fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Białoruś

Gra Łukaszenki dobiega końca

Wspólna piątkowa gra Łukaszenki z Putinem w hokeja nie przełożyła się na cenę ropy dla Mińska
AFP
Zachód może wyciągnąć rękę do Mińska. Nie bezwarunkowo.

Po spotkaniu prezydentów Białorusi i Rosji w Soczi relacje między krajami się ochłodziły. Nie pomogła gra w hokeja w jednej drużynie. Białoruś nie otrzymała taniej rosyjskiej ropy i nie tylko. We wtorek, cztery dni po rozmowach Łukaszenki i Putina, rosyjski resort finansów odmówił rozłożenia kredytu w wysokości 10 mld dolarów (udzielonego Białorusi na budowę elektrowni atomowej w Ostrowcu). A to jeszcze bardziej obciąży białoruską gospodarkę w obliczu utraconego wielomiliardowego wsparcia od wschodniego sąsiada.

„Białoruskie BBC"

Łukaszenko zwołał we wtorek naradę z udziałem kierowników mediów rządowych i oskarżył „czołowe zagraniczne media" o „insynuacje, kłamstwa i pomówienia" w stosunku do Białorusi. Trudniej byłoby się domyśleć, o jakie dokładnie media chodzi, gdyby Łukaszenko nie polecił obecnym na sali „odchodzić od zagranicznych programów". A te, w białoruskich mediach rządowych, pochodzą przeważnie z Rosji.

Co więcej, po zakończeniu narady minister informacji Aliaksandr Karliukiewicz nagle oświadczył, że już do końca roku na Białorusi powstanie nowy kanał informacyjny. Szef białoruskiego nadawcy radiowo-telewizyjnego Iwan Ejsmont sprecyzował, że stację „będzie można porównać do Euronews czy BBC". Wszystkim stacjom rządowym nakazano, by co najmniej 30 proc. programów powstawało na Białorusi.

Gdy Mińsk postanowił rzucić rękawicę rosyjskiej propagandzie, wpływowy amerykański dziennik „Washington Post" zasugerował w komentarzu redakcyjnym, że Zachód może mu pomóc w stawianiu oporu Rosji. „Mimo że Łukaszenki nie można uznać za atrakcyjnego partnera dla Zachodu, jego próby zachowania państwa zasługują na wsparcie" – pisze dziennik, dodając, że jeżeli Łukaszenko zdecyduje się na uniezależnienie białoruskiej gospodarki od rosyjskiej, Zachód i UE powinni wesprzeć Mińsk „nieustannie wymagając polepszenia" w zakresie praw człowieka.

Opozycja i Polacy

– Mandaty w wysokości nawet kilku tysięcy dolarów i kilkutygodniowe, kilkumiesięczne areszty. Tak władze w Mińsku potraktowały ostatnio tych, którzy wyszli na ulice w obronie białoruskiej niepodległości – mówi „Rzeczpospolitej" Paweł Siewiaryniec, jeden z liderów opozycji demokratycznej, który w ostatnich miesiącach stał na czele protestów przeciwko integracji kraju z Rosją. – Partnerem nie powinien być Łukaszenko, który ostatecznie sprzeda Kremlowi wsparcie, które otrzyma od Zachodu. Powinno się wspierać białoruskie społeczeństwo i niezależne media. Decydując się na rozmowę z Łukaszenko, powinno mu się stawiać warunki – dodaje.

Na łamach wtorkowej „Rzeczpospolitej" były szef polskiej dyplomacji Witold Waszczykowski stwierdził, że Warszawa powinna podjąć „rozmowy z Waszyngtonem na temat wspólnych działań w stosunku do Łukaszenki". W ramach tych wspólnych działań nie można jednak zapominać o mieszkających na Białorusi Polakach, którzy od lat walczą o przetrwanie.

– Nigdy nie stawialiśmy sobie za zadanie zmianę systemu politycznego na Białorusi. Chcemy żyć w niepodległym europejskim państwie i nie jesteśmy zwolennikami tak zwanego rosyjskiego świata. Chcemy jedynie normalności bytu i normalnego stosunku wobec nas. Logiczne więc jest, że jakiekolwiek ocieplenie relacji Białorusi z Zachodem powinno się przekładać na społeczeństwo obywatelskie, którego jesteśmy częścią – mówi „Rz" szefowa zdelegalizowanego w 2005 roku przez władze w Mińsku Związku Polaków na Białorusi. Przypomina o odebranych ZPB przez władze 16 Domach Polskich, wybudowanych za pieniądze polskiego podatnika. – Uregulowanie kwestii ZPB jest dla nas sprawą kluczową. Nie powinniśmy zostać schowani do szuflady, ZPB ma 110 oddziałów i ponad 12 tys. członków – dodaje.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA