Projekt ustawy o biegłych sądowych zaprezentowało właśnie Ministerstwo Sprawiedliwości.
15 tys. biegłych sądowych znajduje się na listach prowadzonych w sądach okręgowych
Już cztery lata temu raport MS „Biegły sądowy. Analiza porównawcza systemów prawnych: polskiego, austriackiego, brytyjskiego, francuskiego i hiszpańskiego" pokazywał, że tylko 6 proc. sędziów ocenia wysoko fachowość biegłych, a aż 92 proc. średnio. Co jakiś czas ujawniane są wręcz kryminalne przypadki.
Brak ekspertyz blokuje proces
Główny problem ukazuje dopiero co rozpoczęte śledztwo w sprawie Marcina P., szefa Amber Gold. Już natrafiło na przeszkodę – mimo że prokuratura zwróciła się do kilku ośrodków zajmujących się ekspertyzami w takich sprawach, uzyskała tylko jedną ofertę. Do tego zażyczono sobie ponad 2 mln zł za ekspertyzę. Szukanie kolejnych, tańszych, może zająć kilka tygodni i nie ma gwarancji sukcesu.
250 mln zł wydaje rocznie wymiar sprawiedliwości na ekspertyzy
To duży kłopot, mimo że w Polsce jest 15 tys. biegłych sądowych, to znaczy tych wpisanych na listy prowadzone przez prezesów sądów okręgowych. Dodajmy, że niezależnie od nich powoływani są biegli ad hoc (w niektórych specjalistycznych dziedzinach nie ma innego wyjścia), korzysta się także z instytucji naukowych.
Nowy model działania
Istotą powołanego projektu, jak napisano w uzasadnieniu, jest pozyskanie opinii na wysokim poziomie w krótkim czasie, w szczególności w bardziej skomplikowanych sprawach.
Co ma doprowadzić to tego celu?
Biegłych nadal mają wpisywać na listy prezesi sądów okręgowych na pięcioletnią kadencję z możliwością jej przedłużenia. Minister sprawiedliwości ma prowadzić ogólnopolską internetową listę biegłych. Oto wymagania, jakie będzie się stawiało kandydatowi: pięcioletnie doświadczenie w danej dziedzinie i ukończenie 30 lat, oczywiście niekaralność (za nieumyślne przestępstwo ścigane z oskarżenia publicznego). Przewiduje się także obowiązek posiadania podstawowej wiedzy dotyczącej prawa procesowego. W razie wątpliwości co do kwalifikacji kandydata prezes obowiązkowo zasięgnie opinii w organach samorządu zawodowego lub stowarzyszeniu zrzeszającym daną profesję. W celu zaopiniowania kandydata prezes sądu okręgowego będzie mógł powołać komisję bądź ekspertów.
30 proc. wyniesie – według planów MS – średni wzrost wynagrodzeń biegłych
Równocześnie prezes sądu okręgowego będzie miał obowiązek odwołania biegłego, jeżeli przestanie on spełniać któryś z warunków nadania takiego statusu czy też dopuści się rażących uchybień w sporządzaniu ekspertyzy. Z kolei organy zlecające ekspertyzę (sąd, prokurator, komornik) będą zobowiązani zawiadomić o każdym rażącym uchybieniu, w szczególności gdy opinia została skutecznie zakwestionowana lub okazała się nieprzydatna.
Zdaniem Jarosława Świeczkowskiego, komornika z Pomorza, należy nie tylko zwiększyć uprawnienia biegłych, ale także ich obowiązki, zwłaszcza terminowego przygotowania ekspertyzy, a zaniedbanie w tym zakresie powinno pociągać za sobą skreślenie z listy biegłych.
Biegli mają więcej kosztować
System wynagradzania ma być nadal godzinowy: planuje się, że wynagrodzenie ma wynosić (w zależności od specjalizacji, stopnia naukowego) od 25 do 100 zł za godzinę pracy. Oznacza to zwiększenie najniższych wynagrodzeń o 10 proc., a najwyższych o 50 proc., średnio zaś – o 30 proc. Wzrosną oczywiście wydatki budżetu państwa na biegłych. Od kilku lat przekraczają 200 mln zł, a w tym roku wyniosą ok. 250 mln zł. Szacuje się, że podwyżki to wydatek dodatkowych 75 mln zł.
– Podwyżki wynagrodzeń oczywiście mi się podobają – mówi Romuald Tomczyk, prezes Stowarzyszenia Rzeczoznawców Ekonomicznych z Częstochowy. – Obawiam się natomiast, czy komisje weryfikujące kandydatów nie będą preferować znajomych, powinna być zatem możliwość odwołania.
Z kolei prof. Feliks Zedler z Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu uważa, że najważniejsze są kwalifikacje biegłych. Niestety, ci najlepsi muszą dużo kosztować.
etap legislacyjny: uzgodnienia międzyresortowe