fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Gospodarka

Mamy więcej pieniędzy, ale kupujemy za nie coraz mniej

Adobe Stock
Rosną wynagrodzenia Polaków, ale siła nabywcza pieniędzy w ich portfelach maleje - podaje Business Insider Polska. Powodów jest kilka.

Business Insider Polska zapytał 11 ekonomistów jakie są prognozy rozwoju sytuacji gospodarczej kraju w kolejnych miesiącach

Główny Urząd Statystyczny podał, że według pierwszego szacunku polska gospodarka w drugim kwartale 2019 roku wzrosła o 4,4 procent rok do roku - ekonomiści oczekiwali, że będzie to 4,5 proc. Mimo to nie zweryfikowali znacząco w dół swoich prognoz na cały rok. Z konsensusu Business Insider Polska, na który złożyły się przewidywania 11 ekonomistów wynika, że nasza gospodarka powinna rozwijać się w tempie 4,5 proc. w tym roku, a inflacja oscylować wokół 2,4 proc.

Największy optymista wśród ekonomistów - Grzegorz Maliszewski z banku Millennium przekonuje, że wzrost gospodarczy w Polsce pozostaje solidny, choć widać sygnały negatywnego wpływu dekoniunktury w gospodarce globalnej.

- W drugiej połowie roku dynamika PKB może nieco przyspieszyć, wspierana wypłatą dodatkowych świadczeń społecznych, co korzystnie wpłynie na konsumpcję prywatną – wyjaśnia ekonomista. - Głównym motorem gospodarki pozostanie zatem konsumpcja prywatna. Z drugiej strony, w drugiej połowie roku spodziewam się wyhamowania dynamiki inwestycji, ze względu na wytracenie tempa realizacji inwestycji infrastrukturalnych współfinansowanych ze środków unijnych - dodaje.

W jego ocenie w warunkach pogorszenia perspektyw gospodarki globalnej i pogarszających się wskaźników koniunktury, również inwestycje prywatne mogą rosnąć w ostrożniejszym tempie. Wskaźnik nowych inwestycji w badaniu koniunktury NBP obniżył się względem poziomu z ubiegłego roku, co w połączeniu z wyhamowywaniem absorpcji funduszy UE sugeruje ostrożność w prognozowaniu solidnych wzrostów inwestycji prywatnych.

Grzegorz Maliszewski podkreśla, że do tej pory polski przemysł opierał się skutkom spowolnienia wzrostu u naszych głównych partnerów handlowych, czemu pomagała struktura towarowa polskiego eksportu. U nas relatywnie wysoki udział ma eksport dóbr konsumpcyjnych, na które popyt utrzymuje się ze względu na niskie bezrobocie w strefie euro. Dodatkowo, widoczna jest zmiana kierunków eksportu - najsilniej rośnie sprzedaż na rynki Europy Środkowo-Wschodniej, gdzie koniunktura pozostaje dobra.

- Jednak czerwcowe dane uwidoczniły, że polska gospodarka nie jest odizolowana od kondycji gospodarki globalnej – zaznacza ekonomista.

Z kolei Grzegorz Ogonek, ekonomista Santander Bank, jest przekonany, że zarysowane w danych za drugi kwartał trendy: spadkowy dla wzrostu PKB i wzrostowy dla inflacji, będą kontynuowane przez resztę roku.

- W stronę spowolnienia wzrostu gospodarczego prawdopodobnie będą działały pogarszające się saldo handlowe i redukcja zapasów oraz przygasająca w drugiej połowie roku dynamika inwestycji. Za to pakiet fiskalny powinien podciągnąć konsumpcję prywatną do prawie 5 proc. r/r. – uważa ekonomista.

Także Monika Kurtek, główny ekonomista Banku Pocztowego, sugeruje, że polska gospodarka jest w fazie spowalniania, niemniej jednak skala hamowania jest bardzo delikatna, biorąc pod uwagę chociażby to, co dzieje się w Niemczech.

- Ma to oczywiście swoje przyczyny. Ogromną rolę odgrywa popyt krajowy. Rośnie i rosnąć będzie konsumpcja gospodarstw domowych, pobudzana programami socjalnymi takimi jak Rodzina 500 plus, Emerytura plus, Dobry Start, a także obniżkami podatków – wyjaśnia Monika Kurtek. - Rosną także inwestycje w związku z wydatkowanymi środkami unijnymi z perspektywy 2014-2020.

W jej ocenie druga połowa roku upłynie pod znakiem wciąż relatywnie wysokiej dynamiki PKB , a efekty spowolnienia globalnego będą najprawdopodobniej bardziej widoczne w Polsce dopiero w kolejnych latach.

Ekonomista podkreśla jednak, że mimo spowolnienia gospodarczego notowana jest w Polsce coraz wyższa inflacja. Kluczową rolę odgrywają tu czynniki podażowe, to znaczy mniejsza ilość żywności (m.in. warzyw, owoców, mięsa wieprzowego), wysokie ceny surowców energetycznych oraz wahania cen ropy naftowej na świecie, przy czym coraz bardziej widoczne jest także rozprzestrzenianie się inflacji w innych obszarach, m.in. w usługach. - Należy spodziewać się, że wskaźnik CPI będzie w kolejnych kwartałach coraz wyższy, przekraczający 3 proc. – szacuje Monika Kurtek.

Grzegorz Maliszewski, główny ekonomista banku Millennium, zwraca uwagę na fakt, że firmy już teraz coraz śmielej podnoszą ceny towarów i usług. Jest to spowodowane zwyżkującymi kosztami pracy, energii, a także innych surowców, co powoduje pogorszenie ich kondycji finansowej i kurczenie się marż. - W warunkach silnego popytu konsumpcyjnego zwiększa to skłonność firm do podnoszenia cen. Dotyczy to szczególnie cen usług - w lipcu ich dynamika wyniosła aż 4,2 proc. r/r – podkreśla ekonomista. - Z tych samych powodów rośnie też inflacja bazowa, której poziom jest obecnie najwyższy od 7 lat - dodaje.

Na to wszystko nakłada się widoczny na rynku brak owoców i warzyw. Jest to spowodowane niekorzystnymi warunkami pogodowymi i mniejszymi zbiorami owoców i warzyw, a także zwiększonym importem żywności do Chin. W efekcie ceny rosną.

- W tym roku, nawet miesiące letnie nie przyniosły sezonowych spadków cen żywności, co odzwierciedla skalę negatywnych tendencji na rynku – uważa Grzegorz Maliszewski. - W średniookresowej perspektywie inflacja będzie narastać, choć najbliższe miesiące powinny przynieść jej stabilizację ze względu na efekty bazowe. Pod koniec roku inflacja powróci do wzrostów i na początku przyszłego roku przekroczy 3,5 proc. - prognozuje ekonomista.

Dodaje przy tym, że czynnikiem ryzyka dla inflacji jest kształtowanie się cen energii, które będą rosnąć, jednak skala ich przełożenia na ceny konsumpcyjne zdeterminowana będzie przez decyzje regulatora. Wzrost inflacji to zła sytuacja dla gospodarstw domowych, ponieważ zmniejsza ich siłę nabywczą. - Niemniej jednak wynagrodzenia będą rosły szybciej niż inflacja, stąd ich siła nabywcza będzie się zwiększać, choć w wolniejszym tempie niż w pierwszej połowie tego roku - uważa Maliszewski. - Pomimo rosnącej inflacji nie spodziewam się zmian stóp, ponieważ w warunkach spowalniającego wzrostu gospodarczego Rada nie będzie chciała podnosić stóp - dodaje.

Źródło: https://businessinsider.com.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA