Widziane z regionu

Lotnisko w Modlinie nie będzie zlikwidowane

Modlin stara się przekonać władze resortu infrastruktury do rozbudowy portu.
Rzeczpospolita/Robert Gardziński
Spór o przyszłość Modlina osłabł. – Nie ma mowy o tym, żeby to lotnisko zamykać – zapewnia Mikołaj Wild, wiceminister infrastruktury, któremu w resorcie podlega ta branża.

Konflikt wokół przyszłości modlińskiego portu trwa od kilkunastu miesięcy. Przedsiębiorstwo Państwowe Porty Lotnicze nie zgadza się na emisję obligacji Modlina na 60 mln zł, ponieważ uważa, że lotnisko i tak jest zbyt zadłużone. „Porty Lotnicze" domagają się ujawnienia umowy Modlina z Ryanairem, jedyną linią, jaka operuje z tego portu, uważając, że jako udziałowiec lotniska ma do tego prawo.

Skutki raportu

Spór wszedł w najostrzejszą fazę po opublikowaniu raportu brytyjskiej firmy Arup, z którego wynika, że mniejszymi środkami komplementarne lotnisko dla Warszawy można przygotować w Radomiu, a nie w położonym o połowę bliżej Modlinie.

Zarządzający lotniskiem w Modlinie odebrali to jako wyrok skazujący mazowiecki port na zamknięcie, a cały spór uznali za polityczny. – Zarząd województwa, i myślę, że pozostali właściciele też, dla których wartością jest dbałość o środki publiczne, nie pozwolą, żeby lotnisko zostało zaorane. Będziemy robić wszystko, żeby mogło się rozwijać. Są różne warianty tego rozwoju – mówił w końcu kwietnia Marek Miesztalski, skarbnik Mazowsza, przewodniczący rady nadzorczej Mazowieckiego Portu Lotniczego Warszawa-Modlin.

Marek Miesztalski przypomina teraz, że samorząd Mazowsza swego czasu zdecydował się wejść do powołanej przez PPL spółki, czyli stać się udziałowcem w Modlinie również ze względu na korzyści dla miejscowej ludności, chodziło o nowe miejsca pracy. – W pobliżu powstaje duże centrum logistyczne, a gmina Pomiechówek tworzy tam specjalną strefę ekonomiczną, która jest częścią mazurskiej strefy. Co się z tym wszystkim stanie? Kto odpowie za stratę tych środków – zastanawia się skarbnik Mazowsza.

– Nie do zaakceptowania jest sytuacja, kiedy nie tylko nie pomaga się, co jest obowiązkiem wspólnika, w rozwoju portu lotniczego, ale wręcz blokuje się jego dalszy rozwój – uważa mazowiecki marszałek Adam Struzik.

Wkracza ministerstwo

Wtedy sprawą zainteresował się wiceminister infrastruktury Mikołaj Wild, który zwrócił się do marszałka o ujawnienie mu umowy z Ryanairem i otrzymał odpowiedź pozytywną: jeśli przyjedzie do Modlina, to ją zobaczy.

Kilka dni później szef Państwowych Portów Lotniczych i Lotniska Chopina Mariusz Szpikowski napisał list do marszałka Struzika, w którym czytamy: „Wyrażam gotowość do podjęcia rozmów, dotyczących umowy spółki poprzez zniesienie zasady jednomyślności, obowiązującej na zgromadzeniu wspólników, i w to miejsce przyjęcie zwykłej większości głosów, z uwzględnieniem postanowienia Kodeksu spółek handlowych".

Tyle że strona państwowa, która zazwyczaj głosuje tak samo, zawsze będzie miała większość. Udziałowcy Modlina to Agencja Mienia Wojskowego (34,43 proc. udziałów), PPL (30,39 proc.), województwo mazowieckie (30,37 proc.) i miasto Nowy Dwór Mazowiecki (4,81 proc.).

– Nie ma mowy, abyśmy w najbliższych latach próbowali zamknąć lotnisko w Modlinie. Temu portowi życzymy jak najlepiej – mówi Mikołaj Wild.

Przyznaje jednak, że to port w Radomiu jest atrakcyjniejszą inwestycją dla strony państwowej, bo jest tańsza i można ją szybciej zrealizować. Trzeba na nią wydać 900 mln zł, a prace potrwałyby dwa lata.

Brytyjski Arup wyliczył, że na przygotowanie portu w Modlinie do roli lotniska komplementarnego dla Warszawy, które obsługiwałoby 13–15 mln pasażerów rocznie, potrzeba byłoby 45 miesięcy i 1,045 mld zł. Według zarządu Modlina można to zrobić inaczej. W pierwszej fazie (20 miesięcy) rozbudowa lotniska do 8–10 mln pasażerów rocznie kosztowałaby 183 mln, w drugim etapie (45 miesięcy) powiększenie do 12 mln kosztowałoby 446 mln zł, wreszcie w trzecim (60 miesięcy) rozbudowa do 15–17 mln pasażerów za kwotę 198 mln zł. Łącznie daje to 827 mln zł.

Niezależnie od tego, jak zakończy się spór o modliński port, wcale nie jest on wyjątkiem, jeśli chodzi o uzależnienie od tylko jednego przewoźnika – Ryanaira. Są w takiej sytuacji dwa tanie lotniska we Francji i jedno w Hiszpanii. Tyle że tam odprawia się poniżej miliona pasażerów rocznie.

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL