fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Nauczyciele

Strajk nauczycieli wciąż groźny dla uczniów - rozmowy MEN ze związkowcami odroczone

Fotorzepa/ Roman Bosiacki
Porozumienia nie ma. Rozmowy między rządem a nauczycielskimi związkami zawodowymi zostały odroczone do 1 kwietnia.

Związek Nauczycielstwa Polskiego podsumował wyniki referendum strajkowego. Wynika z nich, że do sporu zbiorowego przystąpiło 85 proc. szkół i przedszkoli.

– Referenda strajkowe, które w nich przeprowadzono, pokazały, że 85–90 proc. pracowników szkół opowiedziało się za strajkiem – mówił podczas konferencji prasowej szef ZNP Sławomir Broniarz.

Czytaj też:

Strajk nauczycieli: co o nim sądzą Polacy

Broniarz: 85 proc. szkół zastrajkuje. MEN uspokaja

„Takiego poruszenia wśród nauczycieli jeszcze nie było”

Zarobki nauczycieli w Europie: jak wypada Polska

Za strajk nauczyciele dostaną po kieszeni

ZNP szykuje wojnę z rządem Morawieckiego

ZNP zdecydował o strajku w oświacie 4 marca. Według ustaleń związku ma się on rozpocząć 8 kwietnia, czyli dwa dni przed egzaminem gimnazjalnym i tydzień przed egzaminem ósmoklasisty. Będzie trwał do odwołania, tj. do czasu, gdy rząd zdecyduje się przyznać nauczycielom podwyżki w wysokości 1000 zł z wyrównaniem od stycznia 2019 r.

Z danymi przedstawionymi w poniedziałek przez ZNP nie zgadza się Ministerstwo Edukacji Narodowej. Resort zapewnia w komunikacie przesłanym do mediów, że w około 71 proc. publicznych przedszkoli, 52 proc. szkół podstawowych, gimnazjów oraz szkół ponadgimnazjalnych/ponadpodstawowych nie przeprowadzono referendów strajkowych. „Biorąc pod uwagę jedynie szkoły ponadgimnazjalne i ponadpodstawowe, odsetek ten wynosi 62 proc. Oznacza to, że większość placówek w całym kraju będzie pracowała bez problemów" – podkreśla ministerstwo.

ZNP tłumaczy jednak, że w niektórych szkołach referenda strajkowe wciąż trwają i zakończą się na pięć dni przed planowanym terminem strajku. – Część dyrektorów szkół nie powiadomiła o referendum inspekcji pracy, a ministerstwo swoje dane opiera właśnie na informacjach z niej – wyjaśnia Broniarz.

Gra na czas

Sprawa podwyżek dla nauczycieli i planowanego strajku była głównym tematem nadzwyczajnego posiedzenia Rady Dialogu Społecznego w poniedziałek. Przed jej rozpoczęciem wicepremier Beata Szydło (oprócz niej i związków zawodowych w spotkaniu wzięli udział także m.in. ministrowie Anna Zalewska i Elżbieta Rafalska) mówiła dziennikarzom, że najważniejsze dla niej są dzieci, a priorytetem – uniknięcie paraliżu w czasie końcowych egzaminów. Zapewniała, że zrobi wszystko, by ten konflikt rozwiązać.

Problem jednak w tym, że rząd na poniedziałkowe spotkanie nie przyniósł żadnych nowych propozycji. Rada Dialogu Społecznego rozważała więc postulaty przedstawione przez związki zawodowe. ZNP i FZZ oczekują podwyżek w wysokości 1000 zł, NSZZ Solidarność – 650 zł. W grze były także znane już propozycje MEN o przyspieszeniu o cztery miesiące 5-proc. podwyżek dla nauczycieli, dodatek dla stażystów płacony raz na rok czy dodatek za wyróżniającą pracę na wszystkich stopniach awansu zawodowego.

W poniedziałek nie udało się jednak uzyskać porozumienia. Rozmowy zostały odroczone do 1 kwietnia.

– Poprosiliśmy, by centrale związkowe uzgodniły swoje stanowiska – powiedziała Beata Szydło po zakończonych obradach. Jak tłumaczyła, rząd musi być pewien, czy „trzy centrale, z którymi rozmawiamy, są zgodne co do postulatów".

Nie dla protestu w czasie egzaminów

Zwłoka jest dla rządu tym bardziej opłacalna, że społeczeństwo generalnie nie popiera strajku w czasie egzaminów. Jak wynika z sondażu IBRiS dla „Rzeczpospolitej", ponad 61 proc. Polaków jest zdecydowanie przeciwnych temu, by nauczyciele strajkowali w dniu egzaminów gimnazjalnych i ósmoklasistów. Wśród wyborców partii rządzącej zaledwie 3 proc. ankietowanych przychyliło się do pomysłu ZNP. Przeciwko – 97 proc. ankietowanych. Z kolei wśród zwolenników Koalicji Europejskiej 28 proc. jest przeciwko strajkowi w czasie egzaminów. Za opowiedziało się 68 proc. respondentów. Wśród wyborców Kukiz'15 przeciwko strajkowi w czasie egzaminów opowiedziało się 87 proc. ankietowanych.

Ale też co drugi ankietowany jest przekonany, że nauczycielom podczas zbliżającego się strajku uda się wywalczyć podwyżki. Przeciwnego zdania jest co czwarty ankietowany.

Pewnym zwycięstwa nauczycieli jest 49 proc. wyborców PiS, 66 proc. wyborców Kukiz'15 i 53 proc. popierających Koalicję Europejską.

To oznacza, że im bliższe będzie ryzyko strajku 8 kwietnia, tym większy opór społeczny wobec nauczycieli.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA