fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Firma

Prawo grup spółek: nieaktualne zarzuty

Prawo grup spółek
Prawo grup spółek
AdobeStock
Przygotowany projekt był konsultowany, a zgłoszone uwagi w wielu wypadkach uwzględnione. Mimo różnych wizji udało się osiągnąć kompromis.

W „Rzeczpospolitej" z 7 października br. ukazał się list otwarty krytycznie oceniający projekt prawa grup spółek, zawierający apel o przeprowadzenie publicznej debaty. Należy jednak zaznaczyć, że konsultacje publiczne oraz uzgodnienia międzyresortowe zakończyły się już 19 września i trwały dłużej, niż przewiduje to proces legislacyjny. Wpłynęły aż 83 stanowiska poszczególnych ministerstw, izb gospodarczych, stowarzyszeń, agencji rządowych, instytucji finansowych, grupy spółek, kancelarii prawnych i audytorskich. Nie licząc trzech opinii negatywnych, pozostałe są pozytywne, choć został zgłoszony cały szereg uwag krytycznych bądź polemicznych. Wobec tych uwag były przeprowadzone następcze konsultacje z niektórymi instytucjami (np. izbami gospodarczymi). Uwagi te w dużym stopniu zostały uwzględnione, zaś nieopublikowany jeszcze projekt po zmianach uległ uproszczeniu, a także ulepszeniu. Chodzi m.in. o relacje prawa holdingowego do regulacji szczególnych (np. prawa energetycznego, instytucji finansowych, prawa upadłościowego, karnego). W związku z tym duża część zarzutów zgłoszonych w liście otwartym stała się nieaktualna.

Tytułem przykładu zrezygnowano a) z zasady, że jednoosobowa spółka zależna w grupie nie może odmówić wykonania wiążącego polecenia spółki dominującej, zastąpionej prawem do odmowy tylko w razie doprowadzenia do niewypłacalności takiej spółki zależnej, a także b) z konieczności określenia strategii grupy spółek w umowie albo statucie spółki zależnej. Przesłanki wiążącego polecenia zostały określone przy jego wydaniu, a nie jak dotychczas tylko przy odmowie wykonania tego polecenia. W materii odpowiedzialności spółki dominującej za skutki wydanego wiążącego polecenia skreślono przepisy, które ograniczyłyby odpowiedzialność tej spółki (np. dopuszczalność skorzystania przez spółkę dominującą z business judgement rule czy możliwości wyłączenia tej odpowiedzialności w umowie albo statucie spółki zależnej). Znalazł się także przepis, który wskutek zgłoszenia przez polską spółkę zależną zagranicznej spółki dominującej w KRS rozszerzył działanie przepisów o grupie spółek także na te ostatnie spółki.

Zawsze ktoś jest niezadowolony

Nie ulega wątpliwości, że prawo grup spółek należy do najtrudniejszych materii regulacyjnych. Wynika to nie tylko z tego, że jest „pisane pod pojedynczą spółkę" i często zawodzi ono w relacji spółki dominującej i spółek od nich zależnych, tworzących grupę jako jeden organizm gospodarczy, ale przede wszystkim dlatego, że w prawie grup spółek należy pogodzić dwie sprzeczne potrzeby regulacyjne, tj. z jednej strony zapewnienia sprawnego zarządzania grupą, z drugiej zaś strony potrzeby ochrony podmiotów, które mogą być dotknięte negatywnymi skutkami tego zarządzania, a więc spółki zależnej, jej wspólników mniejszościowych oraz wierzycieli. Mamy tu do czynienia z wyzwaniem typu „kwadratura koła". Zespół przygotowujący projekt był tego świadomy. Mimo reprezentowania przez członków zespołu różnych wizji prawa grup spółek („jastrzębie" i „gołębie") udało się osiągnąć kompromis okupiony może nieścisłościami, które pod wpływem zgłaszanych uwag usunięto. Celem projektu jest wyważanie powołanych sprzecznych tendencji. Zgłoszony więc w liście otwartym zarzut braku równoważenia interesu grupy spółek jako całości i jej uczestników jest nieprawdziwy. Inną kwestią jest okoliczność, że przy takim założeniu przyjętym przez zespół (a postulowanym także w liście) nikt reprezentujący określoną wizję prawa holdingowego nie będzie w pełni zadowolony.

Niezrozumiała krytyka

Zespół przygotowujący projekt w znaczącej części był złożony z praktyków. Wynikało to stąd, że potrzeba regulacji prawa grup spółek oraz zgłoszone oczekiwania regulacyjne wyszły przede wszystkim od biznesu, a więc rzeczywistego adresata przepisów. Były one formułowane też na gruncie określonych realiów gospodarczych, a więc takich, które występują w Polsce. Nie należało do zadań zespołu dokonywanie recepcji rozwiązań z prawa obcego, zwłaszcza gdy istniejąca tam rzeczywistość gospodarcza może być od naszej odmienna (np. kwestia sprawnego działania sądów). Recepcja obcych wzorów oderwanych od potrzeb polskich realiów prowadzi z reguły do tworzenia w naszym prawie normy, która stanie się „martwą". Przykładem jest uchylany w projekcie art. 7 k.s.h. regulujący umowy holdingowe na wzór prawa niemieckiego w sytuacji, gdy w polskiej praktyce takie holdingi nie występują, a są jedynie holdingi faktyczne.

Regulacja wiążących poleceń jako mechanizmu sprawnego zarządzania grupą spółek przez spółkę dominującą, a zarazem mechanizmu ochronnego dla spółek zależnych, które nie chcą przyjąć tego wiążącego polecenia do wykonania, mimo korzystania z benefitów udziału w grupie, została jasno wyartykułowana przez biznes, zarówno ten z udziałem Skarbu Państwa, jak i przez spółki z kapitałem prywatnym. W sytuacji przewlekłości postępowań sądowych do ochrony m.in. spółki zależnej, jej wspólników mniejszościowych, a także i wierzycieli oraz do wyłączenia odpowiedzialności menedżerów tej spółki stosujących się do wiążących poleceń spółki dominującej (safe harbour) nie wystarczyłoby powołanie się na interes grupy spółek (doktryna Rozenbluma). Świadczy o tym śladowe orzecznictwo polskich sądów w tej materii (dwa orzeczenia sądów apelacyjnych, jedno okręgowego), mimo że kodeks spółek handlowych obowiązuje już niemal 20 lat.

Zupełnie niezrozumiały jest zarzut, że projekt przewiduje model ochrony ex post, który jest sprzeczny z polską i europejską tradycją prawa spółek oraz prawa prywatnego, a więc model ochrony sądowej. Temu zarzutowi przeczy poprzedni wywód o konieczności regulacji dawania i odmowy wiążących poleceń, nie zaś „zdanie się" na ustalanie przez sąd (ex post) istnienia bądź braku istnienia interesu grupy spółek. Ponadto sądowa ochrona wspólników mniejszościowych, a także większościowych jest widoczna w polskim prawie spółek już od kodeksu handlowego z 1934 r., np. w postaci prawa do zaskarżania do sądu uchwał organów spółek kapitałowych, prawa do wyłączenia wspólnika ze spółki z o.o. itd. Projekt przewiduje w pięciu przypadkach możliwość ochrony sądowej osób dotkniętych negatywnymi dla nich skutkami wiążących poleceń spółki dominującej. W zmodyfikowanym projekcie, we wszystkich tych sprawach przewidziano kognicję sądów gospodarczych.

Z kolei zarzut, że projekt ułatwia instrumentalne wykorzystywanie spółek z udziałem Skarbu Państwa, jest argumentem niemerytorycznym. Mając na względzie, że projekt obejmuje wszelkie spółki (bez względu na pochodzenie kapitału), a nawet rozszerza reżim dla spółek dominujących na „nie spółki" (np. spółdzielnie, fundacje), trudno z tym zarzutem się zgodzić. Objęcie zaś zakresem zmodyfikowanego projektu – w wyniku konsultacji – spółek dominujących także prawa obcego czyni bezprzedmiotowym zarzut „dyskryminowania zgrupowania spółek z kapitałem zagranicznym" jako sprzecznego z prawem unijnym.

Autor jest przewodniczącym

Zespołu ds. Prawa Koncernowego Komisji ds. Reformy Nadzoru

Właścicielskiego przy Ministerstwie Aktywów Państwowych

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA