Nieruchomości

Prawo budowlane: 25 tys. zł za legalizację podwyższenia budynku gospodarczego

Fotorzepa / Marta Bogacz
Opłaty legalizacyjne są wysokie, lecz tak ustalane są wynikiem świadomego działania ustawodawcy – podkreślił w wyroku Wojewódzki Sąd Administracyjny w Białymstoku.

Właściciele gospodarstwa rolnego A. i E. R. zgłosili do starostwa powiatowego wymianę pokrycia dachowego w budynku gospodarczym.

W sprawie legalności wykonanych robót postępowanie wszczął Powiatowy Inspektor Nadzoru Budowlanego (w skrócie PINB). W jego trakcie, ustalił, iż na jednej ze ścian szczytowych budynku gospodarczego widoczne jest podniesienie ściany w kalenicy na wysokość około 1 m, co doprowadziło do zmiany kąta nachylenia połaci dachowej.

Ostatecznie PINB uznał, że w wyniku wykonanych robót zmianie uległy podstawowe parametry obiektu takie jak wysokość i kubatura. W efekcie zrealizowano nadbudowę obiektu budowlanego, która wymagała uzyskania pozwolenia na budowę. Tymczasem, jak wspomniano wcześniej, inwestorzy dokonali jedynie zgłoszenia wymiany pokrycia dachowego. W związku z tym PINB ustalił opłatę za legalizację samowoli budowlanej w wysokości 25 tys. zł.

Wysokość kary obliczono jako iloczyn stawki opłaty [s] – 500 zł na podstawie art. 59f ust. 2 prawa budowlanego, współczynnika kategorii obiektu budowlanego [k] oraz współczynnika wielkości obiektu budowlanego [w] (które dla kategorii II obiektów budowlanych – budynków służących gospodarce rolnej wynoszą po 1,0). Wysokość opłaty legalizacyjnej ustalono zatem jako iloczyn: [s] x [k] x [w] x [50] = 500 x 1,0 x 1,0 x 50 = 25 000 zł.

Właściciele gospodarstwa odwołali się od postanowienia o wysokości kary do sądu administracyjnego. W zażaleniu wskazali, że ustalona opłata jest równa wysokości rocznych przychodów osiąganych przez nich z gospodarstwa rolnego. Jej uiszczenie pozbawi ich środków do życia. Oświadczyli także, że nie kwestionują konieczności uiszczenia opłaty, jednakże nie jest ona proporcjonalna do wielkości popełnionej samowoli, która nie dotyczy wybudowania całego budynku, a jedynie podwyższenia go o 1 m.

Rozpatrujący zażalenie Wojewódzki Sąd Administracyjny w Białymstoku (sygn. akt II SA/Bk 945/14) wskazał, że organy nadzoru budowlanego nie mogły dokonać miarkowania (jej obniżenia) wysokości opłaty legalizacyjnej. Jak wyjaśnił sąd, wysokość opłaty oraz sposób jej ustalenia nie są uzależnione od uznania organu, sytuacji materialnej osoby zobowiązanej, rozmiarów samowoli budowlanej czy momentu budowy, w którym samowola miała miejsce, jak też nie są uzależnione od stosunku w jakim efekt samowoli pozostaje do istniejącego obiektu budowlanego, czy inaczej od przedmiotu samowoli budowlanej (czy dotyczy ona obiektu jako całości czy też jego części).

Powołując się na wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego (sygn. II OSK 2559/11) wskazano, iż odstąpienie od stosowania algorytmu przyjętego w art. 59f prawa budowlanego oznaczałoby przyjęcie innego sposobu obliczenia wysokości opłaty legalizacyjnej, który nie wynika z przepisów prawa.

W uzasadnieniu sąd przyznał, iż co prawda opłaty legalizacyjne są wysokie, lecz tak ustalane są wynikiem świadomego działania ustawodawcy. - Jest to uzasadnione faktem, że ciążący na inwestorze obowiązek uzyskania ostatecznej decyzji o pozwoleniu na budowę i pochodna - w razie braku takiej decyzji – sankcja, ma służyć realizacji takich wartości jak ład przestrzenny, ochrona bezpieczeństwa, życia i zdrowia ludzi, ochrona środowiska czy wreszcie poszanowanie uzasadnionych interesów i własności osób trzecich – wyjaśnił WSA.

Jak zauważono na marginesie, uiszczenie opłaty legalizacyjnej nie jest obowiązkiem, ale uprawnieniem inwestora. Natomiast nieskorzystanie z tego uprawnienia wiąże się z koniecznością rozbiórki wykonanej samowoli.

W podsumowaniu sąd stwierdził, iż nie zasługują na uwzględnienie zarzuty o ustaleniu opłaty w kwocie ekonomicznie nieuzasadnionej.

Źródło: rp.pl

REDAKCJA POLECA