fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Lekarze i pielęgniarki

Skutki ustawy o jawności życia publicznego mogą być nieobliczalne dla działania instytucji państwowych

AdobeStock
Ustawa o jawności może zniechęcić do pracy na publicznych etatach, co znacznie utrudni działanie państwa.

Przykład lekarzy orzeczników ZUS, którzy po wprowadzeniu ustawy o jawności życia publicznego, deklarują rezygnację z pracy, jaskrawie pokazuje jak nieobliczalne mogą być skutki nowych przepisów, z założenia bardzo słusznych i potrzebnych.

Bolesna luka kadrowa

Gdyby po uchwaleniu nowego prawa z pracy zrezygnowała jedynie część z lekarzy zatrudnionych w ZUS, skutki społeczne byłyby ogromne. Na brakach kadrowych może ucierpieć nawet 200 tys. ubezpieczonych, którzy co roku przychodzą na komisje lekarskie, by po raz pierwszy uzyskać prawo do renty lub przedłużenie wypłaty na następny kilkuletni okres. Te posady nie są zbyt atrakcyjne finansowo dla lekarzy, a biorąc pod uwagę niedobór medyków na rynku, nietrudno będzie znaleźć im nowe miejsce pracy.

Sam ZUS poprawnie radzi sobie z zapewnieniem przejrzystości i uczciwości orzekania – o czym świadczą wyniki działań orzeczników. Z roku na rok rencistów ubywa, a nie przyrasta. Ucierpi także 75 tys. osób, którzy co roku korzystają z rehabilitacji w sanatoriach finansowanych przez ZUS. Doliczyć do tego trzeba kolejne dziesiątki tysięcy osób starających się o świadczenia powypadkowe czy renty socjalne.

Jedynymi wygranymi tej sytuacji będą osoby korzystające z długotrwałych zwolnień lekarskich. Co roku lekarze orzecznicy ZUS kontrolują blisko 600 tys. takich osób, z czego 20 tysięcy traci świadczenia, gdy się okazuje, że symulują chorobę.

Dlatego, jak deklaruje rzecznik centrali ZUS Wojciech Andrusiewicz, Zakład już zaczął monitoring możliwych decyzji lekarzy orzeczników po wejściu w życie ustawy w obecnym brzmieniu.

Za dużo oświadczeń

Jak wynika z opinii przesłanych do Rządowego Centrum Legislacji, wątpliwości co do listy zobowiązanych do składania oświadczeń majątkowych jest więcej.

Zdaniem Fundacji Republikańskiej na liście podmiotów zobowiązanych do składania oświadczeń zabrakło podmiotów mających bardzo duży wpływ na decyzje o dysponowaniu majątkiem publicznym dużych rozmiarów, np. dyrektorów oddziałów ZUS czy dyrektorów departamentów w tej instytucji, natomiast znalazły się tam podmioty o znikomym bądź zerowym wpływie na tego rodzaju decyzje, np. strażnik gminny czy miejski lub pracownik sądu administracyjnego.

Podobną opinię wyraziła Fundacja Batorego, która postuluje, aby obowiązek składania i publikowania oświadczeń dotyczył osób podejmujących istotne decyzje administracyjne i finansowe lub mających wpływ na tworzenie i stosowanie prawa. Jeśli nowy system miałby mieć sens, ich oświadczenia majątkowe powinny być składane w formie elektronicznej ułatwiającej weryfikację przez obywateli czy media.

Opinia

Wojciech Klicki, adwokat, prawnik Fundacji Panoptykon

Uważam że ustawa o jawności to prawdziwa rewolucja i przykład lekarzy orzeczników ZUS pokazuje, jak nieprzewidywalne efekty może przynieść. Tymczasem przeciwdziałanie korupcji nie wymaga jawności oświadczeń lekarzy, urzędników czy strażników i w ich przypadku jest to zwykle nieproporcjonalne do celu. Ten obowiązek powinien dotyczyć osób decydujących o publicznych pieniądzach czy pochodzących z wyborów. Skutkiem powszechnego obowiązku ujawniania majątków będzie to, że praca w administracji straci na atrakcyjności. Mało kto chce być ekshibicjonistą finansowym. A to oznacza obniżenie jakości usług administracji publicznej.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA