fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Urzędnicy

Wypalenie zawodowe urzędnika

www.sxc.hu
Jest jeden czynnik, który bez względu na miejsce zatrudnienia wpływa wypalająco: zbyt długi okres pracy na jednym stanowisku.

Rz: W obiegowej opinii praca urzędnika kojarzy się często ze stabilizacją, ale także z rutyną, uniformizacją czy mało twórczymi zadaniami. Czy w związku z tym pracownik administracji publicznej należy do grupy szczególnie narażonej na wypalenie zawodowe? Czym ono jest i jak się objawia?

Mirosław Słowikowski: Często czytam i słyszę wypowiedzi, które sugerują, że praca urzędnika jest szczególnie wypalająca. Będąc wykładowcą i trenerem, pracuję zarówno z przedstawicielami biznesu, jak i urzędnikami. I przyznam szczerze, że nie zauważam takiej korelacji. Przekonanie, że w biznesie środowisko pracy jest bardziej dynamiczne i ciekawsze, nie zawsze jest prawdziwe. Zmiany, które zaszły w urzędach w ostatnim dziesięcioleciu, są widoczne. Nadal problemem są jednak zarobki, zamrożone od wielu lat. Jest to powodem frustracji urzędników, ponieważ stawia się im wymagania porównywalne do tych w biznesie, a czasem nawet wyższe. Łatwo zatem pomylić wypalenie z frustracją. Jest jeden czynnik, który bez względu na miejsce zatrudnienia wpływa wypalająco: zbyt długi okres pracy na jednym stanowisku, wykonywanie tych samych obowiązków. Wypalający się pracownik to taki, którego praca zaczyna nużyć, kojarzy się z przymusem, od którego nie ma odwrotu. Biznes stara się o większą rotację, tak by pracownik wykonywał różnorodne zadania.

Jak skutecznie walczyć z wypaleniem zawodowym?

Trudno w kilku zdaniach odpowiedzieć na to pytanie, gdyż często wypalenie zawodowe łączy się z kryzysami osobistymi. Kiedy praca nie sprawia najmniejszej satysfakcji, niszczy chęci do zmian i działania. Bardzo często taka sytuacja wpływa na życie osobiste i ogólną frustrację. W mojej opinii należy poszukać nieco głębiej przyczyn wypalenia. Nawet jeśli osiem godzin w pracy wywołuje zmęczenie, nadmierny stres i przeciąża organizm, to drobna reorganizacja tego, co następuje po tych ośmiu godzinach, jest pierwszym krokiem do odbudowy chęci do działania. Zamiast działać proaktywnie, często wolimy przybrać pozycję ofiary. Wytłumaczeń przed samym sobą mamy wiele. Obowiązki domowe, dzieci, pranie, sprzątanie oraz słowa „muszę" i „powinienem" dominują życie. Nie umiemy wykorzystać czasu, zarówno w pracy, jak i w domu.

Jest pan twórcą narzędzia diagnostycznego Smart9 Self Diagnostics, badania indywidualnego stylu zarządzania sobą. Na czym ono polega i jaka może być jego rola w administracji i biznesie?

Mówiąc precyzyjnie, narzędzia SMART9 tworzymy z Tomaszem Curlejem, jednym z najwybitniejszych w Polsce znawców osobowości człowieka w Polsce. Kilkanaście lat temu doszliśmy do wniosku, że papugujemy, głównie po Amerykanach, narzędzia, które powstały w odmiennej kulturze pracy i życia. Wszelkie badania typu DISC, MBTI czy INSIGHTS są w Polsce dość popularne, ale mają wiele wad. Bada nas system komputerowy, a wyniki generuje komputer. Autorefleksja, która ma zawsze efekt odkrywczy, schodzi na dalszy plan. SMART9 nie ma nic z systemu komputerowego, który rysuje pajączki i inne ładne obrazki. Są to narzędzia autodiagnostyki, które wykładowca lub trener tylko wspomaga. Uczestnik poprzez głęboką autorefleksję sam dochodzi do wniosków, jakie – często nieuświadomione – mechanizmy nim kierują. Gdy odkrywa takie proste sprzężenie zwrotne, zaczyna myśleć o swoim potencjale jako wielkiej sile, którą w sobie ma, i uczy się, jak ją odblokować. Po kolei odpadają dziesiątki niekorzystnych nawyków, a powstają te nowe, które prowadzą nie tylko do rozwoju zawodowego, ale także osobistego, przebudowy relacji i lepszego kierowania własnymi zasobami.

Nasze kontakty z otoczeniem często zdeterminowane są przez indywidualne nawyki, a także nieuświadamiane sposoby zachowania. Jak poprawnie budować konstruktywne relacje w życiu zawodowym?

Każdy z nas ma niezliczoną ilość negatywnych i pozytywnych nawyków. To tworzy naszą osobowość. Osobowość z kolei buduje relacje z otoczeniem. Nasza wizja dotycząca innych ludzi opiera się na naszej wizji, co jest dobre, skuteczne, prawidłowe, nieprawidłowe, jak coś się robi, a jak się nie postępuje. To rodzi konflikty, gdyż zachowania innych ludzi wydają się nam nieracjonalne, czasem głupie, a czasem agresywne. W tym zakresie także skuteczny jest SMART9. Gdy uczestnik szkolenia dowiaduje się, dlaczego ktoś zachowuje się w określony sposób i co go do tego motywuje, zaczyna rozumieć to zróżnicowanie osobowości. Potem pojawia się nowe działanie intuicyjne, ale podparte wiedzą. Prosta obserwacja sugeruje: ona/on nie lubi mówić o sobie, komunikuje się dość obcesowo, nie przepada za bliskimi relacjami, to oznacza, że ten typ tak ma i ma do tego prawo. Będzie mi łatwiej, jak powiem jej/jemu o zadaniu wprost, w żołnierskich słowach, bez rozbudowanej komunikacji i bez nawiązywania bliskiej relacji. Ludzie latami męczą się ze swoimi partnerami, zarówno zawodowymi, jak i osobistymi, nie próbując nawet rozgryźć ich osobowości, a potem są nieustannie sfrustrowani, gdy relacja staje się nieprzyjemna. Wystarczy trochę wiedzy, otwartości, zmysłu obserwacyjnego oraz parę prostych zasad i relacje stają się znakomite.

Podstawą skutecznego działania jest efektywne wykorzystanie czasu. Nie da się go kupić, składować ani pomnażać. Co można zrobić, żeby nie przeciekał nam przez palce, a działania były efektywne?

Na szkoleniach z efektywności osobistej robimy krótki test sprawdzający, na co przeznaczamy swój czas. Nawet osobom bardzo zapracowanym wychodzi, że na tak zwaną alokację bezkierunkową przeznaczają przynajmniej 10 proc. czasu. Jest to automatyczne oglądanie telewizji, bezsensowne przeglądanie zasobów internetu czy siedzenie na kanapie i denerwowanie się tym, co pozostało do zrobienia.

Nawet jeśli długo śpimy, to 10 proc. daje nam prawie dwie godziny dziennie. Jeżeli ten czas przeznaczymy na aktywność regenerującą nasz organizm, to nie tylko zrobimy sobie przyjemność, ale odczujemy też niebywały przypływ energii. Dotyczy to szczególnie osób, które pracują umysłowo.

Jest także wiele narzędzi zarządzania sobą w czasie, ale błąd większości szkoleń polega na tym, że nie dostrajamy ich do naszej osobowości. Osoby, które są typem SMART9 Siódemka, tak zwani optymiści, są uczeni robienia skrupulatnych planów. Po szkoleniu i tak ich nie robią. Perfekcjoniści SMART9 Jedynka planują wszystko za wszystkich. Jednych trzeba nauczyć planować choć w minimalnym stopniu, drugich – oduczyć tak precyzyjnego planowania. Trzeba zatem tak dobrać narzędzia, aby nie były w konflikcie z naszą osobowością, bo wtedy stają się ciałem obcym w naszym systemie i powiększają poziom niezadowolenia z samego siebie, czyli największego źródła wypalenia zawodowego i osobistego.

Higiena życia zawodowego to także regeneracja psychofizyczna. Co można zrobić, żeby – będąc w pracy – nie dopuścić do sytuacji, w której mówimy sami do siebie: mam dość, zaraz stąd wyjdę?

Przede wszystkim trzeba przyjść do niej w miarę zregenerowanym. Jest kilka filarów, które budują naszą siłę psychofizyczną. Pierwszym jest ruch fizyczny. Nie ten wyczynowy, ale codzienny. Nawet intensywny marsz albo 20 minut ćwiczeń przed komputerem, w którym zamiast czytać o nieszczęściach świata, włączymy na YouTube nagranie osobistego trenera, z którym poćwiczymy, uwolnią z organizmu produkty uboczne stresu. Ja uwielbiam na przykład  power walk, ale może to być cokolwiek, co wprawia nas w ruch i rozgrzewa organizm. Drugi to nasze pożywienie. Zamiast kieliszka wina na odprężenie czy siedzenia na kanapie i myślenia o problemach pooddychajmy przez 15 minut bardzo głęboko w pozycji leżącej. Dzieją się wtedy cuda. Kręci się w głowie, bo jesteśmy niedotlenieni, zaczynamy ziewać, czujemy, że chodzą po nas mrówki, następnie zasypiamy na 5 minut i już budzimy się bardziej wypoczęci.

W pracy starajmy się robić krótkie przerwy i przełączać uwagę. Mamy do nich prawo. Nawet pogaduchy z koleżanką czy kolega odprężają. Nie trujmy się także pożywieniem. Najnowsze badania pokazują, że od kiedy tłuszcze zastąpiliśmy cukrem i mąką, zaczynamy chronicznie chorować. Szklanka słodkiego napoju uspokaja na 10 minut, a potem czujemy nagły spadek formy. Nawet na pozór zdrowe jogurty są wypełnione po brzegi cukrem. To jest ubój cukrzany. Poza tym odrzućmy chemię, która niszczy nasz organizm. Wyrzućmy do kosza zupki w proszku i inne koszmary wypełnione glutaminianem sodu. Zamiast soku z kartonu owoc, zamiast pączka orzechy, kilka kostek ciemnej czekolady. To wcale nie jest takie trudne, a zasilimy mózg i cały organizm. Poziom cukru i nasz nastrój zaczną się stabilizować już po kilku dniach.

—rozmawiała Kinga Olszewska

Mirosław Słowikowski – wykładowca Krajowej Szkoły Administracji Publicznej, autor  poradników na temat rozwoju człowieka, w tym: „Powiedz Stop! stresowi ...", „9 milowych kroków do sukcesu zawodowego i osobistego", twórca programów szkoleniowych i narzędzi diagnostycznych SMART9, od 12 lat prowadzi szkolenia dla administracji publicznej i  korporacji.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA