fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Kadry

Mobbing: milion odszkodowania za nękanie w pracy

123RF
Do polskich sądów coraz częściej trafiają pozwy o wielotysięczne odszkodowania za nękanie w pracy.

„Rzeczpospolita" dotarła do informacji, która powinna być poważnym ostrzeżeniem dla dużych polskich firm i międzynarodowych korporacji działających nad Wisłą. Do jednego z sądów trafił pozew z żądaniem wypłaty milionowego zadośćuczynienia i odszkodowania.

Pozwanym jest ogromny międzynarodowy koncern, który wydawałoby się spełnia wszystkie możliwe wymagania co do standardów zatrudnienia. Powodem natomiast pracownik z kilkunastoletnim stażem, ze świetnymi wynikami, który musiał się zwolnić, bo nie wytrzymał bezpodstawnych zarzutów stawianych mu przez przełożonych.

Chciał dobrze, zaczęły się szykany

Problemy zaczęły się, gdy polski oddział koncernu nawiązał współpracę z zagraniczną spółką. Szybko okazało się, że ta współpraca może być bardzo niebezpieczna dla koncernu. Planowane wspólne inwestycje nie miały odpowiedniego zabezpieczenia finansowego i nie były tak atrakcyjne, jak przedstawiał je kontrahent. Nikt jednak nie reagował na sygnały wysyłane przez pracownika. Zaczęły się za to szykany.

Teraz domaga się rekompensaty za trwałą utratę zdrowia i oszpecenie, które jest skutkiem prawie dwuletniego nękania.

Okazuje się, że takie pozwy zaczynają się coraz częściej pojawiać w polskich sądach pracy. Co roku trafia do nich ok. 500 spraw, w których żądanie wypłaty odszkodowania i zadośćuczynienia za mobbing jest jedynym roszczeniem. Poza tym takie zarzuty pojawiają się bardzo często w pozwach obok roszczenia o odszkodowanie po wręczeniu pracownikowi wypowiedzenia. Przedsiębiorcy powinni być bardzo ostrożni, gdyż pracownicy w okresie wypowiedzenia często starają się zgromadzić dowody do uzyskania wysokiej rekompensaty przed sądem.

Dążą do ugody

– Z takimi roszczeniami najczęściej występują pracownicy dużych międzynarodowych koncernów – komentuje Grzegorz Ruszczyk, radca prawny z kancelarii Raczkowski, Paruch. – Nie spotkałem się jednak z wyrokiem zasądzającym kwotę znacznie wyższą niż 100 tys. zł.

Przyjmuje się bowiem, że odszkodowanie lub zadośćuczynienie za mobbing nie może być wygórowane, powinno odpowiadać stopie życiowej pracownika i nie stanowić dla niego wzbogacenia.

Dlatego w takich przypadkach złożenie pozwu do sądu to pierwszy krok do podjęcia negocjacji z pracodawcą, które mogą się zakończyć zawarciem ugody. Bywa, że początkowe roszczenia pracownika w czasie takich negocjacji są nawet wyższe od kwoty, której domaga się w pozwie.

masz pytanie, wyślij e-mail do autora, m.rzemek@rp.pl

Opinia

Waldemar Gujski, adwokat z kancelarii Gujski, Zdebiak

Spotkałem się z przypadkiem, gdy prezes spółki każdego dnia rano w obecności innych pracowników wąchał główną księgową i mówił, że „śmierdzi". Innym razem szef apteki zrzucał całe półki leków i kazał je pracownicy ponownie układać. Takie nękanie może wywołać niewiarygodnie negatywne skutki. Odbijają się nie tylko na życiu zawodowym pracownika, ale i na rodzinnym. Dlatego ofiary takiego traktowania powinny mieć prawo do wysokich rekompensat. Nasze przepisy są jednak źle skonstruowane. Cały ciężar udowodnienia, że doszło do mobbingu, spoczywa na pracowniku. Musi on też udowodnić, że pracodawca ponosi odpowiedzialność za ten stan. A mobberzy często nie zostawiają śladów. Dlatego sądy wyjątkowo dopuszczają jako dowody nagrania z ukrytych dyktafonów.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA