fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Czy Netanjahu zostanie premierem po raz czwarty?

AFP
Drugi raz w tym roku Izraelczycy poszli do urn. Po tym, jak w następstwie kwietniowych wyborów nie udało się wyłonić koalicji, rządzący Izraelem od ponad dziesięciu lat bez przerwy Beniamin Netanjahu doprowadził do kolejnych wyborów. I podobnie jak w kwietniu, te wybory to plebiscyt – czy jesteś za czy przeciw Bibiemu – jak nazywają go Izraelczycy.

Zwolennik partii pracy, na oko 20 letni Szaj, uważa, że lewica jest potrzebna. – W Izraelu zrobiło się bardzo drogo. Mieszkania mają horrendalne ceny. Młodych ludzi nie stać na to, by wynająć coś w centrum, muszą mieszkać daleko.

Izrael w ostatnich latach mocno przesunął się w prawo. Partia pracy, jedna z najstarszych partii w Izraelu, której liderami byli legendarni Ben Gurion, Peres czy Icchak Rabin, w ostatnich wyborach zdobyła zaledwie sześć ze 120 mandatów.

Według Szaja ważne jest nie tylko, by partia pracy weszła do Knesetu, ale by odsunąć od władzy Beniamina Netanjahu. - On już rządzi ponad dziesięć lat. Pora wprowadzić wreszcie ograniczenie, by premier nie mógł sprawować urzędu dłużej niż dwie kadencje.

Również Ronite, około 60 letnia zwolenniczka największego bloku opozycyjnego Niebiesko-Biali, stworzonego przez byłego szefa armii Bennego Ganza i Jaira Lapida chce odsunięcia od władzy Netanjahu. – Czas skończyć z korupcją – mówi odwołując się do oskarżeń, które prokuratura chce postawić premierowi Izraela. – Pora na zmianę w Izraelu. Bez tego nie uda się nam przywrócić demokracji. W ostatnich miesiącach Netanjahu oddalał się od demokracji, chciał ograniczyć władzę Sądu Najwyższego. W dodatku wbrew własnemu rządowi chciał wojny z Gazą – mówi Ronite odwołując się do doniesień izraelskiej prasy, jakoby po tym, jak premier musiał przerwać swój wiec w mieście Aszkelon z powodu ataku rakietowego, Netanjahu chciał zaatakować Gazę, ale mieli się na to nie zgodzić członkowie jego gabinetu.

- Stawką tych wyborów jest również świeckość naszego państwa. Pora oddzielić religię od państwa – mówi Ronite. To również jeden z głównych tematów kampanii wyborczej, mocno akcentowany przez Awigdora Libermana, ministra w rządach Netanjahu, który ostatnio ostro atakuje premiera. Liberman domaga się zmiany przepisów, które sprawiają, że ortodoksyjni Żydzi nie służą w wojsku, mają rozliczne przywileje, m.in. podatkowe. W dodatku mają bardzo dużo dzieci (średnia liczba dzieci w rodzinach religijnych żydów w Izraelu to siedem), więc liczba korzystających z tych przywilejów rośnie. Partia Libermana w czasie kampanii notowała poparcie dające mu nawet 9-10 miejsc w 120 osobowym Knesecie, co może sprawić, że bez niego ani Netanjahu, ani Ganz nie będą mogli stworzyć koalicji rządowej.

Dwudziestokilkuletni Roi, rozdający ulotki kierowanego przez Netanjahu Likudu, woła głośno: „Tylko Bibi!”. Dlaczego wspiera premiera? – Kraj stał się znacznie bezpieczniejszy, Netanjahu niemal wyeliminował zamachy terrorystyczne. To już nie jest kraj matek opłakujących swoich zabitych przez wrogów synów. W dodatku gospodarka świetnie się rozwija. To były dobre lata dla Izraela. Powinien dalej być premierem.

Sprzedawca, starszy pan ubrany jak ortodoksyjny Żyd, w sklepie spożywczym chowając pieniądze do kasy pyta – Czy wie pan, że dziś są wybory? – A zagadnięty na kogo głosował odpowiada bez zawahania: - Oczywiście, że Bibi. On jest świetny. Kobiety go uwielbiają, bo tak wygląda prawdziwy mąż stanu.
Netanjahu rzeczywiście dba o wizerunek polityka z najwyższej ligi. Na wielu plakatach występował razem z Donaldem Trumpem. A w dzień wyborów zachwalając swoją partię pytał retorycznie – kto zrealizuje pakt pokojowy, który zaproponowały Stany Zjednoczone, jeśli nie ja?

Kampania trwała do ostatniej chwili. W Izraelu nie ma ciszy wyborczej, za to dzień wyborów jest wolny od pracy. Dlatego we wtorek wielu polityków spacerowało nad brzegiem morza w Tel Awiwie zachęcając plażowiczów by poszli głosować.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA