fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Firma

SN: inwestor nie płaci za źle wykonaną pracę

Fotolia.com
Zamawiający roboty budowlane, który ma uregulować należności dla podwykonawcy, może kwestionować jakość wykonanych robót.

To sedno najnowszego wyroku Sądu Najwyższego, ważnego dla praktyki budowlanej.

Kwestia ta wynikła w typowej dla przedsięwzięć budowlanych sytuacji. Spółka budowlana, która po wygraniu przetargu wykonywała dom studencki dla Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu, wpadła w tym czasie w tarapaty finansowe, w końcu zbankrutowała. Posługiwała się ona przy tej inwestycji kilkoma podwykonawcami, w tym firmą budowlaną Małgorzaty Z. – powódką w tej sprawie. Część należności za prace zdążyła jej wypłacić, część zapłacił już UMK – jako inwestor.

Na podstawie art. 6471 kodeksu cywilnego inwestor odpowiada solidarnie z generalnym wykonawcą za zapłatę wynagrodzenia należnego podwykonawcy z tytułu wykonanych przez niego robót budowlanych, których szczegółowy przedmiot został zgłoszony inwestorowi przez wykonawcę lub podwykonawcę przed przystąpieniem do tych robót. Warunki te zostały dochowane, więc nie było przeszkód, żeby zastosować przepisy gwarantujące podwykonawcy zapłatę wynagrodzenia.

Powódka żądała jednak nadto 144 tys. zł, a kiedy Uniwersytet odmówił, wystąpiła z pozwem przeciwko niemu.

Sąd Okręgowy w Bydgoszczy zasądził w całości żądaną kwotę, opierając się na wyliczeniu przez biegłego wartości prac. Sąd Apelacyjny w Gdańsku zmniejszył znacznie tę kwotę – do 44 tys. zł. Nie uwzględnił w szczególności żądania wynagrodzenia za wykonane parapety, gdyż Uniwersytet miał zastrzeżenie do jakości tych prac, jak też za pewne niewielkie prace dodatkowe, nieobjęte zamówieniem.

Z orzeczeniem tym nie zgodziła się powódka, która w skardze kasacyjnej do Sądu Najwyższego argumentowała, że inwestor z mocy prawa odpowiada w pełni za dług generalnego wykonawcy w całości.

Z kolei pełnomocnik Uniwersytetu mec. Krzysztof Piskow mówił, że nie można ograniczyć statusu inwestora budowlanego do roli niejako kasjera, który ma wypłacać podwykonawcom wynagrodzenie, bez zastrzeżeń do wykonanych przez nich prac. Tym bardziej że owego nadzoru nie mógł w praktyce wykonywać generalny wykonawca.

Sąd Najwyższy przychylił się do tego stanowiska.

– Inwestor może powoływać się na zarzuty nienależytego wykonania prac w stosunku do podwykonawcy, gdyż, jak stanowi art. 6471 k.c., odpowiada on za nie. Jego odpowiedzialność nie ma zatem w pełni gwarancyjnego charakteru, nie jest to gwarancja zapłaty – powiedział w uzasadnieniu sędzia SN Roman Trzaskowski.

Mimo to SN zwrócił sprawę SA do ponownego rozpoznania m.in. ze względu na prace dodatkowe. Wskazał mianowicie, że były one na bieżąco monitorowane przez inżyniera nadzoru, zatem inwestor o nich wiedział, a do takiej umowy (warunkującej odpowiedzialność inwestora za wypłatę wynagrodzenia dla podwykonawcy) może dojść także w sposób dorozumiany. Należy się za nie zatem podwykonawcy wynagrodzenie – dodał sędzia Trzaskowski.

sygnatura akt: IV CSK 286/17

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA