Z tego artykułu się dowiesz:
- Jakie są główne wyzwania stojące przed rządem federalnym Niemiec w obliczu nadchodzących wyborów lokalnych?
- Jakie zmiany polityczne mogą wyniknąć z sytuacji politycznej w landach wschodnich Niemiec, gdzie popularna jest skrajnie prawicowa partia AfD?
- Dlaczego wprowadzenie kordonu sanitarnego wokół AfD jest skomplikowane i jakie są związane z tym wyzwania koalicyjne?
- Jakie są konsekwencje ewentualnego sukcesu AfD na niemieckiej scenie politycznej i w ich relacjach z Unią Europejską?
- Jakie trudności spotyka obecny rząd CDU w Niemczech w temacie wprowadzania kluczowych reform i jakie są związane z tym opinie ekspertów?
- Jakie kontrowersje i napięcia towarzyszą planowanym zmianom w polityce wojskowej i imigracyjnej w Niemczech?
— Macie rację! To za mało (co dotychczas zrobiliśmy – przyp. red.), ale rząd federalny zaczyna działać — takie słowa kanclerza zawarte w noworocznym posłaniu niewielu dają nadzieję. Tym bardziej, że obiecane reformy koalicyjnego działającego od maja ubiegłego roku rządu idą jak po grudzie. I to w idealnych warunkach politycznej stabilności. To się wkrótce diametralnie zmieni, gdyż w tym roku odbędą się elekcje do lokalnych parlamentów w aż pięciu landach nie mówiąc o wyborach komunalnych w trzech dalszych.
Oznacza to nasilenie konfrontacji politycznej, co znakomicie utrudni funkcjonowanie rządu federalnego Friedricha Merza (CDU). Ma on i tak już sporo problemów z przeforsowaniem ważnych reform. Zapowiadanego jesiennego terminu nie dotrzymał. W 2026 r. będzie gorzej.
Czytaj więcej
Niemieccy planiści wojskowi uważają, że cyberataki, działania sabotażowe i kampanie dezinformacyjne prowadzone obecnie przez Rosję przeciw krajom Z...
Maraton wyborczy rozpocznie się już 8 marca elekcją w Badenii-Wirtembergii. Walka wyborcza obędzie się tam pomiędzy Zielonymi a prowadzącą w sondażach CDU, co daje partii Merza nadzieję na sukces. Reperkusje dla rządu w Berlinie będą niewielkie. W Nadrenii-Palatynacie rządzonej od 34 lat SPD grozi klęska. Osłabi to dodatkowo tracącą poparcie SPD, partnera w koalicyjnym rządzie Merza, co skomplikuje układ sił wewnątrz koalicji. Za to obaw nie budzą wrześniowe wybory w landzie Berlin, gdzie CDU, SPD i Zieloni mają wspólnie sporą przewagę.
Niemcy: Trzęsienie ziemi w landach wschodnich
Prawdziwego trzęsienia ziemi niemieckie media spodziewają się jesienią w wyniku wyborów w dwu landach wschodnich Saksonii-Anhalt oraz Meklemburgii-Pomorzu Przednim. W obu króluje sondażowo ksenofobiczna, skrajnie prawicowa i antyunijna ale ciesząca się amerykańskim wsparciem Alternatywa dla Niemiec (AfD). W Saksonii Anhalt AfD ma obecnie 40 proc. poparcia. Jeżeli nic się nie zmieni, partia ta może tam uzyskać bezwzględną większość i wyznaczyć premiera landu. Znaczenia takiego rozwoju wydarzeń nie sposób przecenić zarówno w kontekście wpływu na scenę polityczną, jak i perspektywy dalszego wzrostu popularności AfD.
Czytaj więcej
Czy informowanie o przestępstwach imigrantów wzmacnia nastroje antyimigranckie, czy odwrotnie? Niemiecki dylemat.
Utworzenie kordonu sanitarnego w Saksonii Anhalt blokującego AfD drogę do władzy byłoby możliwe jedynie poprzez zawarcie sojuszu z udziałem CDU, SPD, populistycznej partii lewicowej BSW oraz ugrupowania Lewica (Die Linke). Jednak na niedawnym zjeździe partyjnym CDU wykluczyła jakąkolwiek współpracę nie tylko z AfD, ale i postkomunistami z Lewicy, ułatwiając zadanie AfD.
Podobnie wygląda sytuacja w Meklemburgii, gdzie AfD ma 38 proc. poparcia i jej wykluczenie z udziału w rządach byłoby możliwe jedynie przy udziale w koalicji rządowej ugrupowania Lewicy. I tu obowiązują ustalenia partyjnego zjazdu CDU.
AfD może rządzić przy granicy z Polską
Daje to nadzieję skrajnej nacjonalistycznej prawicy z AfD nie tylko na zdobycie władzy w Saksonii-Anhalt , ale także w graniczącej z Polską Meklemburgii.
— Spełnieniem marzeń AfD zmieniłoby nie tylko układ sił w Bundesracie, drugiej izbie niemieckiego parlamentu składającej się z przedstawicieli landów, ale i zmieniłoby nie do poznania klimat polityczny w Niemczech — mówi „Rzeczpospolitej” prof. Stefan Troebst, historyk śledzący polityczną drogę AfD. Podkreśla, że konsekwencją sukcesu tej partii byłaby także zmiana stosunku do Niemiec przez jej partnerów, zwłaszcza z UE. Obawiają się oni o wynik kolejnych wyborów za trzy lata do Bundestagu, w których AfD mogłaby uzyskać wpływ na rząd federalny. Partia ma obecnie 27 proc. poparcia i w niektórych sondażach jest nawet notowana wyżej niż CDU. Jest drugą siłą w Bundestagu i ma ambicje na uzyskanie pierwszeństwa. Jest też ugrupowaniem prorosyjskim, a współprzewodniczący Tino Chrupalla mówi otwarcie: „ Putin nic mi nie zrobił. Nie ma zagrożenia ze strony Rosji dla Niemiec”. Wołodymyra Zełenskiego nazywa „żebrzącym prezydentem”. Współprzewodnicząca Alice Weidel dodaje, że nie można posądzać Rosji o to, że nie chce pokoju.
Towarzyszy temu dyskusja o delegalizacji AfD, którą niemiecki kontrwywiad, czyli Urząd Ochrony Konstytucji zakwalifikował jako ugrupowanie „ekstremistyczne prawicowe”. W Bundestagu powstał nawet wniosek o delegalizację partii. Opowiedziało się za nim zaledwie 126 deputowanych i nie został postawiony pod głosowanie. Nie brak opinii, że atmosfera zagrożenia sprzyja popularności partii.
Rząd Friedricha Merza coraz bardziej traci popularność
Wszystko to dzieje się w sytuacji, gdy notowania rządu Merza sięgają dna i jak wynika z ostatniego sondażu instytutu INSA 70 proc. obywateli nie jest zadowolonych z jego działań. Nawet wśród zwolenników CDU poparcie dla rządu deklaruje jedynie 52 proc. pytanych o zdanie. W nastrój niepewności wprowadzają obywateli kłótnie w łonie czarno–czerwonej koalicji rządowej, w której socjaldemokraci z SPD czynią wszystko, aby utrzymać niemiecki model państwa socjalnego, a CDU/CSU chce głębszych reform.
— Obiecane przez kanclerza reformy w systemie świadczeń socjalnych oraz reformy emerytalnej są w zasadzie zmianami kosmetycznymi mającymi nikły wpływ na funkcjonowanie całego systemu — ocenia prof. Troebst. Zwraca uwagę, że pierwsza z nich dotyczy stosunkowo niewielkiej liczby osób, a niezwykle ważna reforma systemu emerytalnego skończyła się na niczym. Dopiero za kilka miesięcy specjalna komisja przedstawić ma projekt właściwej reformy. Dyskutowana jest sprawa podniesienia wieku emerytalnego do 70 lat, co byłoby wymarzonym prezentem dla AfD.
Tymczasem w tym roku rząd czeka debata nad wprowadzeniem obowiązkowej służby wojskowej jeżeli okaże się, że po zmianie przepisów chętnych do wojska będzie zbyt mało. Dalszych uregulowań wymagają plany zaostrzenia przepisów imigracyjnych. Punktem spornym pozostaje w koalicji kształt budżetu oraz strategia rozwoju kulejącej gospodarki. Są to zadania trudne w warunkach wyborczych turbulencji.
Niemal połowa obywateli jest przekonana, że rząd nie dotrwa do końca kadencji. Nie znaczy to jednak, że nawet w takiej sytuacji władzę obejmie izolowana na scenie politycznej AfD, nieposiadająca żadnej zdolności koalicyjnej zarówno na szczeblu landów, jak i federalnym. Na razie.