Piotrków Trybunalski już wkrótce będzie w centrum poważnej politycznej zawieruchy. Będzie poligonem dla strategii, którą PiS może stosować aż do wyborów parlamentarnych w 2027 roku (lub wcześniej, jeśli odbędą się np. wiosną 2026 roku, czego spodziewa się coraz więcej polityków w Warszawie). O co chodzi? Od kilku tygodni w Piotrkowie trwała zbiórka podpisów pod referendum w sprawie odwołania prezydenta Juliusza Wiernickiego i rady miasta. Prezydent urzęduje od 2024 roku, startował z własnego komitetu, ale należy do Platformy Obywatelskiej. W środę organizatorzy referendum poinformowali, że udało się zebrać niezbędne podpisy. Stało się to... w Sejmie, w trakcie posiedzenia parlamentarnego zespołu „Ruchu Obrony Granic”. To właśnie wtedy – w otoczeniu ważnych polityków PiS oraz szefa ROG Roberta Bąkiewicza – padła informacja, że podpisy zostały zebrane. I nic dziwnego, że w obecności Bąkiewicza, bo drugie referendum ma dotyczyć utworzenia w Piotrkowie Centrum Integracji Cudzoziemców, a lider ROG wspierał ten pomysł referendalny.