fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rzecz o prawie

Dojrzała demokracja - wybory parlamentarne 2019 komentuje Marek Domagalski

Fotorzepa, Marian Zubrzycki
Ostatnie wybory parlamentarne wskazują, że po 30 latach od upadku PRL polska demokracja dojrzała. Trzeba tylko tę dojrzałość pielęgnować i wzmacniać, a jej słabsze elementy naprawiać.

Uderza rekordowa frekwencja, spowodowana nie tylko ładną pogodą, ale i rangą wyborów. Bo rzeczwiście ważyły się losy kierunku przebudowy Polski. Jeśli PiS będzie rządził jeszcze cztery lata, wyciśnie trwałe piętno na naszym kraju.

O stabilizacji demokratycznych mechanizmów świadczy też wynik, z najmniejszą liczbą nieważnych głosów, poprzedzony dość trafnymi i stabilnymi sondażami, wreszcie sprawne ogłoszenie wyników, i nawet taki szczegół jak nieprzedłużenie ciszy wyborczej, irytujące w dniu święta demokracji.

System D'Hondta nie skrzywił zbytnio wyniku, a 5-proc. próg nie wykluczył żadnego z poważniejszych komitetów. Uczą się politycy i wyborcy. Z kolei system większościowy w Senacie uczy, że tylko kandydaci wspierani przez wielkie ugrupowania mogą wygrać, a mniejsze szans nie mają. Dyskusje o systemie wyborczym przechodzą na boczny tor. Niezależnie, jak poważne zastrzeżenia mogą budzić niektórzy działacze partyjni, tylko duże, dobrze zorganizowane partie są w stanie unieść ciężar kampanii i nie zmarnować głosów.

To już trzecia kampania w ciągu roku (po samorządowej i europejskiej), a za progiem jest czwarta – prezydencka. Opozycja, co można zrozumieć, już mówi o odegraniu się w tej następnej, ale nawet gdyby zdobyła ten urząd, to wcześniejsze okresy kohabitacji, a mieliśmy ich pięć, w tym trzy dość długie, pokazują, że główną rolę odgrywa większość sejmowa i jej rząd. Choć zatem wielu się to pewnie nie podoba, mamy przed sobą ponad trzy lata stabilizacji, a nawet politycznego wyciszenia.

Zapewne będą siły zainteresowane podsycaniem politycznej gorączki, ale coraz bardziej dojrzałe politycznie społeczeństwo nie da się na to nabierać. Autorzy politycznych hapenningów będą musieli szukać innej widowni, a słabe polityczne teatrzyki trzeba będzie zamknąć. Bo przecież kampania wyborcza nie może trwać na okrągło.

Gdy patrzyłem na ludzi wracających z ostatnich wyborów, odnosiłem wrażenie, że cieszyli się nie tylko z pogody, ale też z końca kampanii. Bo ileż można siedzieć przed rozpolitykowanym telewizorem.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA