fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Biura podróży

Unijna dyrektywa sobie, państwo polskie - sobie

Fotorzepa, Michał Grodkowski Michał Grodkowski
Ministerstwo Sportu i Turystyki wmawiało wszystkim, że klienci biur podróży będą odpowiednio chronieni. Praktyka pokazała, że w wielu wypadkach poszkodowani ochrony nie mają - pisze prawnik
W ubiegłym roku upadło kilkanaście biur podróży. Klienci, którzy zawarli z nimi umowy i zapłacili za wyjazd są chronieni mechanizmem, którego ramy określone zostały w prawie unijnym (dyrektywa 90/314).
Unia Europejska wymaga od krajów członkowskich wprowadzenia przepisów, gwarantujących, że w wypadku niewypłacalności biura podróży poszkodowany klient otrzyma m.in. zwrot wpłaconych za wyjazd pieniędzy. Z tak postawionym zadaniem państwa radzą sobie różnie, ponosząc czasem prawne i polityczne konsekwencje związane z zaistniałymi nieprawidłowościami.
Po zeszłorocznych upadłościach biur podróży ich klienci wystąpili z wnioskami o zwrot wpłaconych przez nich kwot. Wnioski te, zgodnie z przyjętą u nas procedurą, kierują do marszałków województw. Są oni uprawnieni do występowania o wypłaty na rzecz klientów, stosownie do umów zawartych przez organizatorów turystyki z instytucjami finansowymi, które udzieliły zabezpieczenia.
Klienci biur podróży Blue Rays Sp. z o.o. i Oriac Polska Sp. z o.o. – Summerelse mają już jasną sytuację, jeśli chodzi o możliwość odzyskania pieniędzy za imprezę turystyczną zgodnie z przyjętą u nas procedurą. Jakiś czas temu pojawił się na stronie internetowej Urzędu Marszałkowskiego Województwa Mazowieckiego komunikat, że „w związku z brakiem uregulowań prawnych dotyczących sytuacji, kiedy środki z umowy gwarancji okażą się niewystarczające, Marszałek Województwa Mazowieckiego (...) wystąpił do Ministra Sportu i Turystyki o wskazanie, w jaki sposób poszkodowani klienci, mogą dochodzić zwrotów wniesionych wpłat, które gwarantuje im art. 5 ust. 1 pkt 2 ustawy z dnia 29 sierpnia 1997 r. o usługach turystycznych.
Minister sportu i turystyki (...) poinformował, że poszkodowani klienci mogą dochodzić swoich roszczeń bezpośrednio od organizatora turystyki na zasadach ogólnych dotyczących dochodzenia roszczeń cywilnoprawnych na podstawie przepisów Kodeksu cywilnego, a także mogą zgłosić swoje roszczenia w stosunku do upadłego biura podróży w ramach postępowania upadłościowego w oparciu o przepisy ustawy – Prawo upadłościowe.
W związku z powyższym, roszczenia złożone przez poszkodowanych klientów biur Blue Rays (...) i Summerelse nie mogą być zaspokojone ze środków z umowy gwarancji ubezpieczeniowej, gdyż zostały one wyczerpane. Zwrotu należnych kwot klienci mogą dochodzić od ww. organizatorów turystyki na drodze sądowej z powództwa cywilnego lub w przypadku ogłoszenia przez sąd upadłości likwidacyjnej – z masy upadłości spółki".
W tych okolicznościach warto przypomnieć następujące kwestie:
Po pierwsze, reforma systemu zabezpieczenia finansowego biur podróży z 2010 r. miała doprowadzić do tego, że podobne sytuacje już się nie powtórzą. Z opublikowanego przez Ministerstwo Sportu i Turystyki we wrześniu 2010 r. komunikatu wynika, że zmiany wówczas wprowadzane skutkowały tym, że „(...) ustawodawca, zgodnie ze stanowiskiem Komisji Europejskiej, wykluczył możliwość, aby takie zabezpieczenia finansowe były niewystarczające dla  pokrycia roszczeń klientów".
Po drugie z punktu widzenia prawa unijnego – mówiąc ogólnie – nie jest dopuszczalna sytuacja, że klient nie otrzymuje zwrotu wpłaconej organizatorowi kwoty w przypadku ogłoszenia przez niego niewypłacalności.
Po trzecie, w 2010 r. w jakiś sposób naszym władzom udało się przekonać Komisję Europejską, że reformowany wówczas system zapewnia ochronę na poziomie wynikającym z dyrektywy 90/314. Po wypadkach roku ubiegłego nikogo nie trzeba przekonywać, że tak nie jest. Z tego punktu widzenia można ponownie oczekiwać podjęcia działań ze strony Komisji Europejskiej (tym razem już może bardziej skutecznych) w obronie polskich klientów biur podróży.
Po czwarte, odsyłanie w tych okolicznościach poszkodowanych na drogę ogólnego postępowania cywilnego we wskazany wyżej sposób jest, powiedziałbym, pewnym nadużyciem ze strony naszych władz. Świadczy to, albo o niezrozumieniu mechanizmów prawa unijnego, albo o złej woli i oczekiwaniu, że podobnie jak wcześniej „jakoś się uda". Oczywiście wskazywane działania są możliwe, ale po pierwsze, w praktyce nie zapewnią klientowi odpowiedniej ochrony, a czasem nawet narażają go na dodatkowe koszty. Po drugie, istnieje zobowiązanie państwa wynikające z prawa unijnego, które powoduje, że powinno ono wprowadzić inny mechanizm ochrony. Takie postawienie więc sprawy nie ma wiele wspólnego z budowaniem zaufania obywatela do państwa.
Po piąte, z orzecznictwa Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości wynika, że w takich sytuacjach, co do zasady, konsument może żądać odszkodowania od Skarbu Państwa danego państwa członkowskiego, które nie wdrożyło dyrektywy 90/314 prawidłowo. Z prawa unijnego wynika właśnie w takich sytuacjach, że w wypadku nieprawidłowego wdrożenia ochrony, klient ma prawo żądać odszkodowania od swojego państwa.
Co ma do powiedzenia nasze państwo? Wprowadzając zmiany w 2010 r. mówiono, że klient ma pełną ochronę. Dzisiaj Ministerstwo Sportu i Turystyki, a za nim marszałkowie województw, de facto wskazują, że w wielu wypadkach poszkodowani klienci ochrony tej nie mają.
O tej sytuacji warto też wspomnieć w związku z toczącymi się pracami nad zreformowaniem systemu zabezpieczenia finansowego klientów biur podróży. Kolejny raz pojawia się ten sam scenariusz. Najpierw mamy pomysł ministerstwa. Później branża  gruntownie go krytykuje, często pokazując, że gdyby proponowane rozwiązania zostały wprowadzone w życie, to wiele przedsiębiorców będzie musiało zakończyć działalność. Następnie okazuje się, że wprowadzony system jest niedopracowany i zawiera luki, co powoduje, że klienci nie są chronieni na odpowiednim poziomie. Obecnie jesteśmy na drugim ze wskazanych etapów. Czy i tym razem pojawi się ostatni z nich?
dr Piotr Cybula, radca prawny w Kancelarii Bielański i Wspólnicy w Krakowie,
członek The International Forum of Travel and Tourism Advocates, nauczyciel akademicki
Źródło: turystyka.rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA