fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

The Beatles. Jak czterej konkurenci Jezusa podbijali kina

Na planie „A Hard Day's Night” Richarda Lestera z 1964 r.
Walter Shenson Films/Proscenium Films/East News
Zespół z Liverpoolu odcisnął piętno nie tylko na muzyce, ale też na całej popkulturze. Bez nich nie byłoby Homera Simpsona czy skeczy Monty Pythona, jakie dziś znamy. Ich kariera filmowa była krótka, ale intensywna i przełamała niejedno tabu.

W swoim najbardziej znanym utworze „Imagine" John Lennon proponował, by wyobrazić sobie, że pewnych rzeczy – nieba, piekła czy religii – zwyczajnie nie ma. Inni, a konkretnie twórcy filmu „Yesterday", Danny Boyle i Richard Curtis, postanowili pójść o krok dalej w tej fantazji i stworzyli świat, w którym nigdy nie było Beatlesów oraz, co logiczne, ich muzyki. Zabawmy się tym pomysłem jeszcze przez moment. Założywszy, że zespół przetarł wszystkie możliwe szlaki muzyczne w latach 60., bez Beatlesów nie byłoby także Rolling Stonesów, Byrdsów, ale również elektrycznego brzmienia Boba Dylana i jego „Like a Rolling Stone" czy nawet Lady Gagi, z którą – jeśli wierzyć słowom Yoko Ono – Lennon chętnie współpracowałby dziś, gdyby żył. Nie mogłoby być mowy o skeczach Monty Pythona czy ich pełnometrażowym „Żywocie Briana" z 1979 r. – w znacznym stopniu sfinansowanym przez George'a Harrisona. Natomiast, zdaniem Josha Weinsteina, jednego z producentów emitowanego od 1989 serialu animowanego „Simps...

Źródło: Plus Minus
REKLAMA
REKLAMA

WIDEO KOMENTARZ

REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA