Prywatny akt oskarżenia były marszałek Senatu, a obecnie senator KO złożył w sądzie w 2020 r. Grodzkiego miał pomawiać i zniesławić cykl artykułów w „Gazecie Polskiej" oraz wypowiedzi Sakiewicza w mediach społecznościowych zarzucające Grodzkiemu przyjmowanie łapówek, kiedy był lekarzem Specjalistycznego Szpitala im. prof. Alfreda Sokołowskiego w Szczecinie. Sakiewicz napisał w mediach społecznościowych, że „o łapówkach wiedziały setki osób", a Grodzki „będzie miał jeszcze sprawę o fałszywe zawiadomienie o zniesławieniu".
Czytaj więcej
Prokuratura Regionalna w Szczecinie skierowała do sądu akt oskarżenia przeciwko 30 osobom zamieszanym w korupcję w Specjalistycznym Szpitalu im. pr...
Grodzki przegrał z Sakiewiczem. Uzasadnienie utajnione
Dzisiaj Sakiewicz, obecnie także prezes zarządu spółki Telewizja Republika S.A. i redaktor naczelny Telewizji Republika, został uniewinniony od stawianych przez Grodzkiego zarzutów. Ustne uzasadnienie wyroku zostało jednak utajnione, więc nie wiadomo, jakie były motywy takiego rozstrzygnięcia.
Sąd zobowiązał Tomasza Grodzkiego do pokrycia kosztów postępowania. On jednak zapowiada apelację.
„Dzisiejszy nieprawomocny wyrok uniewinniający Tomasza Sakiewicza budzi moje rozczarowanie. W podobnej sprawie inny sąd wydał wyrok skazujący. Nie znam jeszcze pisemnego uzasadnienia tego orzeczenia, ale gdy je poznam – złożę apelację. O dobre imię trzeba walczyć" – napisał były marszałek na X.
O rzekomej łapówce dla Grodzkiego napisała szczecińska profesorka
Przypomnijmy, jako pierwsza o rzekomym przekazaniu pieniędzy Tomaszowi Grodzkiemu poinformowała w 2016 r. prof. Agnieszka Popiela z Katedry Botaniki i Ochrony Przyrody Uniwersytetu Szczecińskiego. Twierdziła, że musiała „dać 500 dolarów” prof. Tomaszowi Grodzkiemu za operację jej mamy. W 2021 r. sąd prawomocnie orzekł, że nie musi za te słowa przepraszać marszałka Grodzkiego.
W lipcu 2025 r. prokuratura umorzyła śledztwo dotyczące domniemanej korupcji i wyłudzeń związanych z chirurgicznym leczeniem otyłości w szpitalu w Zdunowie, którego dyrektorem był profesor Grodzki. Zdaniem śledczych, zarzucane w tym śledztwie czyny „nie zawierają znamion czynu zabronionego”.