– Jestem komornikiem od 16 lat. Wiedziałem, że będzie ciężko. Ale w to, co się stało, aż trudno uwierzyć – mówi "Rz" Jerzy Kujawski, komornik z Sądu Rejonowego w Jarocinie.
We wtorek o 7.30 rano w asyście asesora i dwóch policjantów zapukał do drzwi Hieronima M., mieszkańca Komorza Przybysławskiego koło Jarocina. Przyszli zająć starego poloneza z przyczepką. Auto według szacunków jest warte 3,5 tys. zł. Ma choć w części pokryć dług, jaki M. ma wobec jednego z sąsiadów. Uderzył go łomem, a sąd nakazał wypłacić zadośćuczynienie. M. jednak płacić nie chce.
Nie chciał też oddać poloneza. – Odgrażał się, krzyczał, że nas powiesi – opowiada Kujawski. W garażu M. złapał butlę z benzyną i rzucił się na funkcjonariuszy. Oblał ich i podpalił. – Kamizelki, które na sobie mieli, płonęły jak pochodnie – opowiada Kujawski. Komornik, który uniknął podpalenia, ugasił ogień na ciałach policjantów, których przykrył własną kurtką i marynarką.
M. uciekł do mieszkania. Zatrzymał go kolejny wezwany na miejsce patrol. Ranni policjanci trafili do szpitala. Pierwszy wyszedł po opatrzeniu ręki. Stan drugiego jest bardzo poważny. Ma poparzone klatkę piersiową, szyję i twarz. Jest teraz na specjalistycznym oddziale jednego z poznańskich szpitali.
[srodtytul]Policja: spokojny, ludzie: nieobliczalny [/srodtytul]
Komorze Przybysławskie. Na końcu bocznej drogi, która tonie w błocie, stoi trzypiętrowy budynek z ciemnoczerwonej cegły. Ludzie ze wsi mówią o nim "czworaki". Kiedyś mieszkali w nim pracownicy PGR. Wśród nich 47-letni Hieronim M.
– W gospodarstwie jeździł na traktorze. Ale zwolnili go. Może nie było roboty, może coś przeskrobał. Nie wiem – opowiada jeden z sąsiadów. Dziś M. jest bezrobotny. – Nigdy nie było z nim problemów. Na jego koncie są jedynie cztery wykroczenia drogowe – mówi Aleksander Szczepański, rzecznik prasowy Komendy Powiatowej Policji w Jarocinie. – A to pobicie? Był proces cywilny, my nie mieliśmy z tym nic wspólnego.
Zachowania Hieronima M. nie jest w stanie wyjaśnić jego dorosła córka. – Ja nigdy bym się do tego nie posunęła. Nie przypuszczałam, że on... Ojciec nigdy nie był agresywny – rzuca do dziennikarzy przez drzwi.
Nie wszyscy mieszkańcy podzielają te opinie. – Jeśli go zamkną, to pierwszy będę skakał z radości – mówi młody chłopak w przybrudzonym roboczym ubraniu. – Facet był nieobliczalny. Potrafił blokować drzwi do piwnicy jakimiś drutami, awanturować się o byle co. Ludzie się go bali.
[srodtytul]Ostrzejsze kary? [/srodtytul]
Napad był kolejnym z całej serii ataków na funkcjonariuszy publicznych. Niespełna tydzień temu na Dolnym Śląsku zamordowano pracownicę opieki społecznej. Wcześniej w Warszawie młody człowiek śmiertelnie pchnął nożem 42-letniego policjanta Andrzeja Struja, który próbował go powstrzymać przed demolowaniem tramwaju.
Komenda Główna Policji odnotowuje 700 – 800 napadów na policjantów rocznie. – Wskaźniki nie rosną. Nie oznacza to jednak, że o problemie nie należy mówić. To o 700 – 800 spraw za dużo – podkreśla Grażyna Puchalska z KGP.
Dlaczego tak się dzieje?
– Zmienia się wizerunek policji – uważa dr Paweł Moczydłowski, socjolog. – Policjant to teraz raczej twardy szeryf, który gromi przestępców, a nie dzielnicowy, który służy pomocą. To błąd. Widok munduru paradoksalnie wywołuje agresję u drugiej strony.
Zbigniew Rau, były wiceminister spraw wewnętrznych i były oficer policji: – Zawsze można powiedzieć, że szkolenie powinno być bardziej rozbudowane. Ale w policji następuje pokoleniowa zmiana. Trzeba czasu, by młodzi funkcjonariusze zdobyli niezbędne doświadczenie.
Według niego problem tkwi gdzie indziej.
– Policjant musi mieć poczucie, że jeśli działa w dobrej wierze, to nawet w razie pomyłki państwo będzie stało po jego stronie. A tak nie jest – wytyka Rau – Młodzi policjanci często boją się na przykład sięgać po broń, nawet jeśli sytuacja tego wymaga.
Komendant główny policji i Ministerstwo Sprawiedliwości chcą zmian w prawie: zaostrzenia kar za naruszenie nietykalności cielesnej oraz napad na funkcjonariusza, a także szczególnej ochrony osób, które pospieszą zaatakowanemu z pomocą.
Hieronim M. trafił do policyjnej izby zatrzymań.
– Zostanie przesłuchany w środę. Wówczas też usłyszy zarzuty – informuje Danuta Bernacik-Stępień kierująca Prokuraturą Rejonową w Jarocinie. Śledczy nie wykluczają, że postawią zarzut usiłowania zabójstwa.
Po podpaleniu policjantów MSWiA skontroluje mundury. Sprawdzi, czy gwarantują one funkcjonariuszom dostateczne bezpieczeństwo.
[ramka][b]Komornik jak sędzia[/b]
Kodeks karny wymienia komorników w gronie osób objętych szczególną ochroną. Przyznaje im, podobnie jak sędziom, prokuratorom i policjantom, status funkcjonariuszy publicznych. Każdy atak na komornika jest więc przestępstwem karanym bardzo surowo. Za naruszenie nietykalności cielesnej w trakcie pełnienia obowiązków służbowych grozi nawet do trzech lat więzienia. Z kolei za znieważenie sprawcę czeka grzywna, ograniczenie wolności, a nawet do roku więzienia. Dużo więcej, bo do dziesięciu lat pozbawienia wolności, grozi sprawcy czynnej napaści na funkcjonariusza. [i]—a.ł[/i][/ramka]
[i]masz pytanie, wyślij e-mail do autora
[mail=l.zalesinski@rp.pl]l.zalesinski@rp.pl[/mail][/i]