fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Zadania

Nowe prawo wodne: gminy mogą dopłacać do wody

Adobe Stock
Aby spółki wodnokanalizacyjne nie traciły kosztem mieszkańców, taryfy powinni oceniać niezależni eksperci.

Od 1 stycznia 2018 r. za sprawą błyskawicznie uchwalonej przez Sejm ustawy o zbiorowym zaopatrzeniu w wodę i zbiorowym odprowadzaniu ścieków funkcję regulatora cen wody będzie sprawował prezes Państwowego Gospodarstwa Wodnego „Wody Polskie" oraz dyrektorzy regionalnych zarządów tej instytucji. Mają zatwierdzać m.in.: gminne taryfy za zbiorowe zaopatrzenie w wodę i odprowadzanie ścieków. Taryfa ma obowiązywać trzy lata. Do tej pory był to rok.

Mariusz Gajda, wiceminister środowiska, twierdzi, że nowy regulator nie będzie narzucał taryf wody, tylko je kontrolował. Ma to uchronić Polaków przed nieuzasadnionymi zwyżkami cen za wodę.

Samorządy zaś uważają, że ingerencja w działalność gospodarczą spółek wodociągowych może prowadzić do strat, co stanie się podstawą roszczeń odszkodowawczych. Jeśli bowiem regulator wyda błędną decyzję, odpowiedzialność za nią poniesie gmina. Izba Gospodarcza „Wodociągi Polskie" uważa, że przepisy można jeszcze poprawić.

W myśl ustawy regulator ma prawo wymierzać kary za nieprzestrzeganie obowiązku przedstawienia do zatwierdzania taryf lub stosowania zawyżonych cen albo stawek opłat już po ich zatwierdzeniu. Gdy więc „Wody Polskie" ocenią projekt taryfy negatywnie, to spółka będzie musiała obniżyć ceny. I nie będzie miała znaczenia np. jej zła sytuacja ekonomiczna. Jeśli przedsiębiorstwo nie przedłoży w terminie określonym przez regulatora poprawionego projektu taryfy, ten określi tymczasową taryfę. Między innymi z tego powodu samorządowcy chcieli odrzucenia projektu w całości.

– Uchwalony już projekt ingeruje w wykonywanie zadania własnego, pozbawia samorządy prawa ustalania cen wody i ścieków, a także wprowadza nadzór nazwany „specjalistycznym", szerszy niż kryterium legalności, o którym mówi konstytucja – uważa Andrzej Porawski, sekretarz strony samorządowej w Komisji Wspólnej Rządu i Samorządu Terytorialnego. A gdy regulator nie uwzględni kosztów spółki, trzeba będzie do wody dopłacać, kosztem innych inwestycji lub jakości usług.

Z kolei Izba Gospodarcza „Wodociągi Polskie" zwróciła uwagę, że przeniesienie kompetencji ustalania cen wody do dyrektorów regionalnych można uniezależnić. Ustawodawca bowiem powołał się na podobny proces w energii cieplnej, dla której organem regulującym jest prezes Urzędu Regulacji Energetyki, ale zapomniał o jednym szczególe. Jak zauważyła Dorota Jakuta, prezes Izby, tam są powoływani w drodze konkursu niezależni eksperci do oceny taryf ciepłowniczych. Dla taryf wodnych to nie jest przewidziane.

Można to jeszcze zmienić. W środę 8 listopada ustawą będą się zajmować dwie komisje senackie: Środowiska i Samorządu Terytorialnego. ©?

Opinia

Dariusz Matuszewski, prezes zarządu Przedsiębiorstwa Gospodarki Komunalnej, sp. z o.o. w Płońsku

Podoba mi się pomysł regulatora centralnego. Teraz proces ustalania cen przez gminy stwarza problemy spółkom wodociągowym. Gminy też ponoszą skutki swoich błędnych decyzji. Nowy regulator powinien być jednak obiektywny. Czy będzie w stanie uwzględnić lokalne uwarunkowania oraz ocenić koszty ponoszone przez spółki? Kontrowersyjne jest też ustalanie taryfikatorów na trzy lata, bo będzie to wymagało opracowania prognoz finansowych, co może się przełożyć na ceny wody – zawyżone albo zaniżone, a ustawa przewiduje kary za zawyżanie cen przez spółki. A gdy regulator zaproponuje własną taryfikację? Czy nie będzie to nadmierny wpływ na sytuację ekonomiczną spółki oraz działalność samorządu?

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA