fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rzecz o prawie

Wariograf: badań poligraficznych nadal przeprowadza się zbyt mało

123RF
Niechętne podejście części środowisk prawniczych do poligrafu jest błędne.

W trakcie implementacji nowych technik badawczych do procesu karnego wymagana jest ostrożność, ponieważ nie może być on poligonem doświadczalnym, a nauki nie wolno rozwijać kosztem oskarżonego. Rodzi to bowiem niebezpieczeństwo naruszenia podstawowych praw człowieka przez nową metodę. Nie są nią już od wielu lat badania poligraficzne, które mają status dowodu naukowego i charakteryzują się wysoką wartością diagnostyczną. Wydaje się więc, że konserwatywne, a często niechętne podejście części środowisk prawniczych do poligrafu jest błędne, gdyż zamyka drzwi przed dalszym rozwojem procesu karnego. Celem wprowadzania nowych dowodów do procedury karnej jest chęć wzbogacenia arsenału środków służących wymiarowi sprawiedliwości w dotarciu do prawdy materialnej z jednoczesnym poszanowaniem podstawowych praw uczestników tego postępowania. Jeśli istnieje taka metoda, to powinna być zastosowana szybko. W przypadku badań poligraficznych tak nie jest, pomimo że są one przedmiotem badań naukowych na całym świecie, a w Polsce w kilku ośrodkach akademickich już od lat 70. ubiegłego wieku.

Poważne zarzuty wobec tych badań podnoszone są głównie przez tych procesualistów, którzy nie mieli z nimi żadnej styczności i niestety od wielu lat przysłaniają liczne korzyści wynikające z ich stosowania w postępowaniu karnym. Przeciwnicy badań poligraficznych wskazują, że są one wykrywaniem kłamstwa, wkraczają w zakres kompetencji sądu, stoją w sprzeczności z podstawowymi zasadami procesu karnego, ograniczają swobodę wypowiedzi, służą uzyskiwaniu tylko dowodów winy, mogą być poniżające dla osób badanych, mają niską wartość diagnostyczną oraz brakuje im podstaw naukowych i prawnych. Od wielu lat badania poligraficzne są też doskonałym pretekstem do wykazywania przez teoretyków procesu karnego ich rzekomej troski o prawa osób badanych, podczas gdy argumenty wskazujące, iż sprzyjają one realizacji tych podstawowych praw, pomijają całkowitym milczeniem. Czasami takie błędne zapatrywania w niezmienionej formie funkcjonują w publikacjach teoretyków procesu karnego przez kilkadziesiąt lat.

W 1999 r. prof. Ryszard Jaworski, opierając się na swoim wieloletnim doświadczeniu w roli biegłego, zaproponował zupełnie nowe spojrzenie na badania poligraficzne. Udowodnił naukowo, iż ich wynik ma przede wszystkim znaczenie odciążające (eliminacyjne) dla osób badanych, a więc może stanowić tzw. dowód niewinności. Dotychczas akcentowano głównie obciążające znaczenie ich wyników w procesie wykrywania sprawców i takie podejście wywoływało liczne zastrzeżenia. Wydaje się, że ten odmienny punkt widzenia został zaakceptowany przez wiele osób dotychczas sceptycznie nastawionych do poligrafu. To przewartościowanie w spojrzeniu na badania poligraficzne przyczyniło się też istotnie do wprowadzenia w trakcie nowelizacji kodeksu postępowania karnego z 2003 r. art. 192a § 2 i 199a. Rozstrzygnęła ona wieloletnie spory i nieporozumienia, wynikające w dużej mierze z niewiedzy dyskutantów i zamknęła etap rozważań dotyczący dopuszczalności przeprowadzania badań poligraficznych w postępowaniu karnym w Polsce. Dzięki niej badania te po raz pierwszy zyskały tak wyraźną legitymizację. Brak jednak znaczącego wzrostu liczby badań poligraficznych w sprawach karnych po nowelizacji k.p.k. w 2003 r. Wynika z tego, że policjanci, prokuratorzy, ale przede wszystkim sędziowie, nie wiedzą, jak procesowo wykorzystać opinię biegłego, a orzecznictwo Sądu Najwyższego wciąż nie jest dla nich odpowiednim drogowskazem w tych poszukiwaniach.

Autor jest doktorem nauk prawnych z Uniwersytetu SWPS w Poznaniu

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA