fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Praca, emerytury, renty

Emerytury czerwcowe - Sejm dopiero w tym tygodniu załata wieloletnią dziurę w przepisach

AdobeStock
Sejm dopiero w tym tygodniu załata wieloletnią dziurę w przepisach emerytalnych. Na zmiany nie mają co liczyć osoby, które straciły na emeryturach przed 2020 r.

Problem zaniżonych czerwcowych emerytur jest znany rządowi od sześciu lat. W październiku 2015 r. na łamach „Rz” opisaliśmy wyrok Sądu Najwyższego, z którego wynikało, że świadczenie wyliczone w czerwcu było o 200 zł niższe od tego, które emeryt dostał po interwencji sędziów. Dopatrzyli się, że wystąpił on o naliczenie świadczenia już w maju.

Musiało jednak minąć sporo czasu, aby te przepisy zostały zmienione. Najpierw w zeszłym roku w przepisach antycovidowych pojawiła się epizodyczna zmiana tylko na 2020 r., przewidująca, że w czerwcu świadczenia liczy się tak samo jak w maju. W tym roku rząd już w lutym przygotował dużą nowelizację przepisów ubezpieczeniowych, na stałe wprowadzających te zmiany do przepisów emerytalnych.

Czytaj też:

Rząd chce podnieść wiek emerytalny za pomocą zachęt

W tym roku przeliczanie

Nowela do tej pory nie została uchwalona. Tegoroczni czerwcowi emeryci dostaną więc niższe świadczenia, a później wyrównanie.

– Nowelizacja przewiduje przepis przejściowy, tak że nawet gdyby nowe regulacje weszły w życie dopiero w lipcu, to i tak ZUS przeliczy emerytury czerwcowe według nowych zasad – tłumaczy Urszula Rusecka, posłanka PiS, sejmowy sprawozdawca projektu zmian. – Emeryci nie muszą się więc obawiać, że dostaną w tym roku niższe świadczenia.

Ani rząd, ani posłowie nie zdecydowali się jednak na to, by podwyższyć świadczenia także tych osób, które przeszły na emerytury w czerwcu w poprzednich latach.

– Zaniżone emerytury czerwcowe to problem, który funkcjonował w systemie emerytalnym od 2009 do 2019 r., przydałoby się więc, aby przy okazji nowelizacji tych przepisów przeliczyć w przód także świadczenia osób, które dostały mniej w poprzednich latach. W wielu przypadkach są to osoby, które nie miały wyjścia, bo ZUS z urzędu nalicza emerytury rencistom urodzonym w czerwcu – komentuje dr Tomasz Lasocki z Katedry Ubezpieczeń na Uniwersytecie Warszawskim.

Wszystko wskazuje na to, że rząd nie zdecydował się na taki zabieg ze względów finansowych. O ile podwyższenie emerytur czerwcowych dla osób przechodzących na to świadczenie od 2020 r. to koszt na najbliższe lata rzędu kilku miliardów złotych, o tyle przeliczenie wszystkich czerwcowych emerytur przyznanych od 2009 r. oznaczałoby wydatki rzędu kilkudziesięciu miliardów złotych. A tych pieniędzy najwyraźniej nie ma w budżecie państwa.

Wszystko zależy od poszkodowanych

Na potrzebę takich zmian wskazują nie tylko eksperci, ale też Biuro Analiz Sejmowych. W opinii do tego projektu BAS wskazało szczególnie na rencistów, którzy nie mogli zmienić momentu naliczenia emerytury, gdyż ZUS robi to za nich z automatu.

– Rząd ma teraz niepowtarzalną okazję, aby naprawić błąd funkcjonujący w przepisach od lat – dodaje dr Tomasz Lasocki. – Jeśli emeryci czerwcowi z poprzednich lat zorganizują się jak kobiety z rocznika 1953 r., które doprowadziły swoją sprawę aż do Trybunału Konstytucyjnego i wygrały przed nim prawo do korzystnego przeliczenia swoich emerytur, może to oznaczać jeszcze wyższe koszty. Sądy powszechne mogą bowiem przyznać takim emerytom nie tylko podwyżkę na przyszłość, ale także wyrównanie zaniżonego świadczenia wstecz. Razem z odsetkami. A wtedy może to oznaczać kolejne wydatki liczone w dziesiątkach miliardów złotych.

Etap legislacyjny: przed trzecim czytaniem w Sejmie

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA