Czy sprawy karne też będą spadać z wokand tak jak dziś cywilne i pracownicze?
Zdecyduje czas. Do Izby Karnej Sądu Najwyższego nie trafiło do dziś pytanie prawne co robić z takimi postępowaniami. Ale niewykluczone, że takie się pojawią.
Pytanie prawne może zadać sąd powszechny w jakiejś sprawie, a także prezes izby karnej lub I prezes SN. Najlepszą z sytuacji jest taka, która pozwala sądowi zabierać głos bezpośrednio w sprawie, która się toczy, a nie gdy przed SN stoi abstrakcyjne zagadnienie.
26 kwietnia 2023 r. Izba Pracy i Ubezpieczeń Społecznych Sądu Najwyższego orzekła, że, postępowanie odwoławcze (II instancja) w składzie jednoosobowym może być wątpliwe prawnie.
Izba Pracy SN nie miała możliwości wypowiedzenia się jak traktować sprawy karne w podobnej sytuacji – bo tego nie mogło dotyczyć pytanie prawne zadane jej przez sąd powszechny w konkretnej sprawie.
Michał Laskowski, prezes Izby Karnej Sądu Najwyższego, mówi „Rzeczpospolitej”, że pytanie prawne w sprawie karnej w podobnym zakresie do dziś nie trafiło do Izby Karnej SN. Nie wyklucza jednak, że wkrótce się pojawi.
Czytaj więcej
Rozpoznanie odwołania w sprawie cywilnej przez jednego sędziego na podstawie procedury antycovidowej ogranicza prawo do sprawiedliwego procesu – or...
– Na razie nie mamy rozbieżnych orzeczeń w takich sprawach – podkreśla.
Przyznaje też, że jest pewna zbieżność z tym, co dzieje się w sprawach cywilnych i pracowniczych, rozpoznawanych po wejściu w życie ustawy o covidzie. Ale żeby była reakcja SN, musi być pytanie.
Sędzia Jarosław Matras z Izby Karnej Sądu Najwyższego uważa, że jeśli pojawi się takie pytanie prawne, to problem będzie wymagał głębokiego przemyślenia w kontekście uchwały Izby Pracy i Ubezpieczeń Społecznych SN i argumentów, jakie się w niej znalazły. – Będzie wówczas przedmiotem rozstrzygnięcia przez SN, a jeśli nie, to być może skład kasacyjny Sądu Najwyższego z takim pytaniem wystąpi – uważa.
A co o takiej sytuacji myślą pełnomocnicy?
Adwokat Radosław Baszuk nie ma wątpliwości, że z punktu widzenia oskarżenia skład kolegialny w karnych sprawach odwoławczych jest bardziej pożądany. – Powinna być trójka sędziów. W końcu dokonujemy kontroli orzeczeń sądu I instancji w sprawach dotyczących najistotniejszych praw obywateli – uważa.
Adwokat Rafał Rozwadowski jest mniej entuzjastyczny. – Przywrócenie składów trójkowych nie musi przekładać się na zwiększenie jakości orzeczniczej – mówi „Rzeczpospolitej”. I dodaje, że chyba nie o ilość tu chodzi.
Zapytaliśmy jeszcze kilku pełnomocników. Ich zdaniem instancja odwoławcza jest od tego, by fundamentalnie zbadać orzeczenie I instancji.
– I lepiej, żeby to robiła trójka sędziów niż jeden – uważają. Przypominają też, że przed pandemią postępowanie odwoławcze w każdego rodzaju sprawach, było bardziej rozbudowane i nie ma powodu, by do tego nie wrócić.
Czytaj więcej
Uchwała Izby Pracy SN kwestionująca jednoosobowe składy w II instancji nie jest w pełni stosowana.
– Skoro ogłaszamy odejście pandemii, to powinniśmy wrócić do starych, mocno gwarancyjnych przepisów – uważają prawnicy. Najbardziej krytykują posiedzenia niejawne, kiedy sędziowie w zaciszu gabinetu wydają orzeczenia.
Od 15 kwietnia br. w pierwszej i drugiej instancji sąd rozpoznaje sprawy w składzie jednego sędziego, z wyjątkiem spraw rozpoznawanych w składzie jednego sędziego i dwóch ławników.
Prezes sądu może zarządzić rozpoznanie sprawy w składzie trzech sędziów, jeżeli uzna to za wskazane ze względu na szczególną zawiłość lub precedensowy charakter sprawy.
Przepis nadal też ma charakter okresowy – czyli ma obowiązywać do roku od odwołania ostatniego ze stanów epidemicznych.