fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

W sądzie i urzędzie

Na orzeczenie będzie się czekać krócej - nowelizacja kodeksu postępowania cywilnego

Adobe Stock
Dzięki największej od lat reformie sądów mają one działać szybciej.

Nowelizacja kodeksu postępowania cywilnego ma wejść w życie jeszcze w tym roku. Ruszy sztandarowy element zmian, czyli planowanie rozpraw.

Czytaj też:

Zasadą ma być jednak rozprawa merytoryczna, a jeśli trzeba na nią poświęcić kilka dni, to powinna się odbywać dzień po dniu. Jeżeli się to uda, to będzie rewolucja, gdyż obecnie rozprawy odraczane są na kilka miesięcy, co przedłuża znacznie proces.

Plan rozprawy będzie przygotowywany na specjalnym posiedzeniu sądu z udziałem pełnomocników. Jeszcze przed tym posiedzeniem pozwany będzie zobowiązany do pisemnej odpowiedzi na żądania pozwu. Na tym pierwszym posiedzeniu sędzia ustali, czy nie da się sprawy rozwiązać polubownie, a jeśli nie, to co jest wciąż sporne, i wyznaczy odpowiedni harmonogram procesu aż do wyroku.

Druga z kluczowych zmian to przywrócenie szybszej procedury gospodarczej dla sporów między przedsiębiorcami, w której sprawy mają być wyznaczane szybciej i kończyć się szybciej – w ciągu sześć miesięcy. Dzięki m.in. nowym rygorom, jak ten, że dowód z zeznań świadków będzie możliwy dopiero wtedy, kiedy inne dowody z dokumentów nie wystarczą. Co ważne, z tej nowej i bardziej rygorystycznej procedury nie będą musieli korzystać indywidualni przedsiębiorcy, których status przypomina konsumenta.

W interesie konsumentów przewidziano, że ich pozwy przeciwko firmom będą mogli składać w swojej miejscowości, z kolei pozew przeciwko konsumentowi firma musi złożyć w jego miejscu zamieszkania. Jest oczywiste, że prowadzenie procesu w swojej miejscowości czy jej pobliżu ułatwia prowadzenie procesu.

Kolejne zmiany zmierzają do wyeliminowania tzw. obstrukcji procesowej, czyli przedłużania spraw np. składaniem kolejnych zażaleń w tych samych kwestiach. Zgodnie z nową regulacją takim zażaleniom zmierzającym w oczywisty sposób do przedłużenia postępowania sąd nie będzie nadawał normalnego biegu i nie będą one powodować tamowania postępowania.

W trakcie prac legislacyjnych wiele emocji i obaw budziło kilka propozycji podwyżek opłat sądowych np. od rozwodu z 600 zł do 2 tys. zł. Ministerstwo Sprawiedliwości – autor projektu – wycofało się z tych pomysłów. I tak główna opłata sądowa będzie jak do tej pory w wysokości 5 proc. od żądanej w pozwie kwoty czy potem w apelacji lub kasacji. Inny system opłata będzie natomiast w sprawach do 20 tys. zł. Będą to konkretne opłaty – od 30 zł do 1000 zł w zależności od żądanej kwoty. W pewnych sytuacjach mogą być wyższe niż obecnie. Wyższy też będzie maksymalny próg opłaty procentowej, gdyż wzrośnie ze 100 tys. zł do 200 tys., choć pierwotnie planowano, że będzie to aż 400 tys. zł.

Gdyby usprawnienie rozpatrywania spraw cywilnych się udało, to poprawiłaby się znacznie sprawność polskiego sądownictwa w ogóle, gdyż sprawy cywilne stanowią 80 proc. spraw z 16 mln rocznie wpływających do sądów. Sukces w dużym stopniu zależeć będzie od przygotowania i przeorientowania się sędziów, ale Łukasz Piebiak, wiceminister sprawiedliwości, jest optymistą, tym bardziej że trwają szkolenia sędziów, a niektórzy już planowanie rozprawy stosują.

Etap legislacyjny: trafi do Senatu

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA