Reklama

Niemcy przed politycznym testem. AfD wykorzystuje słabość rządu Merza

Połowa Niemców zamierza w nowym roku jeszcze bardziej oszczędzać. Nie są pewni jutra i nie mają zaufania do rządu. To wdzięczne pole dla AfD.

Publikacja: 04.01.2026 18:01

Kanclerz Niemiec Friedrich Merz

Kanclerz Niemiec Friedrich Merz

Foto: REUTERS/Liesa Johannssen

Z tego artykułu się dowiesz:

  • Jakie są główne wyzwania stojące przed rządem federalnym Niemiec w obliczu nadchodzących wyborów lokalnych?
  • Jakie zmiany polityczne mogą wyniknąć z sytuacji politycznej w landach wschodnich Niemiec, gdzie popularna jest skrajnie prawicowa partia AfD?
  • Dlaczego wprowadzenie kordonu sanitarnego wokół AfD jest skomplikowane i jakie są związane z tym wyzwania koalicyjne?
  • Jakie są konsekwencje ewentualnego sukcesu AfD na niemieckiej scenie politycznej i w ich relacjach z Unią Europejską?
  • Jakie trudności spotyka obecny rząd CDU w Niemczech w temacie wprowadzania kluczowych reform i jakie są związane z tym opinie ekspertów?
  • Jakie kontrowersje i napięcia towarzyszą planowanym zmianom w polityce wojskowej i imigracyjnej w Niemczech?

— Macie rację! To za mało (co dotychczas zrobiliśmy – przyp. red.), ale rząd federalny zaczyna działać — takie słowa kanclerza zawarte w noworocznym posłaniu niewielu dają nadzieję. Tym bardziej, że obiecane reformy koalicyjnego działającego od maja ubiegłego roku rządu idą jak po grudzie. I to w  idealnych warunkach politycznej stabilności. To się wkrótce diametralnie zmieni, gdyż w tym roku odbędą się elekcje do lokalnych parlamentów w aż pięciu landach nie mówiąc o wyborach komunalnych w trzech dalszych.

Oznacza to nasilenie konfrontacji politycznej, co znakomicie utrudni funkcjonowanie rządu federalnego Friedricha Merza (CDU). Ma on i tak już sporo problemów z przeforsowaniem ważnych reform. Zapowiadanego jesiennego terminu nie dotrzymał. W 2026 r. będzie gorzej.

Czytaj więcej

„Politico”: Tajny dokument wskazuje, że Niemcy przygotowują się na wojnę z Rosją.

Maraton wyborczy rozpocznie się już 8 marca elekcją w Badenii-Wirtembergii.  Walka wyborcza obędzie się tam pomiędzy Zielonymi a prowadzącą w sondażach CDU, co daje partii Merza nadzieję na sukces. Reperkusje dla rządu w Berlinie będą niewielkie. W Nadrenii-Palatynacie rządzonej od 34 lat SPD grozi klęska. Osłabi to dodatkowo tracącą  poparcie  SPD, partnera w  koalicyjnym rządzie Merza, co skomplikuje układ sił wewnątrz  koalicji. Za to  obaw nie budzą wrześniowe wybory w landzie Berlin, gdzie CDU, SPD i Zieloni mają wspólnie sporą przewagę.

Reklama
Reklama

Niemcy: Trzęsienie ziemi w landach wschodnich

Prawdziwego trzęsienia ziemi niemieckie media spodziewają się  jesienią w wyniku wyborów w dwu landach wschodnich Saksonii-Anhalt oraz Meklemburgii-Pomorzu Przednim. W obu króluje sondażowo ksenofobiczna, skrajnie prawicowa i antyunijna ale ciesząca się amerykańskim wsparciem Alternatywa dla Niemiec (AfD). W Saksonii Anhalt  AfD ma obecnie 40 proc. poparcia. Jeżeli nic się nie zmieni, partia ta może tam uzyskać bezwzględną większość i wyznaczyć premiera landu. Znaczenia takiego rozwoju wydarzeń nie sposób przecenić zarówno w kontekście wpływu na scenę polityczną, jak i perspektywy dalszego wzrostu popularności AfD.

Czytaj więcej

Jerzy Haszczyński: Sylwester w Kolonii był przełomem dla polityki migracyjnej Niemiec

Utworzenie kordonu sanitarnego w Saksonii Anhalt blokującego AfD drogę do władzy byłoby możliwe jedynie poprzez zawarcie sojuszu z udziałem CDU, SPD, populistycznej partii lewicowej BSW oraz ugrupowania Lewica (Die Linke). Jednak na niedawnym  zjeździe partyjnym CDU wykluczyła jakąkolwiek współpracę nie tylko z AfD, ale i postkomunistami z Lewicy, ułatwiając zadanie AfD.

Podobnie wygląda sytuacja w Meklemburgii, gdzie AfD ma 38 proc. poparcia  i jej wykluczenie z udziału w rządach byłoby możliwe jedynie przy udziale w koalicji rządowej ugrupowania Lewicy. I tu obowiązują ustalenia partyjnego zjazdu CDU.

AfD może rządzić przy granicy z Polską

Daje to nadzieję skrajnej nacjonalistycznej prawicy z AfD nie tylko na zdobycie władzy w Saksonii-Anhalt , ale także w graniczącej z Polską Meklemburgii.

— Spełnieniem marzeń AfD zmieniłoby nie tylko układ sił w Bundesracie, drugiej izbie niemieckiego parlamentu składającej się z przedstawicieli landów, ale i zmieniłoby nie do poznania klimat polityczny w Niemczech — mówi „Rzeczpospolitej” prof. Stefan Troebst, historyk śledzący polityczną drogę  AfD. Podkreśla, że konsekwencją sukcesu tej partii byłaby także zmiana stosunku do Niemiec przez jej  partnerów, zwłaszcza z UE. Obawiają się oni o wynik kolejnych wyborów za trzy lata do Bundestagu, w których AfD mogłaby uzyskać wpływ na rząd federalny. Partia ma obecnie 27 proc.  poparcia i w niektórych sondażach jest nawet notowana wyżej niż CDU. Jest  drugą siłą w Bundestagu i ma ambicje na uzyskanie pierwszeństwa. Jest też ugrupowaniem prorosyjskim, a współprzewodniczący Tino Chrupalla mówi otwarcie: „ Putin nic mi nie zrobił.  Nie ma zagrożenia ze strony Rosji dla Niemiec”. Wołodymyra Zełenskiego nazywa „żebrzącym prezydentem”. Współprzewodnicząca Alice Weidel dodaje, że nie można posądzać Rosji o to, że nie chce pokoju.

Reklama
Reklama

Towarzyszy temu dyskusja o delegalizacji AfD, którą niemiecki kontrwywiad, czyli Urząd Ochrony Konstytucji zakwalifikował jako ugrupowanie „ekstremistyczne prawicowe”. W Bundestagu powstał nawet wniosek o delegalizację partii. Opowiedziało się za nim zaledwie 126 deputowanych i nie został postawiony pod głosowanie. Nie brak opinii, że atmosfera zagrożenia  sprzyja popularności partii.

Rząd Friedricha Merza coraz bardziej traci popularność

Wszystko to dzieje się w sytuacji, gdy notowania rządu Merza sięgają dna i jak wynika z ostatniego sondażu instytutu INSA 70 proc. obywateli nie jest zadowolonych z jego działań. Nawet wśród zwolenników CDU poparcie dla rządu deklaruje jedynie 52 proc. pytanych o zdanie. W nastrój niepewności wprowadzają obywateli kłótnie w łonie czarno–czerwonej koalicji rządowej, w której socjaldemokraci z SPD czynią wszystko, aby utrzymać niemiecki model państwa socjalnego, a CDU/CSU chce głębszych  reform.

— Obiecane przez kanclerza reformy w systemie świadczeń socjalnych oraz reformy emerytalnej są w zasadzie  zmianami kosmetycznymi mającymi nikły wpływ na funkcjonowanie  całego systemu — ocenia prof. Troebst. Zwraca uwagę, że pierwsza z nich dotyczy stosunkowo niewielkiej liczby osób, a niezwykle ważna  reforma systemu emerytalnego skończyła się na niczym. Dopiero za kilka miesięcy  specjalna komisja przedstawić ma projekt właściwej reformy. Dyskutowana jest sprawa podniesienia wieku emerytalnego do 70 lat, co byłoby wymarzonym prezentem dla AfD.

Tymczasem w tym roku rząd czeka debata nad wprowadzeniem obowiązkowej służby wojskowej jeżeli okaże się, że po zmianie przepisów chętnych do wojska będzie zbyt mało. Dalszych uregulowań wymagają plany zaostrzenia przepisów imigracyjnych. Punktem spornym pozostaje w koalicji kształt budżetu oraz strategia rozwoju kulejącej gospodarki. Są to zadania trudne w warunkach wyborczych turbulencji.

Niemal połowa obywateli jest przekonana, że rząd nie dotrwa do końca kadencji. Nie znaczy to jednak, że nawet w takiej sytuacji władzę obejmie izolowana na scenie politycznej  AfD, nieposiadająca żadnej zdolności koalicyjnej zarówno na szczeblu landów, jak i federalnym. Na razie.

Polityka
Raman Pratasiewicz. Zakładnik dyktatora czy funkcjonariusz wywiadu Białorusi?
Polityka
Trump: Grenlandia jest nam potrzebna, absolutnie. Atak USA na Wenezuelę wzmógł obawy Danii
Polityka
Media w USA: Sekretarz stanu USA Marco Rubio pokieruje administracją USA w Wenezueli
Polityka
Czy Wenezuela stanie się imperium Trumpa?
Polityka
Francja ma już wszystkiego dość. Macron ma rekordowo niskie poparcie
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama