fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Firma

Koronawirus: epidemia może oznaczać roszczenia zagranicznych firm

AdobeStock
Rządowi umyka, że Polska może odpowiadać za naruszenie umów międzynarodowych – mówi dr Marek Jeżewski, adwokat, partner i szef praktyki arbitrażu w kancelarii Kochański i Partnerzy.

Państwa wprowadzają wiele obostrzeń, by chronić zdrowie swoich obywateli. Większość odbija się na finansach wielu firm. Jakie mogą być tego konsekwencje?

Oczywiście w sytuacjach nadzwyczajnych państwa mają pewną swobodę regulacyjną przyjmowanych działań w celu ochrony życia i zdrowia swoich obywateli. Jednocześnie jednak zapomina się o potencjalnej odpowiedzialność państw – i tu zacznijmy mówić już konkretnie o Polsce – wynikającej z umów międzynarodowych o popieraniu i ochronie inwestycji [tzw. BIT – Bilateral Investment Treaties – red.], które wiążą nas z kilkudziesięcioma krajami.

Znaleźliśmy się w takiej sytuacji, że Polska powinna obawiać się pozwania na podstawie tych umów?

Co do zasady, jeżeli istnieją tożsame restrykcje, które dotykają zarówno podmiotów krajowych, jak i zagranicznych, trudno żeby podmioty zagraniczne domagały się odszkodowań. Niemniej mam wrażenie, że ta kwestia pozostaje poza rozważaniami naszego rządu. Rząd nie analizuje wprowadzonych obostrzeń pod kątem BIT. Nie decyduje się również na wprowadzenie stanu klęski żywiołowej. Wprowadzenie stanu nadzwyczajnego pozwoliłoby na ograniczenie potencjalnych roszczeń inwestorów zagranicznych w stosunku do podmiotów krajowych. Tymczasem w Polsce istnieją sektory zdominowane przez kapitał zagraniczny. Właścicielami galerii handlowych są przeważnie zagraniczne fundusze. Galerie handlowe natomiast na podstawie obecnych przepisów prawa stawiane są w sytuacji bez wyjścia. Mowa chociażby o ustawowym wygaszeniu czynszów czy zakazie prowadzenia większości placówek handlowych. Naturalnie powoływanie się na cel publiczny działań jest najbardziej popularną i potencjalnie najskuteczniejszą obroną przed tego rodzaju roszczeniami, jednakże istotną przesłanką takiej skuteczności jest spójność narracji i działań państwa z prezentowanymi deklaracjami. Ponadto sytuacja nadzwyczajna nie może być wyłącznie pretekstem do np. odmowy różnego rodzaju zezwoleń na działalność czy nieproporcjonalnego wydłużania postępowań administracyjnych. Także wszelkie działania pomocowe powinny być niedyskryminacyjne.

Czy właściciele galerii mają już podstawy, by występować do międzynarodowego sądu arbitrażowego?

Nie można jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie. Trzeba zbadać indywidualną sytuację każdego inwestora. Jeżeli nowe regulacje doprowadzą do tego, że np. właściciel galerii straci praktycznie cały przychód, to moim zdaniem podstawa wystąpienia z pozwem istnieje. W działalności hotelowej, która również została istotnie ograniczona, trzeba będzie się zastanowić nad proporcjonalnością nowych restrykcji, tzn. nad racjonalnym związkiem między ich wprowadzeniem a deklarowanym celem publicznym. Można np. się zastanawiać, czy wprowadzony zakaz przemieszczania się i zakaz prowadzenia hoteli były racjonalne do osiągnięcia celu, jaki założyło sobie państwo, a więc ograniczenia rozprzestrzeniania się wirusa.

W tym zakresie można przywołać Szwecję, gdzie takich rozwiązań nie wdrożono, a kraj ma bardzo podobne wskaźniki zachorowalności do Polski. Już w tym momencie prowadzona jest też dyskusja, czy skupienie się na większej izolacji osób chorych i zwiększenie kontroli społeczeństwa pod kątem obecności przeciwciał nie byłoby bardziej skuteczniejszym środkiem, który nie wywoływałby tak negatywnych konsekwencji gospodarczych, jak aktualne rozwiązania.

Na podstawie ustawy o stanie klęski żywiołowej państwo byłoby również zmuszone spełnić szereg roszczeń podmiotów gospodarczych.

To prawda, ale ustawa odpowiedzialność odszkodowawczą państwa bardzo mocno jednak ogranicza. Po pierwsze taki podmiot musi wykazać, że istnieje związek przyczynowy między jego szkodą a klęską żywiołową, po drugie nie mógłby dochodzić utraconych korzyści.

A czego można domagać się na podstawie BIT-ów? Spróbujmy oszacować skalę możliwych roszczeń.

Oczywiście mówimy o sytuacji, w której państwo poniosłoby odpowiedzialność za naruszenie zobowiązań międzynarodowych. Zasadą w tym przypadku jest pełne odszkodowanie obejmujące szkodę rzeczywistą i utracone korzyści pozostające w związku przyczynowym z naruszeniem. Inwestor nie mógłby domagać się więc po prostu obniżenia przychodów związanych z spowolnieniem gospodarczym. Gdyby jednak naruszenie prawa doprowadziło do np. stałego przerwania działalności gospodarczej, taki inwestor mógłby domagać się racjonalnie utraconych przychodów z tej działalności.

Czyli w Pana Mecenasa ocenie Polsce bardziej opłaca się ogłoszenie stanu klęski żywiołowej niż ryzyko pozwania przed sądami międzynarodowymi na podstawie BIT-ów?

Z perspektywy potencjalnych roszczeń odszkodowawczych taka konkluzja wyda się być uzasadniona.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA