Bezpieczeństwa Ukrainy.

– Sytuacja została sprowokowana przez prorosyjskie siły, które chcą doprowadzić do destabilizacji sytuacji na Ukrainie poprzez skłócenie prezydenta z gubernatorem Kołomojskim – mówi „Rz" Wołodymir Omelczenko z kijowskiego Centrum im. Razumkowa. – Problem polega na tym, że biznes i władza na Ukrainie stały się synonimami, z czego wynikają wszelkie nieporozumienia – konkluduje.

Niepokojące jest to, że nieporozumienia te przekładają się na płaszczyznę polityczną, co jest dziś dla Ukrainy szczególnie niebezpieczne. Na tle konfliktu wokół firmy Ukrnafta Kołomojski zrobił szereg głośnych oświadczeń na temat sytuacji w Donbasie. – Mamy dziś dwa podmioty, których nie uznajemy – republiki doniecka i ługańska – lecz one niestety istnieją i mają swoich przywódców, a regiony te jakoś funkcjonują – powiedział oligarcha.

– W ten sposób Kołomojski sugeruje, że w razie potrzeby ma wystarczającą władzę, by rządzić samodzielnie na południowym wschodzie Ukrainy – przekonuje Bondarenko.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA