fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sędziowie i sądy

Kolejne reformy PiS dotyczą sądów administracyjnych

Fotorzepa/Jerzy Dudek
NSA czekają zmiany na wzór SN. Sędziom będzie trudniej dorabiać poza wymiarem sprawiedliwości.

Prawo i Sprawiedliwość jest gotowe do dalszego reformowania wymiaru sprawiedliwości. To już pewne, że nie skończy się na zmianach w Sądzie Najwyższym i sądach powszechnych. Jak nieoficjalnie ustaliła „Rzeczpospolita", następne w kolejce jest sądownictwo administracyjne. Ale poznaliśmy także szczegóły zmian w sprawach karnych wykroczeniowych, które mają trafiać do sądów pokoju, i spłaszczenia struktury sądownictwa powszechnego.

Niemal pewne jest, że znikną wszystkie sądy apelacyjne, przybędzie za to okręgowych lub regionalnych. Sędziowie, którzy zechcą dorabiać, będą musieli z kolei postarać się o zgodę samego ministra sprawiedliwości na dodatkowe zajęcie na uczelni.

Czytaj także:

O każdą z tych zmian teraz toczy się polityczna gra. Na stole leży kilkanaście propozycji. Wszystkie mają zmienić wymiar sprawiedliwości.

Spłaszczanie struktury

O spłaszczeniu struktury sądownictwa powszechnego mówi się od kilku lat. Teraz jest już niemal pewne, że ze trzyszczeblowej dziś struktury: sądy rejonowe, okręgowe i apelacyjne – znikną te ostatnie. W ich miejsce powstanie więcej sądów okręgowych lub regionalnych.

– Dużo łatwiej zlikwidować 11 sądów apelacyjnych niż ponad 300 sądów rejonowych – twierdzą autorzy zmian.

Pojawi się też instytucja sądów pokoju. Trafią do nich drobne karne sprawy wykroczeniowe. Drobne sprawy cywilne mają nadal trafiać do sądów rejonowych.

Bez etatów na uczelni

Sędziowie, którzy chcą dodatkowo zarabiać, będą musieli postarać się o nowe zgody. Dodatkowe zatrudnienie na uniwersytecie będzie możliwe np. tylko po uzyskaniu zgody ministra sprawiedliwości. Dla sędziów Sądu Najwyższego lub Naczelnego Sądu Administracyjnego taką zgodę miałby wydawać w przyszłości nie minister sprawiedliwości, ale sam prezydent RP.

– To chybiony pomysł – mówi „Rzeczpospolitej" Aneta Łazarska, sędzia Sądu Okręgowego w Warszawie i wykładowca na jednej z warszawskich uczelni.

– Nikt lepiej niż prezes sądu, w którym orzeka sędzia i który dziś wydaje zgodę na dodatkową dydaktyczną pracę, nie wie, czy sędzia radzi sobie z orzekaniem i czy nie ma zaległości. Prezes ma wgląd w statystyki. Minister sprawiedliwości ani prezydent bezpośrednio nie mogą tego sprawdzić. Mają także sporo innych obowiązków – mówi „Rz".

Zwraca też uwagę, że każdy sędzia zgodę na pracę na uczelni musi mieć wydaną w miarę szybko, bo rok akademicki rządzi się swoimi prawami. W dodatku, jak podkreśla, wszystkim powinno zależeć na jak najwyższym standardzie kształcenia przyszłych prawników.

– Sędziowie ze względu na wiedzę i praktykę doskonale się do tego nadają – uważa sędzia Łazarska.

Nowe sądy do zmiany

Skoro zmiany w Sądzie Najwyższym i sądach powszechnych są już przesądzone, to przyszedł też czas na reformę sądów administracyjnych. Może się zmienić podział na dotychczasowe izby. Przykład? Izba Gospodarcza i Finansowa.

– Nie ma żadnego powodu, by funkcjonowały osobno – twierdzą autorzy zmian.

Najważniejsze przy ewentualnym podziale ma być obciążenie obu izb.

Zmiany czekają też administracyjne sądownictwo dyscyplinarne. Wzór – Sąd Najwyższy. Autorzy zmian mają dwie propozycje. Po pierwsze, powołanie Izby Dyscyplinarnej w Sądzie Najwyższym dla sędziów administracyjnych na kształt obecnej ID. Albo – bo przewidywane jest też inne rozwiązanie – powołanie Izby Dyscyplinarnej w Naczelnym Sądzie Administracyjnym. O odpowiedzialności dyscyplinarnej sędziów sądów administracyjnych miałby decydować rzecznik powoływany przez prezydenta.

Jest też pomysł, żeby prezydent decydował o powołaniu nie tylko prezesa Naczelnego Sądu Administracyjnego, ale również jego wiceprezesów i prezesów poszczególnych izb. Niewykluczone, że jeśli zmiany wejdą w życie, to funkcje obecnych prezesów izb i wiceprezesów NSA zostaną wygaszone, a na ich miejsce prezydent powoła kolejnych, nowych szefów.

Sędzia Sylwester Marciniak, rzecznik Naczelnego Sądu Administracyjnego, mówi „Rzeczpospolitej" o dzisiejszej kondycji sądów administracyjnych.

– W wojewódzkich sądach administracyjnych mimo niepełnej obsady załatwiamy sprawy w trzy–cztery miesiące, najdłużej w pół roku. Można więc powiedzieć, że pracujemy na bieżąco – mówi sędzia Marciniak.

W NSA z wynikami jest już trochę gorzej.

– Obsadzonych mamy 100 etatów, 27 pozostaje wolnych, a to przecież prawie jedna trzecia składów orzekających – zauważa.

Jak długo trwają dziś sprawy przed NSA?

– To zależy. Jeśli strony godzą się na rozpoznanie sprawy na posiedzeniu niejawnym, to może ona potrwać trzy miesiące. Jeśli jednak chodzi o wyznaczenie terminów rozpraw, to w grę mogą wchodzić nawet dwa lata. A to i tak nie jest zły europejski wynik – wyjaśnia sędzia Marciniak.

10 tys. sędziów sądów powszechnych dotkną zmiany przygotowane przez Prawo i Sprawiedliwość

700 sędziów NSA i WSA czekają zmiany na wzór przeprowadzonych w Sądzie Najwyższym

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA