Kilkoro krewnych zmarłego wystąpiło do sądu o uznanie za pozorną (a więc nieważną) umowy dożywocia, którą obdarzył on inną krewną swoją nieruchomością. Umowa dożywocia polega na tym (art. 908 § 1 kodeksu cywilnego), że właściciel nieruchomości (dożywotnik) przekazuje prawa do niej danej osobie w zamian za sprawowanie nad nim opieki do końca jego życia. Rzecz w tym, że w umowie (notarialnej) obowiązki nabywczyni nieruchomości względem dożywotnika określono ogólnie: zobowiązała się ona do zapewnienia mu dożywotniego utrzymania. Tymczasem nie ona praktycznie zajmowała się potem dożywotnikiem, ale jego bliscy krewni.
Jak powinna wyglądać opieka w przypadku przekazania nieruchomości
Sąd Okręgowy w Tarnowie oddalił ich żądanie, więc w skardze kasacyjnej do SN owi krewni skupili się na kwestii, czy jeśli strony umowy dożywocia nie określiły dość konkretnie obowiązków nabywcy nieruchomości wobec dożywotnika, to te obowiązki mogą być określane przez dożywotnika na bieżąco, jednostronnie i samodzielnie oraz czy mogły być wykonywane przez inne osoby niż nabywca nieruchomości, zważywszy, że dożywocie to umowa wzajemna o alimentacyjnym charakterze.
Czytaj więcej
Nie można domniemywać, że jeśli zmarły w testamencie wydziedziczył dzieci, również ich dzieci mogą nic nie dostać po dziadku.
To osoba wymagająca opieki zdecydowała, jak ma ona wyglądać
Sąd Najwyższy wskazał, po pierwsze, że sam sposób wykonywania umowy nie rzutuje na jej ewentualną nieważność. Po drugie, nie ma obowiązku osobistego wykonywania obowiązków przez zobowiązanego z umowy dożywocia. Zgodził się też z sądem okręgowym, że obowiązki nabywczyni nieruchomości względem dożywotnika określone były ogólnie, a to powodowało, że od woli dożywotnika zależało, które z przewidzianych w prawie świadczeń zobowiązana będzie wykonać i w jakim zakresie. Jeżeli zatem dożywotnik akceptował rozłożenie tych obowiązków na poszczególnych członków jego rodziny, to należało przyjąć, że było to zgodne z jego wolą oraz potrzebami.
– Dopóki dożywotnik nie zgłaszał w tym zakresie sprzeciwu, żądając np., aby to wyłącznie nabywczyni nieruchomości sprawowała nad nim opiekę, utrzymywała go, gotowała posiłki czy pielęgnowała w chorobie, to nie ma podstaw, by uznać, że umowa dożywocia była nieważna i sporządzona została dla pozoru, celem uszczuplenia masy spadkowej i pozbawienia jego żony i dzieci prawa do zachowku – wskazał w konkluzji uzasadnienia sędzia Krzysztof Wesołowski.
Czytaj więcej
Mąż przez kilkanaście lat utrzymywał stado krów, które dostał od rodziców. Przy rozwodzie i podziale majątku dorobkowego okazuje się, że stado nale...
Umowa, która służy zmniejszeniu zachowku
Dlaczego mówimy w tej sprawie o zachowku? Dlatego, że uszczuplenie majątku przez dożywotnika (o przekazaną nieruchomość) może ograniczać lub wręcz pozbawiać najbliższych jego krewnych właśnie zachowku. – Dość często umowy dożywocia służą de facto obchodzeniu przepisów nakazujących doliczanie do spadku darowizn dokonanych przez spadkodawcę, przez co masa spadkowa nierzadko staje się pusta. Dopóki jednak nie dojdzie do zmian legislacyjnych w tym zakresie, to niezwykle trudno będzie spadkobiercom dożywotnika wykazać, że faktycznie umowa dożywocia była pozorna, szczególnie biorąc pod uwagę możliwość posługiwania się w tym zakresie przez nabywcę nieruchomości osobami trzecimi, do czego sam też nie widzę żadnych przeszkód – komentuje Artur Grajewski, sędzia cywilny SO w Warszawie.
Sygnatura akt I CSK 2314/24