fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Edukacja i wychowanie

Rodzice chcą pozwać państwo polskie za strajk nauczycieli

Fotorzepa/ Jakub Mikulski
Państwo nie zapewniło możliwości nauki i nie ukróciło szybko protestu nauczycieli – twierdzą chcący pozwać Skarb Państwa. Eksperci wątpią jednak w jego powodzenie.

Rodzice chcą pozwać państwo polskie za to, że przez blisko trzy tygodnie w kwietniu, w czasie strajku, ich dzieci nie mogły się uczyć.

– Artykuł 70 konstytucji mówi o prawie do nauki i obowiązku państwa zapewnienia korzystania z tego prawa. Jeśli jednak władza publiczna nie wywiązuje się z tego obowiązku, rodzicom, których dzieci nie mogły się uczyć, przysługuje roszczenie o odszkodowanie kierowane do Skarbu Państwa – ministra edukacji narodowej – mówi adw. Michał Wawrykiewicz, który w imieniu rodziców przygotowuje pozew do sądu.

Jak opowiada, reprezentuje 20 rodzin, które chcą wystąpić na drogę sądową.

– Cały czas zgłaszają się kolejni – mówi adwokat.

Niewykluczone, że wkrótce dołączy do nich grupa 40 rodziców z Kielc.

– Jesteśmy w kontakcie z kancelarią prawną. Mój syn chodzi do klasy biologiczno-chemicznej w dobrym liceum. Egzaminy maturalne z tych przedmiotów są bardzo trudne. Każdy dzień bez lekcji to strata nie do odrobienia – tłumaczy Justyna Kopycińska, matka licealisty. – Do nauczycieli nie można mieć pretensji, bo mają prawo strajkować. Ale rząd nie zrobił nic, by jak najszybciej tę sprawę zakończyć. Skoncentrowano się tylko na kwestii egzaminów, nikt nie myślał o uczniach siedzących przez ten czas w domach.

Pozew przygotowywany przez mec. Wawrykiewicza ma być gotowy w ciągu dwóch tygodni. Nie wiadomo jeszcze, na jaką sumę.

– Analizujemy tę kwestię. Będziemy się prawdopodobnie domagać po kilka tysięcy złotych odszkodowania na osobę – mówi prawnik, notabene kandydat opozycji w eurowyborach.

Czy rodzice mają szanse na te pieniądze?

– Moim zdaniem tak, bo szkoda dzieci jest ewidentna – zwraca uwagę adwokat. Jak dodaje, związki zawodowe już pół roku wcześniej sygnalizowały, że dojdzie do strajku. Rząd nie reagował. Także negocjacje prowadzone już w czasie protestu były fikcją. – Rząd nie dochował należytej staranności, by nie doprowadzić do eskalacji konfliktu – mówi Wawrykiewicz.

Innego zdania jest konstytucjonalista prof. Marek Chmaj.

– Nie widzę podstaw do roszczenia wobec Skarbu Państwa. To, że administracja rządowa ma obowiązek zapewnić możliwość nauki, nie jest podstawą do odszkodowania, gdy ta nauka się nie odbędzie – tłumaczy. Jego zdaniem nie można też mówić o sporze zbiorowym, bo sprawę każdego ucznia należy traktować indywidualnie. – Myślę, że jest to tylko działanie propagandowe. A sądy będą takie pozwy oddalać – podsumowuje prof. Chmaj.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA