fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Muzyka

Wraca zespół o sile dynamitu

Wikimedia Commons (fot. Penner/CC BY-SA 3.0)
Rage Against the Machine, legenda rap rocka, zagra jedyny koncert 10 września w Krakowie.

Rage Against the Machine mogliby nagrać tylko pierwszą płytę, a i tak przeszliby do legendy. Świat ledwo oswoił się z zespołami grunge – Nirvaną, Pearl Jam, Soundgarden, gdy w 1992 r. ukazała się debiutancka płyta Rage. Była jak piorun z jasnego nieba.

O ile liderzy grunge nawiązywali do klasyków hard rocka lub punku, o tyle RATM zaproponował świeżą wybuchową mieszankę. Zack de la Rocha rapował jak obrazoburczy kaznodzieja, Tom Morello grał na gitarze ciężkie riffy, osiągał efekt skreczowania płytą, oszczędnie dozując solówki. Sekcja rytmiczna Brada Wilka (perkusja) i Tima Commerforda (bas) tworzyła piekielny koktajl funku, hard rocka i hard core. Płytę nagrali bez sampli i komputerów. To był analogowy ewenement.

RATM stał się też mistrzem budowania i rozładowania napięcia, czego przykładem jest „Bullet in the Head”. Pachniały dynamitem „Killing in the Name”, „Take the Power Back”, „Know Your Enemy” z 17 razy użytym „fuck”, skierowanym przeciwko rasizmowi, przemocy i militaryzmowi amerykańskiego społeczeństwa z Ku Klux Klanem w tle.

Pacyfistyczne, anarchistyczne przesłanie zilustrowano zdjęciem samospalenia buddyjskiego mnicha w Wietnamie w 1963 r., protestującego przeciwko reżimowi wspieranemu przez Biały Dom. Idealnie trafiało w czas wojny w Zatoce Perskiej, dziś uważanej za punkt zwrotny w narodzinach globalnego terroryzmu. Wśród duchowych patronów płyty są Bobby Sands, aktywista IRA, który zmarł po strajku głodowym, i lider Czarnych Panter Huey P. Newton. Okładkę singla „Bombtrack” zdobiła podobizna Che Guevary, a muzycy sympatyzowali też z peruwiańskimi maoistami oraz zapatystami w Meksyku.

De la Rocha jest zresztą wnukiem meksykańskiego rewolucjonisty. Ojciec Morella brał udział w kenijskim powstaniu przeciwko Brytyjczykom. Był potem ambasadorem przy ONZ, z jego rodziny pochodził pierwszy prezydent pokolonialnej Kenii. Sam muzyk studiował na Harvardzie. O grupie mówiono też, że to „lewica latte”.

Nikt nie odmówi muzyce RATM siły. Przekonali się o tym uczestnicy pierwszego polskiego koncertu kwartetu 21 czerwca 1994 r. na Torwarze, który otwierał Kazik Na Żywo. Zack de la Rocha został zagłuszony przez fanów skandujących jego partie.

Grupa wydała też studyjny album „Evil Empire”. Użyła zarezerwowanego dotąd dla ZSRR określenia pod adresem Ameryki, bo po upadku muru w Berlinie zbudowano nowy – na granicy z Meksykiem.

Zespół powrócił w 2007 r., a ostatnio w 2019 r. Muzycy nie próżnowali. Z wyjątkiem Zacka stworzyli wraz z Chrisem Cornelem z Soundgarden supergrupę Audioslave (2001–2007), która wydała trzy znakomite płyty. A od 2016 r. instrumentaliści RATM grali w Prophets of Rage z muzykami Public Enemy i Cypress Hill, m. in. na Open’erze (2017) i Pol’and’Rock Festival (2019). Morello nagrał też płytę z Bruce’em Springsteenem „High Hopes”.

Dochód z trzech amerykańskich koncertów RATM zostanie przeznaczony na pomoc dla imigrantów. Bilety na występ w Tauron Arenie trafią do sprzedaży 14 września. Rozgrzewkę zapewni rapowa rewelacja Run the Jewels.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA