fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rolnictwo

Minister rolnictwa słabo dba o rynek ekożywności

Adobe Stock
Choć produkty ekologiczne cieszą się rosnącym zainteresowaniem, to w Polsce spada liczba producentów i obszar upraw. Rząd wspiera ten rynek nieskutecznie – ocenia NIK.

Najwyższa Izba Kontroli ujawnia w raporcie sprzeczności polskiego rynku ekologicznego. Choć sklepy są coraz bardziej zainteresowane tą żywnością, to mocno spadła liczba producentów i sama powierzchnia upraw ekologicznych. Podwoiła się za to liczba przetwórców. Branża jednak dopowiada, że polscy przetwórcy muszą kupować na Ukrainie, bo polskim ekologicznym rolnikom bardziej opłaca się sprzedawać na Zachód.

Czytaj także: Rynek ekologiczny nabiera rozpędu nad Wisłą

Jest jednak o co walczyć, rynek żywności ekologicznej w Polsce jest już wart miliard złotych, w całej UE – nawet 40 mld euro, czyli ok. 145 mld zł.

Papierowe wsparcie

Obraz rynku żywności ekologicznej, który miał być naszą marką narodową, nie jest bardzo optymistyczny. W ciągu ostatnich czterech lat liczba producentów ekologicznych w Polsce spadła o 19 proc., z 25,5 tys. do 20,5 tys. w latach 2014–2019 – informuje raport Najwyższej Izby Kontroli. O jedną czwartą skurczyła się powierzchnia upraw ekologicznych, z ponad 650 tys. do 485 tys. ha. Co może w tej sytuacji zaskakiwać, liczba przetwórców w tym czasie mocno wzrosła, z 484 na 905 firm. Polska Izba Żywności Ekologicznej uważa jednak, że taki spadek jest kwestią zmiany przepisów.

Czytaj także: Ekologiczna żywność idzie po rekord

– Zmieniły się wytyczne przyznawania dofinansowania – mówi Krystyna Radkowska, prezes PIŻE. – Wcześniej było ono przyznawane szerokiej rzeszy rolników, teraz te przepisy się zmieniły i spora część rolników odpadła. To zaburzyło wszystkie statystyki, ale nie ma takiej skali problemu, by jedna piąta rolników splajtowała czy przerzuciła się na nieekologiczną uprawę – mówi.

NIK wytyka ministrowi rolnictwa bardzo słaby nadzór nad tym rynkiem i dodatkowo wprowadzenie zamętu przez siedmiokrotną aż zmianę przepisów w ciągu czterech lat. Ani resort, ani główny inspektor jakości handlowej artykułów rolno-spożywczych nie dysponowali danymi o faktycznie wytworzonej produkcji ekologicznej w Polsce. Co więcej, Izba ocenia, że choć resort rolnictwa wspierał promocję rolnictwa ekologicznego, to efekty tej reklamy są mizerne – informacje na temat żywności ekologicznej były nadal trudnodostępne, a poziom wiedzy konsumentów o tym, jak odróżnić żywność ekologiczną od zwykłej – niewielki.

Tymczasem cena żywności ekologicznej musi być wyższa, bo rezygnacja ze środków ochrony roślin drastycznie obniża wyniki upraw. Jak sprawdził amerykański departament rolnictwa, plony zbóż „rolnictwa ekologicznego" były aż o dwie trzecie niższe od plonów rolnictwa konwencjonalnego. Jak oceniają analitycy BNP Paribas, przechodząc na produkcję ekologiczną, aby wyprodukować taką samą ilość zboża, potrzeba trzy razy większej powierzchni upraw, dodatkowo większe są straty w transporcie i przechowywaniu takiej żywności.

Rynek rośnie błyskawicznie

Producenci ekologicznej żywności twierdzą, że największym problemem jest dziś niewiedza konsumentów. Zamiast po produkty certyfikowane sięgają po żywność z bazarów. Według IMAS poniżej 30 proc. Polaków rozpoznaje ekolistek jako znak gwarancji żywności eko.

Drugim problemem, jak to ujęła Krystyna Radkowska, jest wiara w „ekościemę", spowodowaną wysoką ceną tych produktów. – 5 proc. Polaków mówi, że eko to oszustwo, ale ten odsetek maleje. Sporo Polaków nie zdaje sobie sprawy, ile pracy kosztuje producentów uzyskanie tego ekolistka – mówi ekspertka.

Izba zwraca uwagę na ciekawy problem – polskie ekologiczne warzywa i owoce eko jadą do Niemiec do przetwórni i stamtąd wracają jako niemieckie produkty. Niemcy mają gigantyczne przetwórnie, tam przerobienie warzyw wychodzi taniej, polskie wytwórnie są małe, więc ponoszą wyższe koszty pracy, energii, opakowań. Poza tym, zagranica lepiej płaci. – Ten towar od nas wyjeżdża, bo rolnikom się bardziej opłaca sprzedawać za granicę, a polscy przetwórcy potem uzupełniają towar z zagranicy, bo polskiego brakuje – tłumaczy Radkowska.

Choć rośnie zainteresowanie konsumentów, niewiele jest oficjalnych danych nt. wartości samego rynku. Polska Izba Żywności ekologicznej szacuje go na miliard zł w Polsce, Euromonitor – że sprzedaż ekologicznej żywności paczkowanej w Polsce wzrosła o 40 proc. w ciągu ostatnich pięciu lat i wyniosła 280 mln zł, do tego dochodzi rynek napojów, który po skoku o 70 proc. był w ubiegłym roku wart 70 mln zł. Tymczasem Komisja Europejska oceniła sprzedaż detaliczną 2017 r. w całej UE na 34 mld euro, czyli 145 mld zł.

W małych sklepach produkty eko są dostępne średnio w czterech na dziesięć sklepów małoformatowych, informuje Centrum Monitorowania Rynku, najczęściej to jogurty, roślinne zamienniki mleka, ciastka i soki. – Mimo że wydatki na produkty ekologiczne były w tym roku o kilkadziesiąt procent wyższe niż rok wcześniej, to udział tej żywności w całkowitej sprzedaży jest znikomy, nie zbliża się nawet do 1 proc. – mówi Elżbieta Szarejko, analityk CMR. – W ciągu ostatnich pięciu lat, od 2014 r. do 2019 r., wartość wydatków polskich gospodarstw domowych na produkty z segmentów bio, ekologicznych, organicznych i wegetariańskich wzrosła ze 178 mln do 611 mln zł, czyli o 244 proc. – mówi Michał Maksymiec, dyrektor ds. klientów w GfK Polonia. Obecnie sięga po takie produkty aż 70 proc. gospodarstw domowych, przed pięciu laty było to dwukrotnie mniej (37 proc.).

Europejczycy masowo nawracają się na żywność ekologiczną – wynika z danych Eurostatu. W ciągu dekady powierzchnia upraw wzrosła o 70 proc. W 2021 r. wejdą w życie nowe przepisy unijne dotyczące produkcji ekologicznej. Reforma ma wyrównać szanse produkcji ekologicznej w UE.

Bartosz Urbaniak szef bankowości agro BNP Paribas na Europę i Afrykę

Faktycznie liczba ekologicznych gospodarstw spada, a nie rośnie. Główny problem jest z wydajnością takiej produkcji i chęci klientów do ponoszenia tego kosztów. Rynek na żywność ekologiczną jednak jest, mamy też chętnych rolników i tereny, które się do tego nadają lepiej niż większość terenów UE. Konsumenci muszą jednak chcieć za to zapłacić.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA