Prezes Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński wystąpił w czwartek po godz. 15:00 na konferencji prasowej w siedzibie swojej partii przy ul. Nowogrodzkiej w Warszawie. Wystąpienie byłego premiera, początkowo planowane na godz. 14:30, opóźniło się.

Wcześniej w Sejmie Radosław Sikorski przedstawił informację o zadaniach polskiej polityki zagranicznej w 2024 roku. Informacji wysłuchali m.in. prezydent Andrzej Duda oraz marszałkowie obu izb, Szymon Hołownia i Małgorzata Kidawa-Błońska.

Czytaj więcej

Opozycja o exposé Sikorskiego: "Banały", "mity o UE", "obsesje na temat PiS"

Co szef MSZ Radosław Sikorski powiedział o kwestii zmiany traktatów UE?

Szef MSZ poruszył m.in. temat ewentualnej zmiany unijnych traktatów. Przekonywał, że Unia Europejska jest instytucją o ogromnej sile przyciągania, a rozszerzenie UE w kierunku wschodnim oraz w kierunku Bałkanów Zachodnich jest procesem wzajemnie się wzmacniającym. - Polska będzie wspierać realistyczną reformę Unii, która przyczyni się do zwiększenia jej konkurencyjności i potęgi. Nie jesteśmy przekonani, że potrzebna jest do tego zmiana traktatów, ale nie możemy wykluczyć, że część państw członkowskich uzależni od niej zgodę na dokończenie rozszerzenia - mówił.

- Staniemy wtedy jako kraj przed dylematem, czy zgodzić się na reformę traktatową, w której być może będziemy musieli zawrzeć kompromisy, czy zamknąć drogę do członkostwa naszym wschodnim i południowym sąsiadom, których akcesja jest dla nas korzystna. Najbardziej kontrowersyjną częścią możliwej reformy będzie naturalne ewentualne odejście od jednomyślności w niektórych dziedzinach i proponowana zmiana systemu głosowania, przy czym przypominam, że Polska weszła do Unii z wynegocjowanym przez rząd Jerzego Buzka systemem nicejskim, w którym dysponowała zaledwie jednym głosem mniej od Niemiec czy Francji - powiedział szef MSZ.

- Zadaniem jest więc ustanowienie bardziej sprawiedliwego systemu głosowania, który i przed, i po rozszerzeniu da wszystkim krajom wpływ na sprawy Unii - kontynuował. - Rząd i stronnictwo, do którego należę, jest w tej kwestii otwarte na argumenty. Niech nikt nie śmie odmawiać patriotyzmu zwolennikom poglądu, że jeśli Unia ma liczyć ponad 30 członków i stawać się mocarstwem, to musi sprawniej podejmować decyzje - dodał Radosław Sikorski.

Zmiana traktatów UE. Jarosław Kaczyński komentuje

- Dobrze się stało, że pan Sikorski odwołał się do Traktatu Nicejskiego, bo ten sam argument, argument sprawnego zarządzania był wysuwany wtedy, gdy ten traktat zmieniano na Lizboński i kiedy pozycja takich państw jak Polska na tej zmianie bardzo traciła - oświadczył prezes PiS Jarosław Kaczyński, komentując na konferencji prasowej słowa szefa MSZ.

Czytaj więcej

Andrzej Duda po exposé Sikorskiego. Mówi o "zdumieniu", "rozczarowaniu", "niesmaku"

- Teraz ten sam argument, merytorycznie niczym nieuzasadniony, jest podnoszony po to, żeby wycofać się z tego, co ostatnio (...) mówił premier Donald Tusk (...), tzn, że sprawa w ogóle nie istnieje, wiele państw się na to nie zgadza, czyli krótko mówiąc zmiany w traktatach to tylko straszak stosowany przez opozycję  - przekonywał były szef rządu.

- Dzisiaj już wiemy, że ta sprawa istnieje i wiemy, że ta sprawa będzie prowadziła pod pretekstem konieczności uwzględnienia postulatów, de facto niemieckich, przy procesie rozszerzenia - ocenił prezes PiS dodając, że rzecz jest fundamentalna.

Krótko mówiąc, mamy być państwem - ale czy określenie"państwo" jest tutaj właściwe? - całkowicie niesuwerennym.

Prezes PiS Jarosław Kaczyński

Prezes PiS: Polska byłaby tylko terenem zamieszkiwania Polaków

- Jeżeli się przyjrzeć projektom tych zmian, to one oznaczają, że Polska właściwie we wszystkich ważnych sprawach (...) całkowicie traci suwerenność - a to są takie sprawy jak obrona granic, jak polityka obronna, polityka zagraniczna, polityka podatkowa  - oświadczył. - To już by wystarczyło, żeby nasze państwo de facto przestało być państwem, żeby to był teren zamieszkiwania Polaków, ale rządzony głównie z zewnątrz - dodał Jarosław Kaczyński.

Według prezesa PiS, taki atrybut państwa polskiego, który by pozostał, jak np. Ministerstwo Spraw Zagranicznych, byłby tylko "wykonawcą czyichś poleceń". - I w ogóle można mówić właśnie o tym zarządzaniu z zewnątrz - podkreślił.

Czytaj więcej

Kaczyński mówi, że "będzie na wolności" a Tusk "może stracić wolność"

Kaczyński o możliwych zmianach w UE: Nie może się z tym zgodzić żaden polski patriota

- To nie wszystko. Tutaj wspomniano o nowej metodzie głosowania, czyli o tym, że nie będzie jednomyślności. Kto łatwo zdobywa większość w strukturach europejskich i - ponieważ prawdopodobnie tu chodzi o zniesienie jednomyślności także w Radzie Europejskiej - Radzie Europejskiej, to każdy z nas wie. Ale jeszcze jest sprawa tzw. kompetencji dzielonych, bo one też mają być rozszerzone, tzn. z kompetencji wyłącznych duża część ma przejść do kompetencji dzielonych, a kompetencje dzielone polegają na tym, że władze Unii Europejskiej mogą zdecydować także o całkowitym odebraniu tych kompetencji jakiemuś państwu - powiedział w czwartek prezes Prawa i Sprawiedliwości.

Jarosław Kaczyński zwrócił uwagę, że możliwe jest, iż w jakiejś dziedzinie Polska mogłaby całkowicie stracić kompetencje, a Niemcy zachować je w całości. - Krótko mówiąc, mamy być państwem - ale czy określenie"państwo" jest tutaj właściwe? - całkowicie niesuwerennym. Polska suwerenność ma stać się incydentem historycznym - mówił prezes PiS. - My się na to nie zgadzamy. Niezależnie od tego, co mówi tutaj minister Sikorski, nie może się z tym zgodzić żaden polski patriota - oświadczył.